Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

O ile w takiej Francji albo w Niemczech awansy i nominacje dyplomatów rządzą się jakimiś prawidłami, to u nas decyzje wykuwają się, nazwijmy to, w niebanalny sposób.
Na początku był chaos – tak zaczyna się grecki mit o początku świata. A o MSZ min. Sikorskiego można powiedzieć tak: tu będzie chaos.
Minister już zapowiedział, że zmieni zasady polityki kadrowej i szkoleń. Bardzo ciekawe, jak to sobie wyobraża. Bo jeśli chodzi o szkolenia, to najbardziej będzie pamiętany przez urzędników jako ten, który organizował kursy nauki obsługi telefonów BlackBerry i drukarek. To były masowe szkolenia i ta masowość została zachowana. Choćby w przygotowaniach osób wyjeżdżających na placówkę – system polega na szkoleniu grupami. Nieważne, czy ktoś wcześniej był na placówce, czy nie był, czy wyjeżdżał pięć razy, czy jedzie pierwszy raz; nieważne, na jakie stanowisko jedzie – dostaje przydział do grupy i wspólnie przerabia program. Pełna urawniłowka. A mówią, że komunizm w odwrocie…
Pisaliśmy już o tym parokrotnie – o ile w takiej Francji albo w Niemczech awansy i nominacje dyplomatów rządzą się jakimiś prawidłami, to u nas decyzje wykuwają się, nazwijmy to, w niebanalny sposób. Na zasadzie błysku myśli Lenina.
Przykładów tego jest całe morze. Marek Ziółkowski, który latami zajmował się sprawami Wschodu, Białorusi i Ukrainy, wysyłany jest na ambasadora do Kenii. Niby nic, ale on nawet po angielsku mówi tak sobie.
Świetnie zna angielski prof. Bronisław Misztal – bądź co bądź pracował na Katolickim Uniwersytecie Ameryki w Waszyngtonie. Ale nie o język w jego przypadku chodzi. Otóż Misztal był wieloletnim dyrektorem wykonawczym Wspólnoty Demokracji, jest specjalistą od przemian społecznych, wielokrotnie jeździł do Birmy, był zaangażowany w międzynarodowe działania na rzecz Arabskiej Wiosny. I gdzie takiego człowieka nasze MSZ wysyła? Ano do Portugalii, tak jakby sprawy przemian demokratycznych były w tym kraju żywotnym problemem.
Ta nominacja wszystkich zaskoczyła, a co na to Misztal? Odpowiedział tak: „Dlaczego Portugalia? Gdyż jest to kraj, który prezentuje wyzwania. Dlaczego teraz? Bo nie mogłem wcześniej”.
W sumie czujemy się tą bezpretensjonalną odpowiedzią rozbrojeni.
A propos rozbrojenia – gen. Stefan Czmur to łącznościowiec. Przez wiele lat pracował w Akademii Obrony Narodowej, potem w Sztabie Generalnym zajmował się planowaniem strategicznym, a później sprawami wejścia Polski do Paktu Północnoatlantyckiego. Następnie był w Brukseli, w Kwaterze Głównej NATO. Na czas wojskowej emerytury przeniósł się do MSZ, do Departamentu Polityki Bezpieczeństwa. Ale na krótko – bo teraz wyjeżdża jako ambasador. A dokąd wyjeżdża? Wcale nie tam, gdzie mają miejsce konflikty zbrojne albo gdzie trwają rokowania dotyczące bezpieczeństwa, albo gdzie chcemy sprzedawać naszą broń. Gen. Czmura Radosław Sikorski posyła do spokojnej Skandynawii, a konkretnie do Norwegii i Islandii.
Zgadujemy – na ryby?
Attaché

Wydanie: 14/2012

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy