Folwark w MSZ

Folwark w MSZ

Sprawa Izydorczyka: czekamy na wyniki kontroli ministerstwa

Maciej Konieczny – poseł klubu Lewicy

Zna pan sprawę byłego ambasadora w Japonii Jacka Izydorczyka?
– Znam. I mam z nią kłopot. Wiadomo, że jak PiS chce kogoś załatwić, to użyje wszelkich środków. Jednak to, że ktoś wszedł na wojenną ścieżkę z PiS, nie oznacza jeszcze, że ma rację. Izydorczyk był nominatem politycznym PiS. Nie jest zawodowym dyplomatą, nie miał doświadczenia dyplomatycznego. Nie brałbym z automatu jego słów za dobrą monetę. Obawiam się, że raz jeszcze może chodzić o personalną nawalankę, w której naprawdę trudno dojść, czy i jakie zasady zostały złamane.

A jak wy, jako posłowie, możecie sprawdzić, kto ma rację?
– Czekamy na wyniki kontroli, które nie zostały jeszcze ujawnione.

Kontroli MSZ? Przecież oni kontrolują siebie.
– Bywa, że fakty przebijają się także w stronniczych kontrolach, ale oczywiście trzeba na to brać poprawkę. Dla mnie ta sytuacja nie jest jednoznaczna.

A nie ma możliwości zaproszenia pana Papierza i pana Izydorczyka na posiedzenie komisji, żeby wyjaśnili wszystkie sprawy?
– Teoretycznie jest to możliwe, ale wątpię, żeby PiS na to poszło. Nawet gdyby tak się stało, wciąż pewnie byłoby słowo przeciw słowu. Obawiam się, że w związku z ustawą o służbie zagranicznej, którą PiS właśnie kolanem przepycha, będziemy mieli więcej takich sytuacji. Teraz wszyscy ambasadorowie bez wyjątku mają być politycznymi nominatami. Myślę, że większą wartość miałaby rozmowa o rozwiązaniach systemowych niż o jednym konkretnym przypadku.

Jak posłowie opozycji mogą kontrolować to, co się dzieje w MSZ?
– Nominacje ambasadorskie zwyczajowo są omawiane w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Jej opinia nie jest wiążąca, ale możemy nagłośnić najbardziej skandaliczne przypadki i staramy się to robić.

Możecie kierować pytania do ministra spraw zagranicznych?
– Owszem, jako posłowie zawsze możemy zadawać pytania, ale wątpię, żeby minister był ich właściwym adresatem. Minister Rau, tak jak jego poprzednik, nie wydaje się faktycznie decydować o czymkolwiek.

Kto w takim razie rządzi w MSZ?
– Zakładam, że nie Rau. Pamiętam sytuację zaraz po jego nominacji, kiedy doszło do spotkania u premiera w sprawie Białorusi – minister nawet nie był obecny. Chociaż z pewnością był wtedy w Sejmie. To taki przykład. Politykę zagraniczną prowadzą raczej premier i prezydent niż właściwy minister. W samym MSZ pewnie są bardziej wpływowe osoby.

Czyli kto?
– Dyrektor generalny Andrzej Papierz, jeśli chodzi o kwestie kadrowe. A jeśli chodzi o sprawy polityczne, z perspektywy komisji widać głównie Pawła Jabłońskiego.

Czy koledzy z PiS wciąż uważają, że w MSZ rządzą PRL-owskie służby specjalne?
– Część pewnie naprawdę wierzy w niekończący się postkomunistyczny spisek. Inni cynicznie używają tej ideologicznej podbudowy jako miotły.

A jak pan ocenia politykę kadrową w MSZ za czasów PiS?
– Jest dramatyczna. Jej pokłosie to opisana przez PRZEGLĄD afera związana z byłym ambasadorem w Japonii Jackiem Izydorczykiem. Robi się z tego zarządzanie mocno folwarczne. PiS obsadza wszystko politycznymi nominatami, często skrajnie niekompetentnymi, kosztem zawodowców. Klasycznym przykładem jest nominacja dziennikarza TV Republika Krzysztofa Karwowskiego na ambasadora w Maroku. Chłopak miał takie marzenie, a rząd je spełnił. I oto mamy człowieka kompletnie bez doświadczenia, który realizuje swoje hobby jako ambasador RP. To dramatyczny przykład, ale niejedyny. Pani Monika Sobczak chociażby. Radna PiS, która chciała się sprawdzić w dyplomacji, więc trafiła na dyrektorskie stanowisko w MSZ. Podobne sytuacje zdarzały się też wcześniej, ale na dużo mniejszą skalę.

PiS wszystko przebija?
– Teraz na pewno. Nowa ustawa to dżoker. Wprowadza zasadę, że stanowiska ambasadorów wręcz nie mogą być obsadzane przez zawodowych dyplomatów. Sami polityczni nominaci. Do tego obniża wymagania dotyczące znajomości języków. Obniżenie wymagań to zresztą stały motyw pisowskich rewolucji kadrowych. Podobnie jak wprowadzenie limitu wieku, żeby wyciąć niepożądany element. Tutaj będzie to 65 lat.

A czy planujecie np. zwołanie posiedzenia komisji poświęconego polityce kadrowej w MSZ?
– Właśnie ustaliliśmy plan pracy komisji na najbliższe pół roku i takie posiedzenie nie jest przewidziane.

Nie jest to dla was ważne?
– W tej chwili kluczowa jest procedowana w ekspresowym tempie ustawa demolująca polską dyplomację.

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 5/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy