Odchodzimy od serii

Odchodzimy od serii

Nie uważam, że polskie książki sprzedają się gorzej Rozmowa z Krzysztofem Genczelewskim, dyrektorem działu marketingu Wydawnictwa Muza – Wydawnictwo Muza otrzymało nominację do nagrody Ikar 2000 – “za trafne kreowanie serii wydawniczych, przywracających czytelnikom najwartościowsze dzieła literackie, za inicjowanie wspólnych z innymi działań na rzecz książki”. Gratulujemy. – Cieszymy się, bo to nasza pierwsza nominacja do Ikara. Trzeba ją rozpatrywać w dwóch kategoriach. Pierwsza kategoria to serie literackie, które wydajemy od 1993 roku, czyli “Biblioteka Bestsellerów”, “Vademecum Interesującej Prozy”, “Spectrum”, “Dookoła Świata”, seria Hemingwayowska. Druga kategoria dotyczy wspólnego działania na rzecz książki – chodzi o porozumienie ośmiu wydawców, które zostało zainicjowane w Muzie. Celem tego porozumienia jest wspólne wydanie najważniejszych powieści mijającego stulecia – “Kanonu na Koniec Wieku”. Ta wspólna inicjatywa jest bardzo ważna, bo udowodniła, że wydawcy mogą zawrzeć porozumienie na rynku książki i, co najważniejsze, może ono przynieść efekty. Prawdopodobnie w marcu będzie ukończona edycja 25 wspólnie wydanych tomów. – Pomówmy o seriach. Muza wydaje wiele serii literackich, mają one wyraźny profil, są skierowane do jasno określonych grup odbiorców. Czy doświadczenia Muzy wskazują na to, że polscy czytelnicy przywiązują się do serii? – Kiedyś Polacy bardzo lubili serie wydawnicze z tego względu, że mają one pewną systematykę, wiadomo, czego oczekiwać po danej serii – jakich tytułów, jakich autorów. Naszą pierwszą serią była “Biblioteka Bestsellerów”, która skupiała najlepsze tytuły XX wieku i najlepszych autorów. Z kolei w “Vademecum Interesującej Prozy” wydawaliśmy debiuty oraz książki, które zaistniały gdzieś w świecie, ale w Polsce nie były znane, wprowadzaliśmy także na rynek autorów u nas nie publikowanych. Potem powstała seria “Sami swoi”, w której wychodziły powszechnie znane książki polskich autorów. Z kolei seria “Spectrum” była przeznaczona dla młodszych czytelników, wydawaliśmy w niej tytuły popularnonaukowe. Do odbiorców zainteresowanych biografiami i dziełami adresowane są natomiast “Portrety”. Tak więc każda seria ma inny krąg czytelników. Obecnie częściowo odchodzimy od serii. Niektóre ukazują się od kilku lat i zawierają po kilkadziesiąt tytułów. Nie chcemy, żeby nastąpiło “przeładowanie” serii. – Czy zmienia się czytelnik Muzy? – Oczywiście, że tak. Coraz częściej po książki sięgają młodzi ludzie. Dlatego z myślą o nich zrobiliśmy serię “Galeria”, która ma przystępną cenę, w granicach 20-30 zł, bo jest wydawana w miękkich okładkach. “Galeria” jest bardzo dla nas ważna, poszerza nam grupę odbiorców. Po drugie, zmienia się rynek wydawniczy, czytelnicy odchodzą od serii. Dlatego wydajemy wiele tytułów poza seriami, w innej szacie graficznej. Ostatnio wydaliśmy książkę Hemingwaya “To, co prawdziwe o świcie” w dwóch edycjach: w twardej oprawie i szacie graficznej charakterystycznej dla całej serii – dla kolekcjonerów – oraz w miękkiej oprawie dla tych, którzy chcą nabyć wyłącznie tę jedną książkę. – I co się okazało? Która edycja lepiej się sprzedawała? – Obie sprzedawały się podobnie, może dlatego, że jest to najnowsza, nigdy dotąd nie publikowana książka Hemingwaya. Jednak inne eksperymenty, jakie przeprowadzaliśmy, wydając te same tytuły w ekskluzywnej szacie graficznej i tańszej, wskazują na to, że drogie serie sprzedają się nieco gorzej niż przed laty, choć mają one swoich odbiorców, zwłaszcza ludzi starszych, zwracających uwagę na estetykę wydania. – A jak jest z książkami polskich autorów? Wielu wydawców twierdzi, że sprzedają się one gorzej niż publikacje zagranicznych twórców. Czy doświadczenie z serią “Sami swoi” to potwierdza? – Nie uważam, że polskie książki sprzedają się gorzej. Wszystko zależy od nazwiska autora, zarówno polskiego, jak i zagranicznego. Jeśli wydamy książkę Marqueza, to na pewno będzie się dobrze sprzedawać, bo Marquez jest popularny i wszystkie jego dzieła mają powodzenie. Czytelnik zwraca uwagę przede wszystkim na autora. Na przykład bardzo dobrze sprzedają się wszystkie książki Wiesława Myśliwskiego. – Być może wpłynęła na to kampania reklamowa związana z Nike, którą Myśliwski dostał za “Widnokrąg”. – Na pewno miała wpływ, ale jeszcze przed zdobyciem Nike sprzedaliśmy pięć tysięcy “Widnokręgu”. Zresztą także inne tytuły tego autora

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2000, 45/2000

Kategorie: Książki
Tagi: Ewa Likowska