Nowy prezes, stare problemy

Nowy prezes, stare problemy

Grzegorz Lato dołączył do Platiniego i Beckenbauera, wybitnych piłkarzy, którzy kiedyś rządzili na boisku, a dziś z foteli prezesów rządzą całą piłką. Wybory prezesa PZPN przyćmiły złe wyniki na giełdach, awantury o emerytury pomostowe i konflikty między rządem a związkami zawodowymi. W Polsce, jak w Brazylii czy Argentynie, we wszystkich mediach królowała piłka nożna. Można by pomyśleć, że szczęśliwy to kraj, skoro nie ma większych problemów niż to, co się dzieje z piłką i wokół piłki. Z pewnością mamy w Polsce takich problemów multum, tyle że wygodniej jest je zastąpić tematami zastępczymi. PZPN nie jest bez grzechu, ale z pewnością są instytucje w dużo gorszym stanie. Każdy czytelnik tego tekstu może to potwierdzić, bo na co dzień spotyka się z bałaganem, niekompetencją, a często i z korupcją w rozmaitych urzędach i instytucjach. Popularność w wielu kręgach Zbigniewa Ziobry nie wzięła się przecież z powietrza. Problemy korupcyjne są znacznie większe i bardziej dokuczliwe dla Polaków niż te, które tyczą PZPN. A spektakularnymi akcjami prokuratury wrocławskiej ważnego problemu się nie rozwiąże!
Każda władza ma ciągoty do podporządkowywania sobie jak najwięcej obszarów i instytucji prawnie od niej niezależnych. Media publiczne dobrze znają te apetyty władzy. Znają je też związki sportowe. Szczególnie atrakcyjne dla rządzących. Bo czyż nie jest miłe i korzystne dla partii rządzącej, gdy ma zaufanego prezesa. Zwłaszcza w tak ważnym miejscu jak PZPN. Można się pokazać na meczu. Najlepiej oczywiście wygranym przez biało-czerwonych. Zrobić sobie fotkę z piłkarzami. A że obecna władza sama lubi grać w piłkę, umie też docenić te uroki lepiej niż inni. Wiadomo, że zbliżające się mistrzostwa Europy 2012 będą znakomitą trampoliną także dla polityków. I między bajki można włożyć spekulacje, że nie zdążymy wybudować stadionów i wymaganej przez UEFA infrastruktury. Zdążymy i wybudujemy!
Swoją opinię opieram na dość oczywistym fakcie. Władza, która by dopuściła do zabrania nam Euro, musiałaby wybrać emigrację. Rzecz więc nie w tym, czy zdążymy, tylko w tym, ile nas to będzie kosztowało. Wiadomo przecież, że express kosztuje znacznie drożej i jak będą opóźnienia, będziemy płacić za wszystko jak za przysłowiowe zboże. Z państwowej kasy oczywiście. Ale to, poza podatnikami, nikogo nie boli. Szturm na PZPN i namaszczenie jednego, słusznego i mile widzianego kandydata na prezesa PZPN zakończyły się dla rządu i gorliwie mu służącego prezesa PKOl pełną klapą. Przeciw organizacji społecznej użyto wszystkich możliwych narzędzi. Najpierw w grze byli kuratorzy, potem prokuratorzy, a w końcu egzekutorzy skarbowi. Prawdziwa wojna futbolowa. Związkowi piłkarskiemu zapowiedziano, że jego dni są policzone, i z konsekwencją godną lepszej sprawy poprzez codzienne akcje robiono wszystko, by do tego doprowadzić. Równie brutalnie naciskał na delegatów Hryhorij Surkis, przedstawiciel FIFA i UEFA!
I co dały te zabiegi? Tyle, że mogliśmy zobaczyć, jak wygląda państwo prawa w karykaturze. Wybory na prezesa wygrał Grzegorz Lato. Najtwardszy przeciwnik mieszania się polityków w sprawy sportu. Ten Lato, którego znamy z boiska, nie odpuści. A rząd? Zobaczymy.

Wydanie: 45/2008

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy