Odwołać rzecznika

Odwołać rzecznika

Dlaczego dopiero teraz posłowie dostrzegli luksusowe wydatki Pawła Jarosa?

Kadencja rzecznika praw dziecka, Pawła Jarosa, winna się skończyć jego odwołaniem. Ustawa określająca ramy jego działalności zezwala na taką możliwość, jeśli „sprzeniewierzy się złożonemu ślubowaniu”. A w ślubowaniu czytamy o najwyższej staranności, sumienności i godności w ochronie praw dziecka.
Paweł Jaros od dawna był krytykowany przez Sejm, gdzie jego sprawozdania ostro oceniano. Ale nic z tego nie wynikało i zapowiadało się, że przetrwa pięcioletnią, kończącą się w przyszłym roku, kadencję.
Jednak ostatnia fala w publikacji TVN i „Fakcie”, a także w „Przeglądzie” („Kosztowny rzecznik dzieci”, nr 19) zmobilizowała posłów. Chcą wiedzieć m.in., dlaczego z 4 mln budżetu na promocję praw dzieci wydaje tylko 170 tys., niewiele mniej niż na podróże, które kosztują 140 tys. rocznie.
Jaka jest procedura? Otóż musi się zebrać grupa co najmniej 35 posłów. Dopiero wtedy wniosek będzie poddany pod głosowanie. Na razie rysuje się porozumienie ponad podziałami, bo zarówno posłowie z lewicy, jak i z prawicy nie kryją oburzenia. Czy starczy im energii, by w ostatnich miesiącach prac Sejmu nie skupić się tylko na walce wyborczej i wręczyć Jarosowi czerwoną kartkę? O zbieraniu podpisów mówią dziś Mirosława Kątna i Anna Bańkowska (obie z SdPl), ale także Elżbieta Radziszewska (PO). Wspiera je Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców, której szef, Krzysztof Śnioszek, jest przekonany, że Paweł Jaros powinien opuścić piękną kamienicę (czynsz 56 tys. miesięcznie, bo rzecznik nie chciał się wyprowadzić do siedziby za 5 tys. zł) i porzucić chryslera za 140 tys.
Gdyby do tego doszło, proponuję samochód wystawić na licytację, a ze zdobytych pieniędzy sfinansować powstanie rodzinnych domów dziecka. Uczestnicy licytacji będą prawdziwymi dobroczyńcami dzieci, rzecznikami ich praw.

 

Wydanie: 23/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy