Osobliwość

Osobliwość

Zostałem zaszczepiony, ma to szczepienie coś z aktu religijnego, niemal jak przyjęcie komunii świętej. Jechałem potem do domu wyciszony wewnętrznie, modląc się do nauki.

Zjednoczona Prawica gnije i się kłóci, ale to jeszcze potrwa, zanim się rozpadnie, za wiele ci ludzie mają do stracenia, tak zawsze jest w mafii. Z niepokojem myślę o opozycji, nic a nic nie wierzę w jej polityczny spryt. A będzie miała bardzo trudną sytuację. Jak oczyścić te stajnie Augiasza? Na zdrowy rozum nie opłaca się opozycji przejmować od PiS władzy w tak trudny czas, nawet jeśli będzie okazja, lepiej poczekać, ale przecież pozwalać mu dalej rządzić to przestępstwo. A PiS wprowadza takie zmiany w prawie, jakby miało rządzić przez wieki. To odruch każdej autorytarnej władzy. Nie bierze pod uwagę, że rządy odda, nawet kiedy jest oczywiste, że prędzej czy później do tego dojdzie. A wtedy te wszystkie dyktatorskie ustawy posłużą nowej władzy, już demokratycznej, skorej, by poprzedników ukarać za różne niegodziwości, które się dokonały za ich rządów. Tu jest jakaś niekonsekwencja i brak przezorności, ale to odruch drapieżnika, taka jego natura.

Prof. Jerzy Limon nie żyje, zmarł na covid, był moim równolatkiem. Pisarz, twórca i dyrektor Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku, pamiętam, jak marzył o budowie tego teatru, spotkał się ze mną w 1996 r., myślał, że dzięki szwedzkim koneksjom będę mógł mu jakoś pomóc. Nie mogłem. Przypominał angielskiego dżentelmena, błyszczał inteligencją i piękną mową. Jak nudny i płaski byłby świat bez ludzi z pasją.

Główne wydanie „Wiadomości” TVP w pewien czwartek rozpoczęło się cztery minuty wcześniej. W ten sposób telewizja publiczna chciała uniknąć pokazania w porze największej oglądalności planszy z przeprosinami dla dziennikarza TVN Bertolda Kittela. Liczono na to, że widzowie zaczynają oglądać „Wiadomości” punktualnie. Tak to jest, gdy totalitaryzm musi współżyć z demokracją, totalitarna instytucja zetknęła się oto z demokratycznym mechanizmem i z wyrokiem jeszcze wolnego sądu. Doszło więc do osobliwości. Co jakiś czas tak się zdarza. Taka sytuacja jednak nie może trwać zbyt długo.

Kilkunastoletnia już zapaść wyborcza polskiej lewicy. I to przy takim Kościele katolickim, który widzi kobietę w kuchni, z surowym zakazem aborcji, w kraju, gdzie sporo ludzi żyje poniżej granicy ubóstwa. W kraju w końcu zatrutym smogiem, z dramatem w edukacji, lewica jest w ogonie poparcia społecznego. A patrząc na społeczny stan rzeczy, powinna mieć ok. 30% poparcia. I to nie jest tylko kwestia komunistycznych korzeni, to moim zdaniem przestało być już ważne, nawet ja patrzę na Czarzastego przyjaznym okiem, a kilka lat temu patrzyłem inaczej. To zdaje się nieumiejętność artykulacji postulatów, brak polityków z charyzmą. I część potencjalnych wyborców lewicy wpadła w sieci PiS.

Czytam, a może bardziej na razie przeglądam, bo to potężna książka, „Ludową historię Polski” Adama Leszczyńskiego. Lud, chłopi polscy, a potem też robotnicy, to przecież do niedawna była przygniatająca większość społeczeństwa. Ich status, szczególnie chłopów, był podobny do tego niewolników. To chyba pierwsza taka kompleksowa praca na ten temat, naukowa, a zarazem popularna historia zniewolenia. Bez tej przeszłości nie da się zrozumieć zwycięstwa PiS ani tego, że ta partia tak długo utrzymuje się przy władzy. Poniżenie i upokorzenie wiekami niewoli zostawiło potężne blizny i chęć odegrania się na panach, symbolizują ich teraz mieszkańcy dużych miast i elity. Przed laty zbierałem relacje przybywających do Rzeczypospolitej w dawnych wiekach podróżnych z Zachodu. Prawie wszyscy byli zaszokowani powszechnym brudem, niechlujstwem, zaniedbaniem i nędzą polskiego ludu. I skalą pijaństwa. Leszczyński cytuje setki rozmaitych relacji, ale widzę, że nie dotarł do reportaży z Polski genialnego niemieckiego poety romantycznego Heinricha Heinego: „Najsmutniejszy obraz przedstawiają wsie polskie. (…) Spotkać można chłopa polskiego zdążającego w niedziele do miasta, żeby załatwić tam trzy sprawy: po pierwsze, ogolić się, po wtóre, wysłuchać mszy i po trzecie, upić się na umór”. Inny podróżny, Harro Paul Harring, zwiedzał kraj tuż przed powstaniem listopadowym: „Polak nie posiada zrozumienia dla czystości i porządku. Ten charakterystyczny rys potwierdza się w tysiącu szczegółów u wszystkich, od żebraka począwszy, na księciu skończywszy”. Zbierałem te relacje kilkadziesiąt lat temu, widzę swoje dopiski, notowałem, że to wszystko dzisiaj aktualne. A teraz zwykle mogę dopisać, że już nieaktualne lub prawie nieaktualne. Nastąpiła więc jednak niemal rewolucyjna zmiana na polskiej wsi. Ale dawne czasy nadal rzucają cień. I rządzą wieloma emocjami.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 12/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy