Obrazy z tamtych lat

Obrazy z tamtych lat

Książka prof. Stanisława Kwiatkowskiego oddaje atmosferę lat 80., ale pokazuje też postawy Polaków aktualne do dziś

Wyniki badań socjologicznych to obrazki naszej codzienności. A właściwie jej rozdrobnionych fragmentów, nigdy bowiem – z oczywistych przyczyn – nie zbadamy całości interakcji zachodzących w społeczeństwie. Te obrazy są osadzone w konkretnym kontekście historycznym. Zebrane w większej liczbie tworzą więc swoisty album będący świadectwem czasów, w których je wykonano. I właśnie taki album ukazał się ostatnio na polskim rynku wydawniczym. Mowa o książce prof. Stanisława Kwiatkowskiego, twórcy i pierwszego dyrektora Centrum Badania Opinii Społecznej w latach 1982-1990, pt. „Szkicownik z CBOS-u. Rysunki socjologiczne z tamtych lat”.

Pasja i złośliwość

Zawarte w nim obrazy nie są doskonałe, tak jak niedoskonałe są – i będą – sondaże opinii publicznej. Dla tych jednak, których interesują „polskie lata 80.”, zwłaszcza zaś dla socjologów i historyków, „Szkicownik…” to lektura wręcz obowiązkowa. Tym przyjemniejsza, że Kwiatkowski oszczędził czytelnikowi przebijania się przez stosy tabelek i czytania oschłych raportów. Miast nich zamieścił własne omówienia poszczególnych badań, drukowane w ówczesnej prasie. Niepozbawione niezbędnej, merytorycznej podstawy, a zarazem pełne żywiołowości, pasji, krytycyzmu i… złośliwości. Okazywanej zresztą nie tylko ówczesnym świętym krowom – partyjnej, kościelnej, opozycyjnej i naukowej elicie – lecz również samemu sobie.
I tak odnajdujemy w „Szkicowniku…” przedruk artykułu z 1986 r. o prowokującym tytule „Komu ludzie wierzą”. „I znów sensacja z powodu CBOS – pisze Kwiatkowski. – W doniesieniach (…) nadających w języku polskim zachodnich rozgłośniach radiowych z zadowoleniem odnotowano dane z sondażu, według których owe rozgłośnie były w pierwszych dniach maja źródłem informacji dla ponad 31% słuchaczy w Polsce. Radio Wolna Europa z radością wygłosiło podziękowania dla dyrektora CBOS. Chciałbym, jako sprawca tej sensacji, grzecznie zapytać autorów komplementów: co z tą wiarygodnością naszych badań? Niedawno sugerowano na tej samej fali, że manipulujemy (…). Czy podejrzenie to nie obejmuje procentów o wymowie korzystnej?”. Ot i cały Kwiatkowski…

Trudne narodziny

Wróćmy jednak do metafory obrazu. „Szkicownik…” to album niezwykły także dlatego, że pokazuje proces przygotowania warsztatu rysownika. „A łatwo nie było…”, zapewnia zaraz na wstępie Stanisław Kwiatkowski. Początek lat 80. upływał bowiem pod znakiem głębokiego społecznego i politycznego kryzysu – dość przypomnieć, że narodziny CBOS to okres stanu wojennego. Gorszy jednak, z perspektywy instytucji chcącej zajmować się badaniem opinii społecznej, był inny kryzys – w socjologii, a ściślej w metodologii badań społecznych. Czy dotychczasowe metody badawcze, zwłaszcza ilościowe, mają sens? Czy naprawdę oddają istotę naszej rzeczywistości? – zastanawiali się wówczas czołowi polscy socjologowie. A ich pesymizm nie wynikał bynajmniej z czysto akademickich rozważań. Przyczyną niewiary w dotychczasowy paradygmat badań była „Solidarność” – potężny ruch społeczny, którego rodzima socjologia nie potrafiła przewidzieć.
Kwiatkowski był jednak nie tylko socjologiem, był również wojskowym, w dodatku „człowiekiem do zadań specjalnych” gen. Wojciecha Jaruzelskiego. I mając przed sobą zadanie stworzenia centrum, wykonał je. Jak uniknął pułapki nieadekwatności badań? Zamiast zajmować siebie i zespół rozważaniami teoretycznymi, wykorzystał dotychczasowe metody. Dziś, ponad 20 lat po powstaniu centrum, nikt nie ma już złudzeń, że badania ilościowe – w tym sondaże – dadzą nam pełną odpowiedź na pytanie, kim jesteśmy. Wiadomo jednak również, że badania opinii, stosowane wycinkowo, do rozpoznania poszczególnych fragmentów rzeczywistości, pozwalają z dużym prawdopodobieństwem zdiagnozować nasze postawy, wartości i oczekiwania. W tej umiejętności zamyka się zresztą sukces, jaki odniosło centrum – dziś niekwestionowany lider wśród licznych pracowni badań opinii społecznej.

Naród w proteście

Było, minęło – chciałoby się rzec, przeglądając szkice z albumu skompletowanego przez prof. Kwiatkowskiego. Ale czy rzeczywiście? „Szkicownik…” bez wątpienia oddaje atmosferę lat 80., niesie też jednak wiedzę o wartościach i postawach Polaków, wykraczających poza jedną epokę. Przykładem niech będzie omówienie wyników badań autorstwa dyrektora centrum na temat nastrojów społecznych z końca 1986 r. W jednej z konkluzji czytamy:
„Dalej jesteśmy zbiorowością (…) z predyspozycjami do indywidualizmu, niezależności, swobodnego decydowania o własnych sprawach, ze skłonnościami do działania na własną rękę. Potrafimy szybko się zorganizować, ale na krótką metę, doraźnie, z potrzeby chwili, spontanicznie, żywiołowo, do akcji. Dajemy sobie radę w sytuacjach trudnych, każdy na swój sposób. Umiemy prywatnie kombinować, wyjść na swoje w nieprawdopodobnych dla innych okolicznościach. (…) Chcąc mobilizować Polaków do działania wokół jakiejś idei – o co przecież trudno – łatwiej cel taki osiągnąć w proteście, w zgodnej krytyce, w opozycji do kontridei”.
Czy dziś, po 15 lat transformacji, która przeorała świadomość Polaków, nie moglibyśmy powiedzieć o sobie tego samego?

Stanisław Kwiatkowski, Szkicownik z CBOS-u. Rysunki socjologiczne z tamtych lat, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Społeczno-Gospodarczej, Tuczyn 2004

Wydanie: 47/2004

Kategorie: Książki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy