Pamiętnik IV Rzepy

27.07 Upał poraził kogoś w naszym parlamencie i ten ktoś postanowił ogrodzić sejmowy budynek płotem takim, żeby społeczeństwo nie dopchało się już nigdy do swoich wybrańców, a nawet i idoli – przepraszam, że w poważnym tygodniku pozwoliłem sobie na taki niewybredny żart. Słuchałem wczoraj wypowiedzi pomysłodawcy tego projektu i on powiedział, że to nie jest budowa nowego, ale rekonstrukcja starego. Niestety chłopaki ze \”Szkła kontaktowego\” dogrzebały się natychmiast do przedwojennych zdjęć, z których wynika, że ów sejmowy budowniczy płotów chce postawić rekonstrukcję nie z tej strony, co trzeba. A ja z kolei proponuję wybudować nie płot, ale mur, na czubku powbijać szkiełka z rozbitych butelek, a z tego surowca można korzystać na miejscu i praktycznie bez ograniczeń, dołożyć do tego drut kolczasty i ogromną kłódę, najlepiej zamykaną od zewnątrz. I mielibyśmy wreszcie święty spokój.
28.07 Podobno nadchodzi koniec temperatur powyżej 30 stopni, będzie jakieś 25 i ani kreski więcej. To dobrze, ponieważ jechałem dzisiaj na letni festiwal kabaretu do Koszalina i to, co wyprawiają kierowcy na drogach, to jest po prostu tragedia. Zajeżdżanie, wymuszanie, wyprzedzanie pod górę i na ciągłej linii, aż cud, że widziałem tylko jeden wypadek na drodze. Podobno, tak mówią lekarze od mózgu, to jest między innymi wina upałów, że stajemy się agresywni jak osy. Trudno się czasami dziwić, widząc, jak jedzie taki dziadek samochodem bez klimatyzacji, pot mu zalewa oczy, dzieci krzyczą, że chcą pić, a kiedy się napiją, od razu chcą sikać, żona dziamgoli, że źle prowadzi, a teściowa pyta na okrągło:
– Daleko jeszcze do tego morza? Wtedy można ocipieć za kierownicą.
02.08 Leo Beenhakker powołał nową polską kadrę na mecz z Danią. W nowej kadrze nie ma ani jednego nowego zawodnika. A nie dość, że nie ma nowych, to jeszcze wrócili starzy, czyli Jerzy Dudek i Tomasz Frankowski. Mój pianista, który strasznie przeżywa piłkę nożną,zadzwonił do mnie wieczorem i powiedział:
– Właściwie to do kompletu brakuje tylko Pawła Janasa.
03.08 Drastycznie zmalała liczba noworodków oddawanych do adopcji. Okazuje się, że matki, które nie chcą swoich dzieci, chcą becikowego. Jednym zdaniem, nie tylko prostytutki postanowiły zrobić z własnej dupy interes. Oddają dzieci później, już po zainkasowaniu gotówki, ale są one z reguły bardzo zaniedbane. I to jest pierwszy namacalny dowód tego, co się dzieje, kiedy Romuś nie myśli. A ponieważ cały czas trwa awantura związana z maturami, to mam projekt, który w przyszłości ułatwi życie i dzieciom, i nauczycielom, i najbardziej chyba panu ministrowi edukacji. Świadectwo maturalne wręczać matce razem z becikowym. Wtedy dziecko już na starcie będzie dojrzałe.

Wydanie: 32-33/2006

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy