Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Bronisław Geremek bardzo się oburzył, że prezydent Kwaśniewski śmiał powiedzieć, że stosunki polsko-rosyjskie nie są dobre, oraz że nasza polityka wobec Moskwy jest zła. I publicznie za te słowa prezydenta zbeształ. Teraz w MSZ dociekają, co Geremka ugryzło. Bo to, że w stosunkach z Rosją jest dno, przeczytać można w każdej gazecie, więc opinia Kwaśniewskiego na ten temat graniczyła z banałem.

Tyle o zdziwieniach, a teraz o śmiesznostkach. Otóż, przy okazji owej dziwnej repliki, szef MSZ zapowiedział, że stosunki z Moskwą poprawią się, a służyć temu będzie specjalny plan działań wobec Rosji, który niedługo przyjąć ma rząd. Wielkie nieba – a cóż w takim planie może być nowego? I jak go rozumieć? Czy tak, że do tej pory planu nie było, więc minister i premier błądzili, a teraz, jak się plan przyjmie, to już będą wiedzieli jak postępować? I jeszcze jedna śmiesznostka: widząc, że Geremek wszedł w spór z Kwaśniewskim. nie zaapelował do prezydenta i ministra o współdziałanie w polityce zagranicznej. Tyle widocznie ze wszystkiego rozumie i tyle może.

Aha, są też i ludzie poważni, którzy jak najbardziej serio traktują pomysł Geremka, że rząd ma przyjąć wspólny plan polityki wobec Rosji. Ich zdaniem, dokument nie tyle ma pokazywać MSZ-etowi, jaką politykę prowadzić, ile innym komórkom w rządzie, jakiej polityki mają nie prowadzić. Intencja Geremka jest więc czytelna i pokazuje jak na dłoni istniejący dualizm zagranicznych działań, w których z jednej strony, mamy MSZ, a z drugiej, ośrodki AWS-owskie – Kancelarię Premiera i UOP.

Jeżeli jesteśmy już przy tej ostatniej instytucji tydzień temu napomknęliśmy, że UOP szarogęsi się w MSZ, więc teraz mały tego przykład. Otóż pracownicy MSZ wypełnić musieli ankiety bezpieczeństwa osobowego. Ankiety trzeba było składać – w kadrach, a stamtąd jechały do UOP. Ale nie tak od razu otóż, tak jak przewidywaliśmy, ankiety zostały wpierw bardzo dokładnie w kadrach przejrzane. A potem panie sekretarki zaczęły wzywać urzędników i żądać wyjaśnień. Ich ciekawość budził punkt 11 ankiety czy w latach 1944 -90 był pan(i) pracownikiem lub tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa?

Czyli pytanie żywcem przeniesione z ustawy lustracyjnej. Otóż wypełniający ankietę mieli możliwość trzech odpowiedzi: tak, nie lub nie dotyczy. Więc panie z kadr wzywały tych, którzy wpisali “nie dotyczy” Było ich tylu, że w kadrach stała do wyjaśnienia długa, długa kolejka.

Czy słusznie? Po pierwsze, nie do końca wiadomo, dlaczego lustracyjne ‚ pytanie zamieszczono w ankiecie bezpieczeństwa, bo przecież ustawa lustracyjna ministerialnych urzędników nie dotyczy. Po drugie, nie za bardzo wiadomo, na jakiej podstawie prawnej ktoś ujawniać ma swą tajną współpracę, skoro wcześniej zobowiązał się do zachowania jej w tajemnicy. Kto więc go z niej zwolnił? Po trzecie wreszcie, dziwić może, na jakiej podstawie prawnej panie w kadrach buszowały w ankietach, opatrzonych klauzulą poufności i tajności, przeznaczonych dla innej instytucji? No, chyba że kadry już jawnie, zakwalifikowane zostały jako filia UOP-u. Ale do tego jeszcze nie doszliśmy, prawda?

Wydanie: 11/2000 2000

Kategorie: Kraj
Tagi: 11/2000, Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy