Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Niedawno zastanawialiśmy się, jaki klucz decyduje dziś o ambasadorskich nominacjach w MSZ. No i wyszło, że kilkanaście lat pracy w MSZ i praca w Kancelarii Prezydenta to są atuty, które najbardziej pomagają. A co przeszkadza? Wieść w MSZ niesie, że minister Cimoszewicz bardzo niechętnie przyjmuje kadrowe sugestie płynące od kolegów z SLD, a także z Kancelarii Premiera. Czyli – nic nowego. To w III RP zwyczaj, że minister spraw zagranicznych jest naciskany przez przedstawicieli tzw. zaplecza politycznego, zwyczajem jest też, że Kancelaria Premiera jest dobrą odskocznią do pracy w dyplomacji.
Weźmy pierwsze z brzegu przykłady: z kancelarii premiera Buzka na placówki wyjechali m.in. doradca ds. międzynarodowych, Agnieszka Magdziak-Miszewska (konsul w Nowym Jorku), szef Gabinetu Premiera, Gabriel Beszłej (ambasador w Meksyku), wicedyrektor Centrum Informacyjnego Rządu, Andrzej Papierz (dyrektor Instytutu Polskiego w Sofii). O krok od wyjazdu był też sekretarz stanu, Michał Wojtczak…
Swych ludzi w dyplomacji umieszczało również tzw. zaplecze. Pomińmy okres Krzysztofa Skubiszewskiego, kiedy to owo zaplecze przejęło najważniejsze posady. Skupmy się na czasach niedawnych. I tak, na przykład, AWS umieściła swoich ludzi w Tiranie (ambasadorem został tam przedstawiciel „Solidarności” we Włoszech, reżyser Andrzej Chodakowski) oraz w Indiach (dokąd na ambasadora pojechał senator AWS, Krzysztof Majka), natomiast Unia Wolności zajęła m.in. Wiedeń (ambasadorem jest tam była posłanka UW, Irena Lipowicz), Watykan (wiadomo – Hanna Suchocka) czy też Lyon (konsulem generalnym był tam były prezydent Poznania, Wojciech Szczęsny Kaczmarek).
Te przykłady można mnożyć, tym łatwiej, gdy zaczniemy przeglądać mniej eksponowane stanowiska. Wtedy widać, że MSZ był w ostatnich latach lądowiskiem dla polityków i urzędników rządzącej ekipy. Czy można liczyć na to, że będą oni teraz z zapałem realizowali politykę nowej koalicji? Pomińmy to pytanie. W każdym razie minister Cimoszewicz nie ma ochoty słuchać kadrowych podpowiedzi z SLD i Kancelarii Premiera. Ciekawe, jak długo? Pewnym probierzem jego pryncypialności będzie sprawa ambasadora w Chorwacji. Ze strony kancelarii promowany jest na to stanowisko Kazimierz Kopyra, ze strony MSZ jeden z wicedyrektorów departamentu. Jak zostanie to rozstrzygnięte?
Nie wiadomo, tym bardziej że minister nie jest tak nieprzemakalny, jak go piszą. Dowód? Powrócił do Departamentu Konsularnego, na stanowisko wicedyrektora Witold Rybczyński. Kilka miesięcy temu Rybczyński był dyrektorem tego departamentu i pewnym kandydatem na stanowisko ambasadora w Bratysławie. Ale zawalił sprawę pisowni nazwisk polskich na Litwie, z tego m.in. powodu odwołano wizytę premiera Litwy w Polsce. Więc Cimoszewicz, po powrocie z posiedzenia Rady Ministrów, gdzie o tej wpadce rozmawiano, natychmiast chciał go z MSZ wyrzucać. Skończyło się na dymisji ze stanowiska dyrektora. No i na długiej „banicji”. Teraz Rybczyński dostał szansę, powoli odzyskuje teren. Ale Bratysława przeszła mu koło nosa.

Wydanie: 32/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy