Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

W MSZ zastanawiają się, jak ewakuować się będzie ekipa Mellera. Sam Stefan Meller, o ile nie wybierze spokojnej emerytury, z wyjazdem na dobrą placówkę nie będzie miał kłopotów. Więc pewnie pojedzie do Paryża (był tam już ambasadorem), by zastąpić starego przyjaciela Jana Rokity – Jana Tombińskiego. To będzie dobre posunięcie, bo powrót Tombińskiego do kraju pozwoli zaoszczędzić wielkie pieniądze. Pisaliśmy już o tym – ambasador ma bodajże ośmioro dzieci, więc nie mieścił się z rodziną w przypisanej mu rezydencji. Dlatego też państwo polskie musiało wynajmować mu odpowiedni apartament na mieście, oczywiście odpowiednio duży i drogi. Więc teraz, gdy Tombiński wróci do kraju, premier Marcinkiewicz będzie mógł wreszcie na poważnie mówić, że realizuje program taniego państwa.
W MSZ zastanawiają się też, jaki los spotka, po odejściu Mellera, Jerzego Bahra. Bahr jest tym człowiekiem, którego Meller przepchał na stanowisko ambasadora w Moskwie. Bogiem a prawdą Kaczyńscy powinni mu za to dziękować, bo lepszego kandydata na Rosję nie znajdą. Sęk jednak w tym, że oni mają inną definicję „lepszości”…
Ta nieufność wobec ludzi nie z PiS może kosztować – takie wieści co poniektórzy po MSZ rozpuszczają – posadę ambasadora obecną wiceminister Barbarę Tuge-Erecińską. Ona z kolei szykowała się do Londynu. Ale ponieważ ma etykietkę osoby związanej z Platformą Obywatelską, może obejść się smakiem… Z tym Londynem jest zresztą pociesznie, bo po powrocie do Polski Zbigniewa Matuszewskiego placówka jest bez szefa. Początkowo wydawało się, że obejmie ją Witold Sobków, ambasador w Dublinie. Miał on przeskoczyć z ambasadora w Irlandii na ambasadora w Londynie. Ale z tego zamierzenia nic nie wyszło, Sobków ma być w centrali kimś na kształt dyrektora politycznego ministerstwa. Ale czy zaakceptuje to nowy minister?
Na tym zamieszaniu skorzystał za to Krzysztof Szumowski, dyrektor personalny, który ma jechać na miejsce opróżnione przez Sobkowa. No dobrze, a kto pojedzie do Londynu, kto będzie szefował tej placówce? Na razie ambasador Vacat. Co przy okazji kompromituje i Mellera, i pomysłodawców grudniowo-styczniowej czystki – bo dżentelmeni z przytupem poodwoływali ambasadorów, zupełnie nie myśląc, kto ich zastąpi…
Bo te propozycje, szumnie nazywane „wietrzeniem placówek”, jakoś nie powalają na kolana. Wciąż przecież nie wiemy, kto zastąpi latem ambasadora Byrta w Niemczech (kończy mu się czteroletnia kadencja), zastępcy ambasadorów, którzy wyznaczeni zostali do Mińska i do Kopenhagi, nie imponują dorobkiem i kompetencjami. Do Pragi wybiera się z kolei Jerzy Chmielewski, który specjalizował się w państwach bałkańskich. Ambasadę w Algierii zaś objąć ma Mirosława Wieczorkiewicz, która wcześniej odpowiadała za sprawy administracyjne na placówce w Rabacie.
Oto mamy zwykłą MSZ-etowską karuzelę. Ale będzie się działo, jak teraz PiS-owcy nią zakręcą!

 

Wydanie: 19/2006

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy