Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Jakiś czas temu pisaliśmy, że krążą po MSZ pogłoski, jakoby minister Sikorski miał przejść do MON. A to dlatego, że odejść miał minister Klich. A odejść miał z tego powodu, iż publicznie zdezawuował ambasadora USA w Warszawie. Ambasador oświadczył bowiem w TVN, że dziękuje Polakom za to, że zwiększą swoje zaangażowanie w Afganistanie. Klich wówczas odparł, że ambasador się myli. A telewizja coś mamrotała, że tłumacz źle przetłumaczył, stąd nieporozumienie.
Szanowni państwo, ambasador amerykański się nie myli! Powiedział, że będzie więcej polskich żołnierzy w Afganistanie – i będzie!
A co w związku z tym z Klichem? No więc ta jego niesubordynacja, jak informują dobrze poinformowani, wcale mu nie zaszkodziła i nie zaszkodzi. A to dlatego, że nie ma chętnych na jego stanowisko. I jeżeli jeszcze niedawno plotkowano w MSZ, że do MON pójdzie minister Sikorski, to teraz plotkuje się, że on nie chce już do MON. Bo teraz, kiedy do Afganistanu pojadą nowi żołnierze, na prawdziwą wojnę, posada ministra obrony to bardziej mina, i to odbezpieczona, niż jakikolwiek splendor.
W ten sposób Klich ukarze się sam.
Słowo „splendor” nie jest tu przypadkowe. Bo to dzisiaj najważniejsza wytyczna działań ministra Sikorskiego. Splendor – za tym się goni.
Z jednej strony mamy więc zanik strategii polityki zagranicznej (Departament Strategii i Planowania Polityki Zagranicznej od miesięcy nie ma dyrektora, zwijamy ambasady w ramach „oszczędności”, te funkcjonujące miesiącami czekają na ambasadorów itd.), a z drugiej – pompę. MSZ odzyskało średniowieczny mszał – robiona jest wielka uroczystość. Mamy też Dzień Służby Zagranicznej – i wielką pompę z odznaczeniami. Początkowo miały to być medale „za zasługi dla służby zagranicznej”. Ale ponieważ lwia część odznaczonych to ludzie spoza MSZ (21 na 26 odznaczonych – Jezu, kogo oni odznaczą za rok?), medal wręczano za „działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej”. No proszę, czego o sobie dowiedzieli się abp Kowalczyk, Daniel Fried, Szewach Weiss czy komik Steffen Möller – wzmacniali pozycję Polski. Brawa im za to!
Pomysł na orderową dyplomację to nie tylko domena MSZ. Swoje
czyni też Kancelaria Prezydenta,
a w zasadzie minister Handzlik, który w sprawach międzynarodowych już całkowicie zastępuje prezydenta. Oto niedawno Handzlik odznaczył ambasadora Rumunii Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej. Za wybitne zasługi w rozwijaniu polsko-rumuńskiej współpracy.
Brawa dla ambasadora!
Nie wnikając w to, jak wygląda współpraca polsko-rumuńska, dodajmy dwa zdania. Otóż ambasadorów odznacza się raczej, gdy wyjeżdżają. A ten – dopiero przyjechał. Jest w Polsce od 27 lutego 2009 r. Poza tym jeszcze jest jedna rzecz ciekawa – prezydent odznaczył ambasadora z własnej inicjatywy, choć zazwyczaj takie rzeczy czyni się na wniosek MSZ. Albo przynajmniej w porozumieniu. Tu mamy pełną tajemnicę.
Na zasadzie – MSZ nie mówi prezydentowi, kogo i gdzie chce wysłać za granicę, prezydent nie mówi MSZ, gdzie chce jechać albo kogo odznaczyć. Tak się bawią.
W sumie – grajdołek. To znaczy piaskownica.
Attaché

Wydanie: 49/2009

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy