Oglądasz Netfliksa? Szkodzisz planecie

Oglądasz Netfliksa? Szkodzisz planecie

Co uderza w ludzi po jednej stronie świata, prędzej czy później uderzy w całą resztę


Tatiana Schlossberg – amerykańska dziennikarka zajmująca się tematami związanymi z nauką i środowiskiem, autorka książki „Ukryta konsumpcja. Wpływ na środowisko, z którego nawet nie zdajesz sobie sprawy”.


 

„Jeśli jesteś przygnębiony, to znaczy, że prawdopodobnie zrobiłam coś dobrze”, piszesz na końcu książki „Ukryta konsumpcja”. Czy w takim razie poczucie przygnębienia, smutku z powodu kryzysu klimatycznego to pierwszy krok do wzięcia odpowiedzialności za ochronę środowiska?
– Myślę, że trudno stawić czoła zarówno skali kryzysu, jak i idei, że producenci paliw kopalnych oraz rządy pozwalają na niesłabnące plądrowanie naszej planety bez poczucia odpowiedzialności. Piszę o pozytywnym smutku, takim „zdenerwowaniu”, które popycha do działania i może się objawiać na różne sposoby – zaangażowaniem, złością, motywacją. Czasem od złości tylko się zaczyna i potem przechodzi do wielu konkretnych, racjonalnych czynów. Tak naprawdę działają na nas emocje. Kolejny raport naukowców nie ma takiej siły przebicia jak apel wkurzonych dzieciaków, którym zabiera się przyszłość.

Kiedy zainteresowałaś się tematem globalnego ocieplenia i ochrony środowiska?
– Zaczęło się, gdy jako nastolatka obejrzałam dokument „Niewygodna prawda” („An Inconvenient Truth”, 2006 – przyp. red.). Wówczas zainteresowała mnie historia niszczenia środowiska i związanych z tym zmian klimatycznych. Później, już jako studentka historii, dużo czytałam o historii ochrony środowiska. Ten temat długo we mnie dojrzewał.

Niestety, świadomość i osobiste wybory to nie wszystko. Potrzebne są zmiany systemowe.
– Ważne jest, żeby to rządy i korporacje, wielki biznes, wzięły odpowiedzialność za zmiany klimatu. Korporacje, szczególnie technologiczne i paliwowe, muszą płacić za rzeczywisty koszt wytworzenia swoich produktów i mieć plan postępowania z odpadami. Rządy muszą pociągnąć je do odpowiedzialności i wprowadzić politykę, która zapobiegnie niszczycielskim efektom działań biznesu. Dużo tu zależy od nas. Jako obywatele i konsumenci mamy możliwości nacisku na politykę i biznes. To naszymi indywidualnymi wyborami: głosowaniem na danych polityków, kupowaniem konkretnych produktów, możemy zmienić świat. Zmiany systemowe mogą więc zacząć się od osobistych wyborów.

Te bywają zaskakujące. Wydaje nam się, że oglądanie filmów w sieci jest neutralne klimatycznie, ale 10 godzin streamingu w wysokiej rozdzielczości możemy porównać pod kątem przepływu danych do wszystkich tekstów na Wikipedii w języku angielskim. To ogromne zużycie prądu i ogromna produkcja dwutlenku węgla.
– Tak, czasami nie zauważamy, że bycie online jest związane z zużyciem zasobów. Surfując po sieci, nie myślimy o tym, że sieć nie działa bez prądu, a informacje nie mogą być przetwarzane bez centrów danych. Te olbrzymie centra danych trzeba zasilać i chłodzić bezcenną wodą. Myśląc o internecie, nie dostrzegamy elektrowni węglowych ani wysypisk śmieci. Konsumpcja online to wielkie ilości spalonych paliw i lawina elektrośmieci. Biznes internetowy bardzo dba, żebyśmy nie dostrzegali związku bycia online z zanieczyszczaniem środowiska.

Technologia bywa destrukcyjna, z drugiej strony bez niej nie moglibyśmy teraz rozmawiać i siłą rzeczy przekaz o potrzebie ochrony środowiska nie mógłby iść w świat.
– Doświadczenia z zeszłego roku, z czasu izolacji, pokazały, że internet może być szansą na komunikowanie się i przetrwanie. Bez internetu nie tylko nie moglibyśmy rozmawiać, ale też zdalnie pracować. Internet daje wiele korzyści, o których często się mówi, ale także prowadzi do powstania wielu szkód, o których się milczy. Do tworzenia komputerów i smartfonów wykorzystuje się cenne i rzadkie materiały wydobywane z ziemi. Korzystanie z sieci uzależnia, przez co potrzebujemy coraz więcej energii, której produkcja szkodzi środowisku. Pomyśl, czy naprawdę musisz oglądać te wszystkie seriale Netfliksa, czy musisz pół dnia przeglądać zdjęcia w mediach społecznościowych? Technologie, zwłaszcza media społecznościowe, uzależniają nas i zmuszają do konsumpcji ponad miarę. One zostały tak zaprojektowane, by szkodzić środowisku. Szczerze mówiąc, zupełnie nie wierzę, że technologia rozwiąże za nas problem ocieplenia klimatu. Możemy jedynie myśleć o takim wykorzystaniu technologii, żeby szkodziła mniej, lub takim jej zasilaniu, żeby była bardziej eko.

Czyli zielony internet nie jest możliwy?
– To skomplikowane pytanie – poświęciłam na to całe rozdziały książki! Ale w zasadzie dzieje się tak dlatego, że internet, jak większość rzeczy, zużywa energię i zasoby, lecz jest prawie niewidoczny dla większości użytkowników. I tutaj potrzebne byłyby zmiany od samych podstaw, zmiany infrastruktury sieci. Z pewnością czytanie gazety na komputerze lub telefonie jest wydajniejsze niż tworzenie tysięcy kopii papierowych, z drugiej strony internet staje się zbyt potężny i wszechobecny. Coraz więcej filmów i zdjęć, coraz więcej urządzeń, coraz więcej danych, czyli coraz większe używanie zasobów.

Większość książek dotyczących klimatu i globalnego ocieplenia to zbiór apokaliptycznych wizji. Ty jesteś daleka od mrocznych narracji, stawiasz na szukanie rozwiązań i pozytywny przekaz.
– Nie sądzę, aby strach był silnym czynnikiem motywującym. Sprawia, że odwracamy się od problemu, chcemy się ukryć i żyć chwilą, ponieważ przyszłość wygląda tak źle. Nigdy nie powiedziałabym, że zmiany klimatyczne nie są przerażające, ale ludzie muszą wierzyć, że zmiana jest możliwa i przyszłość może być lepsza niż teraz. Wtedy łatwiej coś robić.

Twój czarny humor sprawia, że badania naukowe i ekspertyzy są bardziej przyswajalne.
– Zawsze uważałam, że zmiany klimatyczne i związane z nimi problemy są naprawdę interesujące. Myślę, że ludzie z góry zakładają, że to wszystko jest nudne, ponieważ zwykle jest napisane skomplikowanym językiem pełnym naukowego żargonu. Ale nie musi tak być, szczególnie że zmiany klimatyczne dotyczą właściwie wszystkiego: nie tylko energii i technologii, ale także ludzi, kultury i historii, polityki, biznesu, zdrowia, mody, żywności, sprawiedliwości i równości. Jest tak wiele sposobów, by opowiadać o problemach klimatycznych ciekawie.

A w jaki sposób rozmowa o dysproporcjach rasowych, nierównościach majątkowych i innych kwestiach wiąże się z rozmową o klimacie?
– Wiemy, że społeczności bezsilne są często narażone na bardziej niebezpieczne zanieczyszczenia i najgorsze skutki zmian klimatycznych. Biedni cierpią najbardziej i są dotkliwiej obciążeni walką z globalnymi zmianami klimatycznymi niż my, biali ludzie z globalnej Północy. Globalne ocieplenie dodatkowo pogłębia nierówności ekonomiczne.

Czyli obawy, że walka ze zmianami klimatu nałoży nieproporcjonalnie duże obciążenie na biednych, są zasadne?
– Zmiany klimatyczne i ich skutki są w istocie przejawami niesprawiedliwości i nierówności rasowej. Żadna książka lub rozmowa na temat zmian klimatycznych, która nie dotyczy sprawiedliwości, nie jest warta uwagi. Te kwestie są powiązane. Biedne kraje, które w niewielkim stopniu przyczyniły się do historycznych emisji gazów cieplarnianych, już teraz bardzo cierpią i mają mniej środków na ochronę środowiska i obywateli. Kraje globalnej Północy mają obowiązek pomagać tym biedniejszym. Jak widzimy podczas pandemii, jesteśmy jedną wielką społecznością, a to, co uderza w ludzi po jednej stronie świata, prędzej czy później uderzy w całą resztę.

W Stanach Zjednoczonych niebiali Amerykanie cierpią nieproporcjonalnie na skutek zmian klimatycznych i zanieczyszczenia, będącego dziedzictwem nierówności strukturalnych i systemowego rasizmu. Troska o środowisko nie powinna spoczywać wyłącznie na jednostkach – obywatelach czy konsumentach. Rządy, które pozwalają korporacjom na niszczenie środowiska, powinny ponieść konsekwencje polityczne. To właśnie rządy mogą inicjować systemowe zmiany, a my musimy je do tego nakłonić.

Twoja książka przedstawia nowy paradygmat, w którym nasz styl życia jest zintegrowany ze zdrowym globalnym ekosystemem – zieloną przyszłością. Naprawdę wierzysz, że możemy stworzyć zielony styl życia?
– To już się dzieje. Najmłodsze pokolenia, inspirowane takimi postaciami jak Greta Thunberg, zaczynają iść w stronę świadomych, proekologicznych wyborów konsumenckich. Wspólne budowanie lepszego świata daje radość! Potrzebujemy tej energii. Wolę więc motywować i wspierać działania, niż straszyć.

Fot. Elizabeth Cecil

Wydanie: 29/2021

Kategorie: Ekologia

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy