Tuskuland

7.01 Gdyby nie mały Diego w dalekim Meksyku, który tak bardzo chciał zostać w domu, zamiast iść do szkoły, że się przykleił do łóżka za pomocą jakiegoś szalonego kleju, to dzień pod względem atrakcyjności serwowanych informacji byłby całkowicie do bani. Diego (lat 10) pomysłem prawie dorównał naszemu Dobromirowi, ponieważ przykleił tylko jedną rękę, drugą pozostawił wolną, żeby móc operować pilotem. Operacja odklejania młodego amatora meksykańskiej telewizji zajęła jego mamie i pogotowiu więcej niż dwie godziny.
W kraju należy się teraz bardzo gorliwie modlić o to, żeby przez najbliższe tygodnie, a nawet miesiące być zdrowym na ciele i umyśle i żeby nic się nie przydarzyło, bo ani lekarz nie osłucha, ani pielęgniarka nie przewinie, ani pogotowie nie dowiezie. Wiem tylko jedno, jeżeli Donald Tusk przeżyje ten protest, to będzie pewnie rządził długo i szczęśliwie.
8.01 Zamiast posiedzenia rządu mieliśmy spotkanie ministrów. Co to znaczy, tego nie wiem, bo wydawało mi się do dzisiaj, ale być może nie jestem dostatecznie kumaty, że posiedzenie rządu jest właśnie spotkaniem ministrów. Okazało się jednak, że nie. A spotkanie też dotyczyło naszego zdrowia, które jest coraz bardziej zatrwożone.
10.01 Okazuje się, że Ministerstwo Kultury zaplanowało, ilu umrze w tym roku artystów. Będzie ich 75. 25 wybitnych, 25 średnich i tyle samo takich sobie. Stopień ich wybitności określać będą róże zatkane w wieniec. 60 – wielki, 40 – coś między Dodą a Elektrodą, 30 – aktor, który całe życie grał halabardy. Jak pewnie zauważyliście, różnica między średnim a niemalże bezimiennym wynosi raptem dziesięć sztuk i tu nie ma żadnej motywacji do zejścia z tego świata, i dotyczy to zarówno drugiej, jak i trzeciej kategorii, ale za 60 to już można się głęboko zastanowić.
11.01 Minister Ziobro znowu mnie wzruszył do łez, ponieważ będzie się procesował z własną byłą prokuraturą o to, że złożył do niej nie oryginał nagranej rozmowy z Andrzejem Lepperem, tylko wersję skopiowaną przez swoją prawą rękę, o czym ta prokuratura wie. Wydaje mi się przede wszystkim, że kto jak kto, ale minister sprawiedliwości powinien wiedzieć, że najważniejszy w sprawie jako dowód jest oryginał, a pan minister go sobie wykasował, a może nawet i porysował gwoździem do Lepperowej trumny, więc albo chciał, żeby tak się stało, albo okazał się wyjątkowo niekumatym ministrem od sprawiedliwości, bo czy od prawa, to polemizowałbym.
A pan prezydent odkrył okrągły stół i zauważył, że są w naszym kraju sfrustrowani lekarze.

Wydanie: 3/2008

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy