Lud boży kontrrewolucyjny

Lud boży kontrrewolucyjny

Mój rozmówca bynajmniej nie był prostakiem, teraz już kompletnie zapeklowany w pisowszczyźnie i radiomaryjności, kiedyś musiał być ciekawy świata i spraw politycznych. Teraz już wszystko wie, na każde słowo sprzeciwu odpowiada: bolszewicy, komuna, Geremek, Miller, Katyń, no i za wszystkim, co się nie powinno zdarzyć, a się zdarza, stoją rosyjskie służby specjalne. Mój rozmówca był wyjątkowy tylko pod względem elokwencji, ale jego poglądy i system kojarzenia faktów są właściwe dużej części Polaków.

Warto zatrzymać uwagę na tym problemie: jakiego natężenia przemocy symbolicznej w naszej „liberalnej demokracji” było trzeba, żeby chłopom i mieszkańcom blokowisk zaszczepić pogardę dla „nizin społecznych” i skłonić ich do utożsamienia się z dworami, które przez wieki uciskały ich przodków i nimi poniewierały.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 16/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 16/2017

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Komentarze

  1. biały 56
    biały 56 18 kwietnia, 2017, 19:25

    Co ty łykasz- neoarch-u. Zamiast porządnej rewolucji urządzasz pyskówki, Poziom akceptacji zmywaka w USA, nie wynikał z miłości do kapitalizmu, istotny był kurs dolara do złotówki, który w PRL wynosił 1 do 100. Na oślep atakujesz Profesora Łagowskiego, który jako jeden z nielicznych potrafi zdefiniować miejsce byłych pracowników PGR , w „cywilizacji miłości”, ufundowanej przez Kościół. Dziś elitą tego kraju jest pan Piotr Duda i ogromna zgraja zawodowych związkowców, oraz pan Andrzej Duda z watahą PIS-owców. Ich dziadowie byli prostymi chłopami. Kłania się Jakub Szela.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Radoslaw
    Radoslaw 18 kwietnia, 2017, 22:13

    „Warto zatrzymać uwagę na tym problemie: jakiego natężenia przemocy symbolicznej w naszej „liberalnej demokracji” było trzeba, żeby chłopom i mieszkańcom blokowisk zaszczepić pogardę dla „nizin społecznych” i skłonić ich do utożsamienia się z dworami, które przez wieki uciskały ich przodków i nimi poniewierały.”
    No cóż – rozwijając tę myśl:
    1. Jak to możliwe, że naród, który w 1980 popierał wręcz KOMUNISTYCZNE postulaty socjalne (cytował nie będę, łatwo znaleźć), dekadę później poparł brutalny, neoliberalny kapitalizm?
    2. Jak to możliwe, że organizacja, która te postulaty wysuwała, przez obecnych „historyków” nazywana jest ANTY-komunistyczną?
    3. Jak to możliwe, że przytłaczająca większość Polaków określa obecnie Polskę Ludową państwem KOMUNISTYCZNYM – choć NIGDY nie spełniała ona tej defincji? Dla porządku przypomnę, że za PRL-u jakieś 30-50% Polaków utrzymywało się z pracy w sektorze PRYWATNYM.
    4. Jak to możliwe, że Polacy strajkujący przez niemal 1.5 roku nie rozumieli, że jeśli za niepracowanie biorą pieniądze (nie znam ani jednego kraju, w którym pracodawca płaci pracownikom za strajki), to zwyczajnie okradaja swoje własne państwo i wiodą je do gospodarczej zagłady?
    5. Jak to możliwe, że Polacy cieszyli się z reaganowskich sankcji gospodarczych („bo przywala komuchom”), podczas gdy sami stali się ich ofiarami? Przecież to Polacy, a nie ” komuchy” cierpieli na tym, że zdziesiątkowane zostały hodowle drobiu. Przecież to Polacy, a nie ” komuchy” , wylatywali po 1989 roku na bruk setkami tysięcy, bo zniszczony dekadą blokady gospodarczej i strajków przemysł nie był w stanie oprzeć się konkurencji. A co Polacy na to? W akcie strzelistej wdzięcznosci nazywali imieniem Reagana parki i place!
    6. Jakie pranie mózgów przeszli Polacy, jeśli nie dostrzegaja tak elementarnych sprzeczności?

    No cóż – brutalnie rzecz ujmując można to wytłumaczyć krótko: ponieważ Polacy są narodem idiotów (i chyba wybitniejsi ode mnie już to zauważyli). A ujmując rzecz bardziej elegancko – ponieważ (jako zbiorowość) nie dysponują elementarną umiejętnością logicznego, matematyczno-przyrodniczego myślenia. Gdzie byla Polska w XVII wieku, kiedy w Anglii zaczynał się wiek rozumu, zwany później Oświeceniem? Gdzie była Polska w XVIII wieku, kiedy w tejże Anglii rozkwitała rewolucja przemysłowa? Ano w Polsce zrywało się sejmy i dokładało chłopom kolejne dni pańszczyzny. Dlatego, gdy ta rewolucja wreszcie dotarla do Polski z opóźnieniem jakichś 100-150 lat, to w łódzkich fabrykach pracowały angielskie maszyny, a polskie robotnice, świeżo uwolnione od pańszczyzny, były tylko niskokwalifikowną siłą roboczą.
    Idee oswieceniowo-pozytywistyczne zawsze były traktowane w Polsce po macoszemu (wystarczy przypomnieć perypetie biednego Wokulskiego wśród do cna zdemoralizowanej i oderwanej od rzeczywistości arystokracji), za to królował mistycyzm, mesjanizm i powstańcze obłąkanie. Tu nadmienię, że w tak obecnie gloryfikowanym Powstaniu Warszawskim niemal całkowicie legł w gruzach najnowocześniejszy przedwojenny przemysł, instytuty badawcze, uczelnie, które przed wojną ksztalciły niemal połowę (!) polskich studentów. Trudno o bardziej dobitny przykład triumfu samobójczej głupoty nad rozumem.
    Polska Ludowa kładła szczególny nacisk na nauczanie matematyczno-przyrodnicze, jego poziom reprezentował co najmniej dobry średni na tzw. Zachodzie. Piszę to z perspektywy absolwenta PRL-owskich szkół, który swoj zawód inżyniera od lat na tym Zachodzie wykonuje. PRL, mimo rozmaitych „błędów i wypaczen”, to bylo polskie Oświecenie i rewolucja przemysłowa, czego najlepszym dowodem jest wzrost ludności miejskiej z ok. 30% do ponad 60% populacji. Niestety, widać zabrakło jednego pokolenia Polski Ludowej – od „odzyskania wolności” ten odsetek nie wzrósł przez niemal 30 lat!
    Natomiast od „odzyskania wolności” polska edukacja jest systematycznie „reformowana” – czytaj : niszczona – i to właśnie przedmioty ścisłe, przyrodnicze i techniczne ucierpiały najbardziej. Aktualna „reforma” będzie ciosem ostatecznym – wystarczy spojrzeć sobie w siatkę godzin.
    I myślę, że ten mój wywód jest jakąś odpowiedzią na postawione przez p. Łagowskiego pytanie.

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Radoslaw
    Radoslaw 19 kwietnia, 2017, 20:00

    Jeszcze tylko tytułem uzupełnienia moich uwag na temat PRL-owskiej rewolucji przemysłowej: nie wzięła się ona z niczego. Ja osobiście przyjmuję za początek tego procesu budowę przedwojennego COP, kiedy to zbudowano ok. 60 zakładów, zatrudniających ok.110 tys pracowników. Industrializacja PRL to ok. 1600 zakładów i ok. 2 miliony nowych miejsc pracy – zatem określenie „rewolucja przemysłowa” jest tu jak najbardziej na miejscu.
    Była ona kontynuacją i ukoronowaniem wysiłków wielu pokoleń światłych Polaków, których łączyła pozytywistyczno-oświeceniowa pasja budowania – niezależnie od ich pochodzenia społecznego, przekonań religijnych itd. I tu pojawia się kolejne słowo, którego kompletnie nie rozumieją obecne „elity” – kontynuacja. Ciągłość akumulownia, rozwijania i przekazywania wiedzy jest warunkiem postępu i sukcesu, w każdej w zasadzie dziedzinie życia. Natomiast w Polsce od 1989 roku trwa nieustanny proces odrzucania wszystkiego, co stworzono w trakcie ponad 4 dekad Polski Ludowej. Ten obłęd stał sie podbudową ideologiczną rzezi polskiego przemysłu i doprowadził do zaprzepaszczenia wysiłku nie tylko tych dwóch pokoleń Polski Ludowej, ale dwóch poprzednich wieków.
    Ale to już temat na inne rozważania.

    Osobom, które poczuły się urażone zaliczeniem ich do „narodu idiotów” śpieszę z przypomnieniem, że użył go wobec swoich rodaków niejaki Józef Piłsudski, patron każdej głównej ulicy, w każdym większym polskim miescie. Niewykluczone, że do tak ostrej, aczkolwiek ogólnikowej konkluzji przywiodły go podobne do moich dywagacje. Ale proszę się nie niepokoić – nie zamierzam zabiegać o miejsce na piedestałach. W polskim narodzie kolejka chętnych zawsze była długa.
    Tak czy owak, przepraszam w imieniu swoim (i Marszałka, gdyby sobie tego życzył).

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. biały 56
    biały 56 20 kwietnia, 2017, 08:04

    Radosław przypomina elitom, niewygodną historię, która choć tak nie odległa, jest totalnie fałszowana.Jeżeli sięgnąć dużo głębiej, to relacja miedzy historyczną prawdą, a romantycznym mitem jest jeszcze bardziej załgana, Wolność i tolerancja przez wieki dotyczyły 5-10 %. narodu szlacheckiego.Nie ma odważnych polityków, którzy w publicznej dyskusji jasno stwierdzili, że największą hańbą I Rzeczpospolitej było NIEWOLNICTWO dotyczące 90% ludności. Za dobrą monetę przyjmujemy mit o narodowej równości. W procesie psychologicznego wyparcia pozbywamy się niewygodnej prawdy. Wszak każdy z nas miał jakiegoś przodka mieszkającego w umiłowanym dworku z herbem na ganku. Anarchia i bezrozumny bunt jest dalej naturalnym stanem świadomości tego narodu, dziś rzekomo zjednoczonego w historii i religii. Buntujemy się przeciwko „Oświeconej Europie”, ale żebracza łapka sięga po srebrniki. Co do marszałka, był on najlepszym uosobieniem romantycznego mitu. Jego największą słabością, byłą nieufność dla technicznego postępu, któremu hołdowali pozostali europejscy dyktatorzy. W połączeniu z manią wielkości, której ulegli jego następcy, doprowadziło to do upadku II Rzeczpospolitej. Rodzi się pytanie, co czeka III RP?

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. r.
    r. 20 kwietnia, 2017, 16:40

    przecież „ich” zdaniem to na Zachodzie jest dopiero lewica! Ale od siebie – Polak nie chce pracować u Polaka. Ani w Polsce ani na Zachodzie. Why? Ponieważ Polak od sztygara w górę to Polak Pan, z miejsca rośnie wąs folwarczno-pańszczyźniany.

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. adamiela
    adamiela 21 kwietnia, 2017, 20:46

    Tytuł „Bez uprzedzeń” nadaje tym słowom odmienne znaczenie od powszechnego.

    Odpowiedz na ten komentarz
  7. Anonim
    Anonim 23 kwietnia, 2017, 09:04

    2017-04-23, 10:53
    Mam wrażenie, że w ogóle nie było potrzeby stosowania przemocy dla zaszczepienia pogardy. Pogarda istnieje i/lub łatwo się przyjmuje w naszym ludzie bożym od prawieków. Podstawową przypadłością przy krzewieniu ludo-bożej pogardy jest chciwość. Ta prosta, trzewna chciwość – kim by nie był ten, co ma więcej, jest godzien pogardy i nienawiści, bo wzbogacił się na pewno moim kosztem – ten schemat myślenia widzimy na co dzień w telewizyjnych komunikatorach. Przy czym może chodzić o każdy rodzaj bogactwa – myślowego, rodzinnego, finansowego, wykształceniowego, posiadania władzy. Warto się zastanowić nad siłą sprawczą Kościoła, nie tylko Radiomaryjnego, nad wątłym duchowo gadaniem , bez trudu porywającym ubóstwo umysłowe ku idei nienawiści. Władza w PRL miała taki sam sposób skłócania, jedni wywyższani inni poniżani, sort lepszy, sort gorszy… Generalnie wróg zawsze musi zostać określony, usytuowany, żeby było dokładnie wiadomo, kim pogardzać i kogo nienawidzić. Oczywiste wyjątki w takim nurcie wiosny nie czynią, niestety. Ten konglomerat bezwiedzy (mimo elokwencji)+ pouczania Kościoła lub władzy świeckiej (w celu realizacji konkretnych celów) + chciwości rudymentarnej, daje żyzne podłoże dla kwitnienia pogardy i nienawiści. Raczej nie widzę możliwości zmiany tego schematu. Jak czynili już cesarze rzymscy: divide et impera, bo skłóconymi łatwo rządzić.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy