Nowojorski Finał Orkiestry

Nowojorski Finał Orkiestry

Polonusi o Jurku Owsiaku: – On potrafiłby zapełnić cały Times Square w maju i przekonać ludzi, że mamy Nowy Rok!

– Wild language (dziki język) – mówi nowojorski prawnik Abner Wolf, patrząc na banner z napisem: „Chcesz mieć pogląd, czytaj „Przegląd”” zawieszony pod sufitem klubu Warsaw. Na nowojorski Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Abner przyszedł z dwoma kolegami po fachu. Próbuje odczytać napis, co wzbudza ogólną wesołość. Wreszcie pomaga mu Steven Zlatkes, dodając komentarz: – Twój dziadek by się załamał. Istotnie Szloma Wolfowicz z warszawskich Nalewek, czytający codziennie polską prasę na nowojorskim Williamsburgu, nie wytrzymałby lingwistycznych prób wnuka. Ale przecież nie tylko o to dziś chodzi.
Orkiestra trafiła do Nowego Jorku przed rokiem. Wydarzenie kojarzone jest powszechnie z Marcinem Tulińskim, młodym bankierem z Merrill Lynch i aktywistą Organizacji Studentów Polskich.

On to rozkręcił.

Dziś na finale go nie ma, bo jest poza miastem. Przyjechała natomiast jego mama. Ma za zadanie wylicytować należący do Mariusza Czerkawskiego krawat Giorgia Armaniego ze spinką Rotary International. Nasz hokeista miał go na szyi podczas świąt Bożego Narodzenia. Po pięciominutowej licytacji pani Tulińska nabywa krawat za 320 dol. Bluza hokejowa Czerkawskiego z jego podpisem idzie za 550 dol., a czapka klubowa z autografem za 250 dol. Tyle samo osiągnie koszulka ze zdjęciem Adama Małysza i autografem skoczka. Prócz tego w finałowej loterii można było wygrać portretową fotografię znakomitego hokeisty z odręczną i szczerą deklaracją: „Gram z Jurkiem Owsiakiem! Mariusz Czerkawski”. Przed rokiem Mariusz był na finałowym graniu WOŚP w klubie Europa, w tym roku nie pozwolił mu na to terminarz rozgrywek ligowych.
W klubie Warszawa też grają. Główną atrakcją wieczoru jest Gabriel Fleszar, który specjalnie przedłużył pobyt w Stanach, aby dać tu koncert. Fleszar związany jest z Orkiestrą od 1995 r. Najpierw jako kwestor, potem artysta „na zawołanie” Owsiaka. Młodemu, ale już znakomitemu wokaliście towarzyszą lokalny zespół Rytmy i kabaret WANNA z New Jersey.
– Na finał wybraliśmy klub Warszawa w Polskim Domu Narodowym na Greenpoincie, bo chodzi o integrację pokoleń polonijnych – mówi obecny szef nowojorskiego sztabu, Mateusz Domogała.

To miejsce dobrze znane Polakom.

– Prócz zbiórki w czasie imprezy od połowy grudnia ub.r. prowadziliśmy akcję „Skarbonka” w 60 punktach Nowego Jorku i pobliskiego New Jersey. Od rana trwa kwesta uliczna. Myślę, że zbierzemy ponad 10 tys. dol. Zabawa jest cudowna! – dodaje.
Temu nastrojowi ulega także Agnieszka Magdziak-Miszewska, konsul generalna RP w Nowym Jorku. Wychodząc na estradę, by pozdrowić uczestników, od razu krzyczy do mikrofonu gromkie: „Sieeemaaa!”. Sala odpowiada tym samym. Pani konsul zapewnia o swoim poparciu dla Orkiestry Owsiaka do końca świata i jeden dzień dłużej.
Obecność Orkiestry w Nowym Jorku jest entuzjastycznie przyjmowana wśród tutejszej Polonii. Maciej Wierzyński, Ryszard Horowitz, Rafał Olbiński czy Janusz Głowacki popierają tę szczytną inicjatywę.
– W tym roku mieliśmy ok. 40 wolontariuszy – mówi Domogała. – To w większości polscy studenci. Za rok musi nas być więcej. Nowy Jork jest stolicą świata i tu Orkiestra Jurka Owsiaka musi grać donośnie.
Mecenas Wolf ogląda w TV Polonia kolejne wejście Owsiaka. – Co za facet! Jak on szybko mówi! Co za dziki język! On by potrafił zapełnić cały Times Square w maju i przekonać ludzi, że mamy Nowy Rok! Polska ma wielki skarb. Powiem o tym dziadkowi. Na pewno się ucieszy – mówi podekscytowany.

Wydanie: 4/2003

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy