Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

W MSZ w paru miejscach komentowano słowa ministra kultury, Andrzeja Celińskiego, który zapowiadał, że promocja naszej kultury ma być jednym z priorytetów, naszą wizytówką, która przekonywać będzie Zachód do Polski. Ha! A czy minister wie, jak ta promocja wygląda?
W MSZ zajmuje się tym 30-osobowy Departament Promocji. Kieruje nim pani Agnieszka Wielowieyska, córka byłego posła UW, która wcześniej w MSZ zajmowała się polityką europejską. A obok niej pani Elżbieta Jogałła, córka red. Jerzego Turowicza, która wcześniej kierowała Instytutem Polskim w Rzymie. Oraz pani Alina Magnuska – wcześniej radca w ambasadzie RP w Waszyngtonie.
Trzy panie, oprócz 30-osobowego zespołu, nadzorują pracę około 20 Instytutów Polskich oraz 40 ataszatów kulturalno-naukowych. Jest to jakiś potencjał, tylko trzeba umieć go wykorzystać. A z tymi umiejętnościami bywa różnie…
Pomińmy fakt, że pieniądze na działalność kulturalną kierowane do placówek to sumy żenująco małe – często jest tak, że Instytut większość pieniędzy przeznacza na swoje utrzymanie (pensje dla personelu, wynajęcie mieszkań, czynsz, światło, sprzątanie etc.), na działalność statutową przeznaczając smętne resztki.
Pomińmy też fakt, że w ostatnich latach polityka kulturalna naszego MSZ oznaczała również organizowanie imprez wspomnieniowych na temat „Solidarności”. Była więc wystawa o 20. rocznicy „Solidarności”, którą wysyłaliśmy – za niemałe pieniądze – do tak zainteresowanych jej ideami krajów jak Indonezja, Pakistan czy Tanzania. No, i jeszcze jedno – na konferencji prasowej w Berlinie zaprezentowano projekt logo MSZ wykonany przez firmę Corporate Profiles.
Skupmy się na jednym – otóż kilka lat temu rząd postanowił, że promocją polskiej kultury będzie się zajmował Instytut Adama Mickiewicza. Instytut miał brać pieniądze z Ministerstwa Kultury i z MSZ na promocję naszej kultury. Jak to wypada? Trochę bezsensownie. Oto na przykład Instytut podpisał z MSZ w kwietniu 2001 r. umowę na przygotowanie, produkcję i kolportaż… kalendarza Europalia 2001. Za to wszystko MSZ zapłacił ponad 170 tys. zł! Kalendarz był na rok 2001, rozesłano go do placówek na całym świecie w lipcu… Razem z kalendarzem na placówki wysłano „Rocznik Polskiej Dyplomacji Kulturalnej”. Cóż to za dzieło? Otóż jest to spis imprez zorganizowanych przez ambasady i konsulaty w roku 1999. Spis ten – pardon, „Rocznik” – opracował i wydał Instytut Adama Mickiewicza. A MSZ zapłaciło za to ponad 50 tys. zł. Tak się, drodzy państwo, wysysa państwowe pieniądze!
A teraz proszę sobie wyobrazić te tony niecenzuralnych słów w ustach naszych dyplomatów, gdy otrzymywali podobne przesyłki – nieaktualny kalendarz, który wstyd komukolwiek dać, i „cegła” z nieużytecznymi informacjami, zajmująca miejsce w szafie.
No, jeżeli polityka kulturalna i promocja naszego kraju ma tak wyglądać w przyszłości, to może lepiej wszystko zlikwidować, a pieniądze dać na Owsiaka?

Wydanie: 4/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy