Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Tak jak Polska nie zdąży z autostradami i dworcami na Euro 2012, nasze MSZ nie zdążyło ze swoimi inwestycjami na prezydencję.
Nie ma sensu ich wszystkich wymieniać, parę razy już to robiliśmy, ale o jednym przypadku warto wspomnieć – otóż minister Sikorski niedawno powiedział, że do końca roku zostanie załatwiona sprawa siedziby Stałego Przedstawicielstwa przy ONZ w Nowym Jorku. Ha! Nie chcemy być złośliwi, ale jeszcze nie tak dawno mówiono, że do nowej siedziby nasze służby dyplomatyczne przeprowadzą się w kwietniu. Ale jak widać, były to tylko słowa.
W całej tej historii inna rzecz jest ważniejsza – otóż trzy lata temu wynajęliśmy w nowojorskim biurowcu pomieszczenia dla naszego przedstawicielstwa przy ONZ. Właściciel zaproponował, że w zamian za trochę wyższy czynsz dokona niezbędnej adaptacji pomieszczeń. Ale dla wojskowych, których do MSZ sprowadził min. Sikorski i których uczynił odpowiedzialnymi za sprawy infrastruktury, to było podejrzane. Zadecydowali więc, że MSZ własnymi siłami dokona prac adaptacyjnych. I zaczęli to załatwiać. W efekcie pomieszczenia od trzech lat są nieużywane, a Polska za ich wynajem płaci. Ile? W granicach 105-
-115 tys. dol. miesięcznie. Pomnóżmy to przez 36 i mamy sumę ok. 4 mln dol. Tyle kosztowała nas bezmyślność dyletantów.
A teraz o rzeczach przyjemniejszych – Adam Kobieracki został szefem Centrum Zapobiegania Kryzysom OBWE w Wiedniu. Wcześniej był dyrektorem Departamentu Polityki Bezpieczeństwa, jeszcze wcześniej był naszym człowiekiem w NATO. Po powrocie do Warszawy z Brukseli przez wiele miesięcy siedział w domu, bo ówczesna minister spraw zagranicznych Anna Fotyga nie widziała go w MSZ.
Warto wiedzieć, że owo Centrum Zapobiegania Kryzysom to jedna z najważniejszych komórek OBWE. Niewiele osób w tej organizacji ma mocniejszą pozycję. Centrum monitoruje przede wszystkim potencjalne konflikty, które mogą wybuchnąć na terenach na wschód od Bugu, na obszarze dawnego ZSRR. To też jest jakiś atut w dyplomatycznej grze, a i sygnał, że dla Zachodu coraz częściej Polacy są osobami znającymi się na sprawach wschodnich, „czującymi” tamten obszar. Dodajmy, że ambasadorem NATO w Moskwie jest Polak. I zbiera świetne recenzje… Krok po kroku, za sprawą fachowców z najwyższej półki, zaczynamy więc się zakorzeniać w zachodnich strukturach. To znaczy – w naszych strukturach.
Tym sposobem Kobieracki wpisuje się w znacznie szerszą tendencję – jest pokaźna grupa dyplomatów, którzy byli przez PiS wypychani z MSZ, podważano ich kompetencje i lojalność. Te wszystkie oskarżenia zweryfikowało życie – dziś robią błyskotliwe kariery i w MSZ, i przede wszystkim w organizacjach międzynarodowych. Natomiast miernoty, które na ich miejsce angażowała pani Fotyga, powoli są zapominane.
To wyjaśnia, dlaczego polityka zagraniczna PiS (pomijając jej nierealność) była skazana na klęskę. Bo nie dość, że bujała w nierzeczywistości, to jeszcze realizowali ją ludzie zawodowo mało sprawni.
Ale to jest ich problem.
Attaché

Wydanie: 28/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy