Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Karierę w MSZ robi porównanie Radosława Sikorskiego do chłopczyka, który dał się ograć rosyjskiemu ministrowi spraw zagranicznych Siergiejowi Ławrowowi w sprawie wraku Tu-154. Bo Sikorski poleciał do Moskwy nieprzygotowany, nie znając prawa rosyjskiego i międzynarodowego, więc Ławrow go zbył. I klapa.
Ta klęska nie dziwi ludzi z MSZ, bo na co dzień widzą, jak ich szef działa, co go interesuje, a co nie.
Jako przykład niech posłużą chociażby nagrody, które w ministerstwie przyznawano ambasadorom. Otóż nie przyznano nagrody za promocję polskiego biznesu ani za doskonałe informacje przekazywane do kraju. Nie przyznano – bo takich kategorii nie było. Za to była nagroda za PR – laureat to ambasador Tomasz Orłowski z Paryża. A także za poprawę estetyki siedziby – to ambasador Marcin Nawrot z Dublina. Takie rzeczy uznano za ważne.
A propos estetyki – latem zaczął funkcjonować w MSZ pełnomocnik ministra spraw zagranicznych ds. estetyki wnętrz budynków. Jest nim Krzysztof Augustin, artysta malarz. To znajomy szefa resortu, a wersje tego, jak się poznali, są różne. Przez ileś lat Augustin pracował w Meksyku, miał wykłady dla studentów, organizował wystawy. Sikorski wpadł więc na pomysł, żeby go zrobić ambasadorem w Peru. Ale Peruwiańczycy, gdy zapoznali się z jego CV, dyskretnie powiedzieli: nie. Że oni woleliby dyplomatę, a malarz niech maluje obrazy.
Szukano zatem czegoś innego. Jesienią 2011 r. głośno mówiło się, że Augustin obejmie stanowisko szefa Instytutu Polskiego w Madrycie. Zresztą pojechał tam, jakby na rekonesans. Ówczesna szefowa Instytutu, Joanna Karasek, opowiadała o tym tak: „Pan Augustin zjawił się w Madrycie latem, przysłany na dwa miesiące jako wysłannik MSZ. Na pytanie, w jakiej funkcji się u nas zatrzymał, odpowiadał, że to sprawa między nim a ministerstwem. Gdy pytałam o to w ministerstwie, słyszałam, że to sprawa między mną a Augustinem”.
Do niczego jednak nie doszło, więc minister ustanowił nowe stanowisko w MSZ – pełnomocnika ds. estetyki wnętrz. No i rozpisano na to stanowisko – jak wymaga prawo – konkurs, z warunkami idealnie pasującymi do Augustina. Oczywiście on go wygrał.
I teraz powstały dwie teorie dotyczące jego przyszłości. Pierwsza głosi, że to coś w rodzaju synekury – żeby jeździł po świecie, oglądał nasze ambasady i mówił, co brzydkie, a co ładne. Żyć nie umierać! Druga teoria idzie trochę dalej – po peruwiańskiej wpadce wymyślono, że Augustin najpierw popracuje w MSZ, a potem z tej pozycji pojedzie na ambasadora, tym razem do Meksyku.
Która wersja okaże się prawdziwa? Przekonamy się niebawem. A może i się nie przekonamy, bo Augustin właśnie stracił sympatię Sikorskiego i czekają go kłopoty, co zakomunikował mu radośnie i tak, żeby inni słyszeli, dyrektor Gabinetu Politycznego Ministra Piotr Paszkowski.
Tak się plecie w emeszecie…

Wydanie: 2/2013

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy