Ossolineum na skraju bankructwa

Ossolineum  na skraju bankructwa

Spór między prezesem a dyrektorem przeszkadza w ratowaniu najstarszej polskiej oficyny wydawniczej

Ossolineum – założone w 1817 r. w Wiedniu, następnie przeniesione do Lwowa, a po wojnie do stolicy Dolnego Śląska, najstarsze z istniejących w Polsce wydawnictw – jest poważnie zagrożone upadkiem. Powodem jest trzymilionowe zadłużenie firmy, która dziś jest spółką prawa handlowego, ale do niedawna była przedsiębiorstwem państwowym.
Dług, wynikający m.in. z niepłacenia składek ZUS i innych zobowiązań, powstał w końcówce istnienia wydawnictwa państwowego, jednak przy przekształcaniu Ossolineum w spółkę, najpierw przez komercjalizację, a następnie prywatyzację, nie zadbano o oddłużenie firmy. Ten błąd mści się dziś okrutnie, ale władze spółki, zarząd i jej udziałowcy mają zupełnie odmienne wizje ratowania wydawnictwa.

Sprzedać prawa autorskie…

W czasach PRL fundacja o nazwie Zakład imienia Ossolińskich została dekretem z 1952 r. zlikwidowana i Ossolineum podzielono na dwie autonomiczne jednostki – bibliotekę i wydawnictwo, które podporządkowano Polskiej Akademii Nauk. Taki stan trwał do 1995 r., kiedy to staraniem ówczesnego dyrektora biblioteki, dr. Adolfa Juzwenki, reaktywowano fundację. W styczniu 1995 r. Sejm przyjął uchwałę nadającą Zakładowi Narodowemu im. Ossolińskich status fundacji prawa publicznego. Rada Kuratorów Ossolineum powierzyła wówczas dr. Juzwence stanowisko dyrektora Zakładu im. Ossolińskich, które pełni do dziś. Podstawą funkcjonowania biblioteki stała się fundacja, wydawnictwo zaś pozostawało przedsiębiorstwem państwowym. Jednak po prywatyzacji wydawnictwa głównym udziałowcem spółki także został dr Adolf Juzwenko. Dziś na przeszkodzie ratowaniu firmy stoi konflikt między dyrektorem fundacji, który jest właścicielem spółki, a panią prezes spółki, która ma inną koncepcję sanacji przedsiębiorstwa.
Prezes spółki Ossolineum, Dobrosława Platt, twierdzi, że konflikt polega jedynie na różnicy zdań między dyrektorem fundacji a zarządem wydawnictwa na temat tego, skąd uzyskać środki na spłacenie długów.
Nieoficjalnie mówi się, że dyrektor woli zaproponować sprzedaż praw autorskich wydawnictwa Ossolineum dużemu wydawcy prywatnemu, np. Wydawnictwom Szkolnym i Pedagogicznym. Prawa autorskie stanowią dziś podstawowy majątek spółki. Ossolineum nie ma już żadnego majątku trwałego. Deficytowa drukarnia została sprzedana, księgarnie działające w wynajmowanych pomieszczeniach oddano we franczyzę.
Jednak sprzedaż praw autorskich wiąże się z ryzykiem. Ich nowemu nabywcy nie musi przecież zależeć na kontynuacji niemal 200-letniego dorobku naukowego i edytorskiego Ossolineum. Dlatego na takie rozwiązanie nie chce się zgodzić prezes spółki.
Choć wydawnictwo dziś już nie generuje strat – co roku sprzedaje 80 tys. książek i ma 2 mln zł przychodu – jego sytuacja finansowa jest zła. Teraz jednak sanacja spółki jest o wiele trudniejsza, bo zgodnie z obowiązującymi przepisami wydawnictwo Ossolineum nie może otrzymać bezpośredniej dotacji z budżetu państwa, gdyż byłoby to złamaniem prawa handlowego.

…czy iść na giełdę?

– Wprowadziłam plan restrukturyzacyjny, obecnie na etatach pracuje 20 osób, rok temu było 50 – mówi prezes spółki, Dobrosława Platt. – Długi jednak nas duszą. Do tego doszły odprawy. No i kryzys.
Prezes Platt proponuje lobbing w sejmowej Komisji Kultury, aby posłowie wymusili na resorcie kultury podniesienie budżetu fundacji o brakujące 3 mln zł lub wprowadzenie zadłużonej spółki na rynek równoległy giełdy New Connect i wypuszczenie obligacji. Nie wiadomo tylko, kto poręczyłby wykup tych obligacji albo kupił akcje spółki.
Jan Akielaszek, właściciel wydawnictwa „W kolorach tęczy”, uważa, że powinno to zrobić 300 największych polskich firm. Sam zapowiada walkę o pieniądze dla Ossolineum w KGHM. – Fundacja KGHM już przekazała 100 tys. zł, a przecież miedziowa spółka mogłaby więcej – mówi Akielaszek i zapowiada konsekwentne stawianie na WZA KGHM wniosku o przekazanie Ossolineum owych 3 mln zł.
Stan zawieszenia trwa. Pojawiły się głosy, jakoby z Ministerstwa Kultury, że to właśnie spór między panią prezes a dyrektorem przeszkadza w ratowaniu najstarszej polskiej oficyny wydawniczej. Ministerstwo, które chce pomóc oficynie, stawia warunek: najpierw konflikt musi zostać zażegnany.
Pani prezes twierdzi, że warunek taki wymyśliły media. – Osobiście nie wiem, o jakim porozumieniu można by mówić. Jednak na pytanie, czy próbowała się porozumieć z dyrektorem na temat programu wyjścia z zapaści, odpowiada przecząco. W ogóle nie było spotkania z dyrektorem poświęconego rozwiązaniu tej sytuacji, ostatni zaś kontakt pani prezes Platt z dyrektorem Juzwenką miał miejsce w październiku.
Cóż, taka sytuacja nie może trwać w nieskończoność, któraś ze stron musi w końcu pójść po rozum do głowy albo ustąpić ze stanowiska. Ossolineum nie może trafić do trumny.

____________________________

Guinness na ratunek

Aby ratować sytuację, Ossolineum postanowiło zawalczyć o klientów rozgłosem. W halach dworców we Wrocławiu, Katowicach, Opolu i Częstochowie wystawiło 120 tytułów książek popularnonaukowych i naukowych. W ciągu 100 godzin nieprzerwanej sprzedaży kupiono 6186 książek, tyle, ile wydawnictwo sprzedaje w ciągu miesiąca. W ten sposób ustanowiony został rekord Guinnessa w nowej kategorii – sprzedaży książek non stop.

Wydanie: 49/2009

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy