Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

A to się porobiło… Chociaż, prawdę mówiąc, te zmiany w MSZ nikogo w gmachu nie zaskoczyły, mówiono o nich wcześniej. Ale warto przy tym odnotować jeden element – otóż Adam Rotfeld to pierwszy bodajże od czasów Adama Rapackiego minister, który jest zawodowym dyplomatą, który wywodzi się z MSZ (Tadeusz Olechowski, szef MSZ pod koniec lat 80., był z MHZ). On sam zresztą jeszcze jako sekretarz stanu urzędował w gabinecie Rapackiego, bardzo stylowym. Ten gabinet ma same zalety (duży, urządzony meblami z epoki) poza jedną wadą – jest od ulicy, jego okna wychodzą na al. Szucha, więc ze względów oczywistych nie spełnia dzisiejszych wymogów bezpieczeństwa. Dlatego szef MSZ ma gabinet w środkowym skrzydle. Nawiasem mówiąc, z podobnych przyczyn premier nie urzęduje w dawnym gabinecie Józefa Cyrankiewicza, którego okna wychodzą na Al. Ujazdowskie i Łazienki…
Rotfeld objął stanowisko ministra w biegu i nawet nie zdążył przeczytać prezydenckiej nominacji, gdy musiał odpowiadać na pytania dotyczące wypowiedzi Josepa Borrella, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Ale zanim wrócił do gmachu MSZ, już mieliśmy nową MSZ-etowską stronę internetową z nim jako ministrem… Teraz przed nim kilka przeszkód do pokonania, z jedną bardzo trudną – obchodami rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu.
Jeśli jesteśmy przy zmianach kadrowych, warto wspomnieć jeszcze o tych, do których nie doszło. Otóż na swoim stanowisku pozostał dotychczasowy podsekretarz stanu, Sergiusz Najar, który zajmuje się przejmowaniem MHZ pod MSZ-etowskie skrzydła. Może teraz będzie miał więcej szczęścia…
No i na swoim stanowisku, człowieka do wynajęcia, zdaje się pozostać zamierza Andrzej Olechowski. Miał być ambasadorem w USA, zgodził się wyjechać do Waszyngtonu, pierwsze procedury zostały wdrożone. I nagle – stop. W MSZ mówi się, że Olechowski zrezygnował z tej zaszczytnej funkcji. Albo przestraszyli go koledzy z Platformy, albo przestało mu to pasować. No cóż, zawsze mówiliśmy, że Olechowski to ekscelencja kapryśny…

PS
Z okazji odejścia Włodzimierza Cimoszewicza z MSZ odezwał się poseł Kazimierz Michał Ujazdowski z PiS. On podobno jest w PiS-owskim gabinecie cieni kandydatem na szefa MSZ. Co trochę dziwi, bo na polityce zagranicznej zna się pobieżnie, a na mówieniu w obcych językach (kto słyszał, ten wie, o co chodzi) jeszcze pobieżniej. To pokazuje, jakie siły mają być rzucone na kierowanie państwem. Więc ten Ujazdowski orzekł, że Cimoszewicz zostawił w MSZ stajnię Augiasza. Tak oto usłyszeliśmy głos koniuszego.

Wydanie: 2/2005

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy