Klima

Nic tak nie daje się we znaki człowiekowi jak upały w kraju o umiarkowanym klimacie. Umiarkowanym, czyli góra plus 25 stopni Celsjusza i ani stopnia więcej. A tu nagle okazało się, że doba poniżej 30 stopni powoduje, że moja babcia natychmiast włącza elektryczne ogrzewanie, bo robi się jej za zimno.
Na takie upały najlepsza jest klimatyzacja i wiedzą o tym między innymi tramwajarze z miasta Łodzi, miasta, w którym odkryto, że człowiek po śmierci jest o wiele cenniejszy niż za życia. Tramwajarze z miasta Łodzi wystąpili więc do swoich szefów z prośbą, żeby znaleźli sposób na upały w tramwajach, które składają się, jak wiadomo, ze szkła, blachy i kieszonkowców i w dniu, kiedy jest 30 stopni w cieniu i w kabinie mamy przedpołudnie na pustyni Sahara, czyli coś około plus 60.
Szefowie myśleli i myśleli w swoich pomieszczeniach wyposażonych w trzystopniowe wiatraki i dyskutowali jednocześnie, czy rzeczywiście jest tam tak gorąco, czy tylko tramwajarzom od tego upału porąbało się w głowach. Na wszelki wypadek wysłali więc umyślnego na zwiady, ale okazało się, że nie oszukują, ponieważ umyślny sparzył sobie rękę, dotykając wajchy do kierowania tramwajem, bo po co tramwajowi kierownica, kiedy jeździ po szynach. Wrócił umyślny do dyrekcji i powiada:
– Rzeczywiście jest tak gorąco, że aż mam bąble. Trzeba jakoś tym ludziom ulżyć.
A na to dyrekcja mówi tak:
– Wy jesteście umysłowy, to i ręce macie delikatne jak umysł. Według mnie, trzeba jeszcze powołać komisję mieszaną!
Powołano i w samo południe pojechała zbadać, czy żądania pracowników są zasadne. W chwilę później okazało się, że mieszana też się przegrzała. Uchwalono więc w trybie pilnym, już na pętli, że tramwajarzom trzeba pomóc.
Następnego dnia każdy z nich otrzymał ręcznik, wiadro wody i instrukcję wydrukowaną na komputerze, by w razie upału ręcznik namoczyć wodą i położyć w miejscu, gdzie najmocniej wieje, a to spowoduje mikroklimat w tramwaju.
I teraz tramwajarze w mieście Łodzi jadą do pracy z kanapkami i kubełkami pełnymi wody, zastanawiając się, co zrobić, by nie zalać instalacji elektrycznej, bo tramwaj po zwarciu jest jeszcze bardziej gorący.
A mnie męczy tylko jedno pytanie: jakim cudem na początku XXI wieku doszliśmy do klimatyzacji, którą wymyślili Egipcjanie przed naszą erą?!

 

Wydanie: 31/2002

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy