Odjechał gimbusem

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Najpierw minister zdrowia, teraz minister edukacji. Kolejny minister, którego jedyną zasługą jest to, że reformę w ogóle wprowadził. Odszedł, bo tak jak reforma zdrowia, tak też reforma edukacji okazała się rewolucją bardziej niszczącą niż tworzącą.
Minister Handke, najdłużej urzędujący od lat 80. minister edukacji, pomylił się nie tylko o 800 mln, a może i więcej. Większość jego innych pomyłek wzięły na siebie gminy, żeby nie słuchać opowiadań, jakie to są antyreformatorskie. To one sfinansowały dowożenie dzieci do szkół, bo gimbusy okazały się peerelowską szynką rzuconą na ladę przed świętami. Miały ładnie wyglądać, choć dla niewielu starczyło. Jedna z komercyjnych rozgłośni radiowych ofiarowała paru gminom gimbusy. To, co opowiadały dzieci o swoich dojazdach, było dramatyczne. Rozklekotane, niebezpieczne pojazdy, wystawanie na skraju lasu od świtu. Żadne dziecko nie wspomniało, że w nowej, odległej szkole jest lepsza nauka. Wszystkie błagały o autobus, bo nie wyobrażają sobie kolejnej zimy. Tak w swym rewolucyjnym zapale minister Handke zlikwidował 1200 wiejskich szkół, wiele innych, jak to się upiornie w MEN mówi, wygasa. Są to podstawówki, do których nie przyjmuje się nowych uczniów. Są to jedyne w wielu miejscach placówki oświatowe. To znaczy były. Brak gimbusów i likwidacja szkół to kolejne, po finansowych, pomyłki ministra.
“Powiem z rozbrajającą szczerością, udaje mi się zrealizować wszystko, co zamierzałem” – wyznał rok temu w wywiadzie dla “Głosu Nauczycielskiego”. Rzeczywiście, Mirosław Handke nie słuchał ZNP, pogardliwie twierdząc, że są “przeciwni reformie przede wszystkim z pobudek politycznych”. A przecież to ZNP od miesięcy alarmowało, że fundusze źle policzono i nauczyciele nie dostaną podwyżek. No, ale jako niesłuszni politycznie nie mogli też dobrze liczyć.
Pomyłka ministra to lekceważenie lokalnych społeczności, rodziców, którzy budowali szkoły dla swoich dzieci. Pomyłka ministra to radość, że “tylko” 18 szkół głodowało w swojej obronie.
Pomyłka ministra to wiara, że nowy, dobry program (a powstało ich rzeczywiście sporo) natychmiast będzie realizowany. Tymczasem rodziców nie stać na nowe, drogie podręczniki i wymuszają na nauczycielach naukę ze starych.
Pomyłką ministra jest także niezauważenie, że w większości szkół nadal nie ma kto uczyć języków obcych. A bez nich nie ma wykształcenia.
Ale tak naprawdę najbardziej niepokojące jest to, że następca Handkego zapowiada, że będzie kontynuował dzieło poprzednika. A w pierwszych słowach po nominacji zapewnił, że jemu też mogłaby się zdarzyć taka sama pomyłka.

Wydanie: 30/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy