Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Za chwilę będziemy mieli kolejną karuzelę w MSZ, bo ministrowi Sikorskiemu ubywają zastępcy. Z grupy ośmiu wiceministrów (za czasów Krzysztofa Skubiszewskiego było trzech) już stracił dwójkę – do Pragi na ambasadora wyjeżdża Grażyna Bernatowicz, a do Brukseli na stanowisko dyrektora Europejskiego Funduszu na rzecz Demokracji – Jerzy Pomianowski. No i spodziewane jest odejście Beaty Stelmach.
Ale zacznijmy od początku. O tym, że Grażyna Bernatowicz pojedzie do Pragi na ostatnią przed emeryturą placówkę, wiadomo było od dwóch lat. Sama sobie Pragę wybrała. A Sikorski ją puścił, za zasługi – i pewnie trochę tego żałuje, bo jako wiceminister załatwiała mu większość spraw.
Pomianowski też wybrał sobie nowe miejsce pracy. Akurat jego odejście wielkiego wpływu na działanie MSZ mieć nie będzie, chyba że ktoś lubi atmosferę chaosu.
Pomianowski pracuje w MSZ od roku 1991 i jest etatowym człowiekiem od reorganizowania, zwalniania itd. Nie od myślenia bynajmniej, tylko od różnych, także brutalnych, cięć. Był m.in. dyrektorem generalnym MSZ za czasów premiera Marcinkiewicza, więc jeżeli ktoś wątpi, że Sikorski zbudował w resorcie PO-PiS, ma tego najlepszy przykład. To w tamtym czasie odwoływano ambasadorów, ogłaszając przy tym, że MSZ robi tak, ponieważ są współpracownikami służb specjalnych PRL albo PRL-owskiej administracji. Nie dość, że rujnowano ludziom kariery, to jeszcze odzierano z godności, kompromitowano w oczach gospodarzy. Tfu!
Dziś do tamtej czystki nikt się nie przyznaje. W każdym razie odbywała się ona w kręgu takich oto osób: ministrem spraw zagranicznych był wówczas Stefan Meller, syn Adama Mellera „Conrada”, działacza KPZU i KPP, pracownika Informacji Wojskowej i dyrektora departamentu w MSZ. W tym czasie sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera był Ryszard Schnepf (dziś ambasador w USA), syn płk. Maksymiliana Sznepfa, który w roku 1945 brał udział w operacji augustowskiej, a potem przez długie lata był kierownikiem studium wojskowego UW. No i był jeszcze Jerzy Pomianowski, też placówkowe dziecko z czasów PRL. Żałosne, prawda?
Pomianowski ewakuuje się z MSZ, zostawiając po sobie rozgrzebane sprawy. Po pierwsze, budowę ambasady polskiej w Berlinie. Po drugie – reorganizację (która nie jest skończona). A po trzecie – ustawę o służbie zagranicznej, w której przygotowywaniu też brał udział i z której wyszedł gniot, i jest awantura.
A Beata Stelmach? Oficjalnie zajmuje się w MSZ sprawami polityki gospodarczej i promowania Polski. Nieoficjalnie – szuka dobrego lądowania. Jakiś czas temu mówiło się o dwóch placówkach, do których się przymierzała. Teraz króluje wersja, że będzie chciała zastąpić Ludwika Sobolewskiego i zostać szefową warszawskiej giełdy. Ambitna pani.
A kto zastąpi tę trójkę? O tym wkrótce.

Wydanie: 3/2013

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy