Obywatel Wajda

Obywatel Wajda

Jestem pewien, że w ostatnich dniach myśli naszych czytelników poszybowały w stronę własnych wspomnień związanych z Andrzejem Wajdą. Odszedł bowiem człowiek, który przez całe życie budził nas do myślenia o Polsce. A że myślenie niejednego boli, nie inaczej było z filmami Wajdy. Nie owijał w bawełnę. Prowokował. Wchodził tam, gdzie były jeszcze świeże rany. Gdzie jeszcze buchały emocje. Reakcja na jego filmy musiała więc być równie gorąca. Czy ktoś mógł pozostać obojętny na Wajdowską projekcję na temat Polski? Na wykład Wajdy o naszej historii? Na jego potyczki z narodowymi mitami i stereotypami? Na symbolikę, z której każdy bierze, co mu wygodniej? Albo na rolę wielkich przewodników duchowych narodu?

Gdyby jeszcze to, co robił, było jakąś propagandową ramotą jak setki innych, w których ambitnym reżyserom nie starczyło talentu. Ale nie u Wajdy. Artysty obdarzonego tak niezwykłym zmysłem malarskim i wyobraźnią tak wielką, że nawet ktoś, kto kompletnie nie akceptował przesłania jego filmu, patrzył zauroczony na przepiękną kompozycję.

Odkąd pamiętam, czyli od pierwszych nocnych dyskusji w akademiku, Wajda był dla mnie i mojego środowiska ważnym punktem odniesienia. Dla synów chłopów i robotników był oczywiście kimś z tego świata, którego praktycznie nie znaliśmy. Bo i skąd? Świata, do którego niejeden z nas aspirował. Droga do tego, droga do awansu społecznego, a jeszcze bardziej kulturowego, prowadziła przez czytelnie, sale filmowe i otwarte debaty. Tych na Uniwersytecie Warszawskim na szczęście nie brakowało. Każdy mógł usiąść i przysłuchiwać się dyskusjom z udziałem Wajdy, uczelnianej profesury i krytyków filmowych, zwykle bardzo podzielonych w ocenie filmów tego reżysera. Filmów, debat wokół nich, wywiadów było przez kolejne lata tyle, że każdy, kto jest z pokolenia 30+, ma w sobie jakąś cząstkę twórczości Wajdy. Z tego, co i jak do nas mówił. A z perspektywy doświadczeń kogoś, kto przeżył wojnę, mówił o wolności, godności i prawach człowieka. I do końca życia nie godził się z deficytem tych wartości w Polsce.

Dla bardzo wielu Polaków Andrzej Wajda zawsze będzie, z racji przekonań i osiągnięć artystycznych, Obywatelem. W najpełniejszym znaczeniu tego pięknego słowa.

Wydanie: 42/2016

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Komentarze

  1. juszczyniak
    juszczyniak 30 października, 2016, 14:10

    @neonarch

    Czytając Twoje komentarze narzuca mi się po pierwsze jedno pytanie i po drugie jedna szczera rada:

    1. Za czym szukasz na łamach PRZEGLĄDU? Błądzisz?
    2. Spadaj!!!

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy