O wychowaniu aseksualnym

O wychowaniu aseksualnym

Trudno powiedzieć, czy seksualnych ekscesów wśród młodocianych dawniej było mniej, czy teraz są one bardziej nagłaśniane. Hipoteza, że ich liczba jest wielkością stałą, wydaje się równie prawdopodobna jak ta, że rośnie ona wraz z postępującą erotyzacją życia. Za bezsporne można jedynie uznać dwie nakładające się na siebie w skutkach tendencje: akcelerację, czyli przyspieszenie rozwoju biologicznego, a wraz z nią obniżanie się wieku dojrzewania płciowego, i retardację, czyli opóźnienie rozwoju społecznego, rozumianego jako zdolność do wzięcia na siebie odpowiedzialności za własne życie. W rezultacie okres między pojawieniem się popędu seksualnego a możliwością jego zaspokojenia w sposób bezpieczny i odpowiedzialny znacznie się wydłużył. Inwazja bodźców seksualnych płynących ze świata mody, reklam oraz nieograniczony dostęp do pornografii jeszcze bardziej nasilają wychowawcze kłopoty z tym związane. Nie wydaje się, aby którykolwiek z tych procesów mógł się cofnąć, zatrzymać, a nawet zwolnić w swoim rozwoju. Akceleracja ze względów biologicznych, retardacja – społecznych, a erotyzacja życia z powodów ekonomicznych (chodzi o zyski czerpane z seksbiznesu). Instytucje zajmujące się wychowaniem do odpowiedzialnego życia albo udają, że problemu nie ma, albo przedstawiają go w fałszywym świetle. Przykładem może być stosunek do autoerotyzmu.
Nie ma chyba drugiej sfery zachowań ludzkich, na temat której poglądy badaczy uległyby tak zasadniczym zmianom. Od zamykania osobników podejrzanych o masturbację w zakładach psychiatrycznych przez przypisywanie jej zgubnego wpływu na zdrowie aż do stwierdzenia, że nie pociąga ona za sobą żadnych skutków organicznych. Wśród seksuologów dominuje obecnie pogląd, że jest to naturalna forma rozładowywania napięć seksualnych zarówno w fazie rozwoju, jak i innych, wymagających abstynencji seksualnej, okresach życia. Nadto autoerotyzm dziewczęcy uważany jest za jeden z warunków udanych kontaktów seksualnych w życiu późniejszym. Można powiedzieć, że zakończona w ten sposób w odniesieniu do tej problematyki funkcja wyjaśniająca nauk medycznych nie spotkała się z kontynuacją w naukach pedagogicznych. W konsekwencji większość rodziców, nauczycieli, a nawet nominalnych pedagogów wie na ten temat tyle, ile ich dziadkowie i babcie.
Zdjęcie z autoerotyzmu odium występku mogłoby przyczynić się do zmniejszenia coraz liczniejszych przypadków ciąż wśród dzieci, a może nawet, choć to już bardziej ryzykowna teza, wykroczeń i przestępstw na tle seksualnym wśród dorosłych. Na przeszkodzie stoi przewaga racji światopoglądowych nad naukowymi w wychowaniu. Pod tym względem obecna praktyka pedagogiczna nie różni się niczym od jej niedawnej poprzedniczki, podporządkowanej również jedynie słusznej ideologii opatrzonej przymiotnikiem “socjalistyczna”.

Wydanie: 15/2007

Kategorie: Nauka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy