Czy NSZZ Solidarność stać na niezależność od rządu?

Czy NSZZ Solidarność stać na niezależność od rządu?

Czy NSZZ Solidarność stać na niezależność od rządu?

Małgorzata Aulejtner,
pielęgniarka i działaczka OZZPiP
To niemożliwe w przypadku tuzów Solidarności. Od wielu lat są tak bardzo politycznie umoczeni, że nie ma dziś żadnej możliwości tego w nich zmienić. Tak zwane doły związkowe to trochę inna bajka, bo często ich los zależy wyłącznie od nich samych i żadna centrala im nie pomoże.

Cezary Miżejewski,
były poseł PPS, działacz związkowy i spółdzielczy
Przy okazji porozumienia podpisanego niedawno przez przedstawicieli Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania z rządem rzeczywiście widać było nacisk polityczny. Wytworzył go zresztą sam przewodniczący Piotr Duda, który nie mógł strawić inicjatywy innej centrali związkowej, zwłaszcza że w środowisku nauczycielskim Solidarność zawsze była dużo słabsza. Wprawdzie obecna porażka jest dotkliwa wizerunkowo, jednak nie jest wyrazem postawy całego związku. Przecież to Solidarność od dłuższego czasu toczy bój o całą sferę budżetową. Wzrost minimalnego wynagrodzenia, zmiany w emeryturach, ograniczenie pracy w niedzielę czy podniesienie rangi dialogu społecznego to jednak dość realne sukcesy. I powiem szczerze, że mało mnie obchodzi, czy osiągnięto je we współpracy z rządem, czy nie. Pytanie, jakie należy sobie zadać, brzmi: jak bardzo związek będzie ulegać w takich sytuacjach jak konflikt w oświacie, a jak bardzo będzie to robił rząd. Czas pokaże.

Dariusz Standerski,
prawnik i ekonomista, dyrektor programowy Wiosny
Tylko 10% pracujących Polek i Polaków zapisało się do jakiegoś związku zawodowego. Liczba związkowców zmniejsza się co roku. Polacy unikają związków zawodowych z powodu braku zaufania oraz braku poczucia wpływu na warunki pracy. Postępujące upolitycznienie części związków zawodowych przynosi im bieżące korzyści, ale w dłuższej perspektywie może prowadzić do zmierzchu idei uzwiązkowienia. Należy wyraźnie oddzielić działalność związkową od politycznej, np. uniemożliwiając pełnienie jakichkolwiek funkcji związkowych czynnym politykom. Przypadek Ryszarda Proksy to patologia, na którą system prawny nie powinien był pozwolić. Czas odebrać politykom związkowe zabawki i należy to zrobić odgórnie, jeżeli chcemy uniknąć jedynie pozorowanych działań.

Czytelnicy PRZEGLĄDU

Andrzej B. Izdebski
Każda organizacja to ludzie. Znamy przywódców obecnej Solidarności i dlatego zupełnie nie rozumiem pytania o to, „czy ich stać”. Przecież jeśli się nie chce, to taka opcja w ogóle nie wchodzi w rachubę. Obecna Solidarność jest tylko przybudówką PiS.

Jerzy Pajdo
Oczywiście, ale nie od tego rządu.

Olaf Swolkień
Wszystkie związki są słabe, brakuje w nich szczerej dyskusji, rzetelnej analizy dokonań, działacze raz wybrani trwają na posadach do emerytury, największą popularność osiągają ci, którzy potrafią grać na emocjach, a nie formułować przemyślane postulaty. Jest też wielka niechęć Polaków do zapisywania się gdziekolwiek i systematycznego płacenia składek. Dopóki to się nie zmieni, związki będą słabe, a w konsekwencji zależne.

Wydanie: 16/2019

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy