Do Polski na prawo, do Europy na lewo

Do Polski na prawo, do Europy na lewo

Kościół w Polsce jest odporny na zmiany w świecie, a także coraz większe przekształcenia postaw i codziennych praktyk społeczeństwa. Okopując się w twierdzy fundamentalistów, funkcjonariusze kościelni coraz bardziej tracą kontakt z realnym światem i stają się wyrazistym symbolem mentalnego i kulturowego skansenu. O związkach partnerskich kard. Dziwisz ostatnio mówił, że to „demontaż rodziny sprzeczny z historią narodu i żaden parlament nie jest do tego upoważniony”. W tym samym czasie biskupi apelują o dalsze zaostrzanie przepisów tzw. ustawy antyaborcyjnej. W parlamencie natomiast projekt całkowicie odbierający kobietom w Polsce prawo do aborcji zyskuje poparcie nie tylko PiS i PSL, lecz także dużej części PO.
Jello Biafra, amerykański muzyk, działacz społeczny i znany krytyk amerykańskiego systemu politycznego, twierdzi, że dwupartyjny system w USA to tak naprawdę brak możliwości jakiegokolwiek wyboru – ponieważ „Partia Demokratyczna jest w środku tym, czym Partia Republikańska na zewnątrz”. To stwierdzenie świetnie pasuje do polskich warunków. Wbrew wszelkim pozornym różnicom Platforma Obywatelska wewnątrz jest tym, co PiS i Kaczyński otwarcie pokazują na zewnątrz. Konserwatyzm, zaściankowość, strach przed nowymi ideami, pogarda dla odmienności kulturowej, ignorowanie praw i wolności obywatelskich są wspólne polskiej prawicy w różnych jej odcieniach.
Jeśli PO jest w środku tym, czym PiS na zewnątrz, to kim wewnątrz jest Bartosz Arłukowicz? Nowy nabytek PO, jak na każdego neofitę przystało, z większą wiarą i gorliwością niż niektórzy posłowie PO stwierdził na antenie radiowej Trójki, że „jest za utrzymaniem kompromisu, który obecnie obowiązuje”. Mówiąc to, miał na myśli jedną z najbardziej represyjnych ustaw antyaborcyjnych. Czy Arłukowicz stanie się modelowym przykładem politycznego Zeliga z filmu Woody’ego Allena, który cierpiąc na tajemniczą chorobę psychiczną, automatycznie przyjmował sposób zachowania oraz wygląd osób z bezpośredniego otoczenia? W tym sezonie politycznym Zeligów mamy coraz więcej…
Premier Tusk dla każdego ma coś dobrego. Jego słynne populistyczne i nic nieznaczące stwierdzenie o tym, że rząd nie będzie się kłaniał ani związkowcom, ani bankierom, ani księżom, są prawdziwe tylko w pierwszym przypadku. Rząd rzeczywiście nie liczy się z resztkami związków zawodowych, które pozostały w Polsce. Nie szanuje i nie słucha jakichkolwiek głosów pracowniczych. Jeśli chodzi o Kościół i banki, to praktyka rządu pokazuje coś innego. O podatku dla bankowców w Polsce nawet nie słychać, a jaką pozycję Kościół wciąż ma na rządowych salonach i uroczystościach państwowych, każdy widzi.
Inna sprawa, że słowa o księżach i bankowcach powinien wypowiedzieć ktoś z liderów lewicy. Aby jednak to zrobić, trzeba mieć wolę walki politycznej, wiarę w zwycięstwo oraz wyrazistą i przemyślaną wizję ładu społecznego. Ostatnio na lewicy to produkty bardzo deficytowe. I to jest właśnie główna siła prawicowej ekipy rządzącej Polską. Nie chodzi tylko o bezpośrednią władzę rządu i administracji państwowej będącej we władaniu PO, ale o dominację prawicowych wizji świata w debacie publicznej, w mediach, na poziomie wiedzy potocznej i preferowanie konserwatywnych stosunków społecznych. W Polsce przechył na prawo jest tak silny, że opinie traktowane w Europie Zachodniej jako poglądy liberalne czy centrolewicowe w kraju nad Wisłą od razu otrzymują etykietkę lewackich lub nieodpowiedzialnych.
Jeśli lewica w większości spraw nie zabiera głosu, milczy, a wręcz unika drażliwych kwestii, chcąc zyskać akceptację tych, którzy kontrolują reguły gry politycznej, to trudno odnieść sukces. Realnych problemów i spraw, które aż się proszą o odważny komentarz i polityczną krytykę, jest w Polsce mnóstwo. Ostatnio z okazji rozpoczęcia przewodnictwa Polski w Radzie Unii Europejskiej mieliśmy wiele akademii oraz patetycznych słów i gestów. Padła nawet propozycja odznaczenia z tej okazji wszystkich premierów RP po 1989 r. Szkoda, że nikt nie upomniał się przy tej okazji o odrzuconą przez PiS i PO Kartę Praw Podstawowych. Można było też coś powiedzieć o europejskich standardach socjalnych, do których Polakom wciąż daleko. Nie chodzi tylko o kiepskie i mało europejskie zarobki polskich pracowników, ale też o jakość życia. Z badań nad europejską jakością życia (EQLS) wynika, że przeciętny Polak gnieździ się na 22 m kw., natomiast Niemiec ma do dyspozycji 40 m kw. powierzchni mieszkaniowej, Holender 41 m, Szwed 44 m, a Duńczyk ponad 50 m. Polska w tym zestawieniu zajmuje ostatnie miejsce w Unii Europejskiej. W innych krajach Europy Wschodniej też nie jest komfortowo, ale i tak lepiej – na Słowacji 26 m, na Węgrzech 28 m, w Słowenii i w Czechach prawie 30 m.
Integracja europejska, jak pisał Jürgen Habermas, niemiecki filozof i człowiek lewicy, zbytnio skupiła się na poziomie systemowym (poziomie państw, rządów i rynków gospodarczych), a za mało na poziomie społecznym (ruchów i inicjatyw obywatelskich, organizacji społecznych, związków zawodowych i zwykłych ludzi). Lewica w Polsce przez najbliższe miesiące powinna przypominać o tym drugim aspekcie integracji europejskiej, bo właśnie ta niepokorna, upominająca się o sprawiedliwość, demokrację i równość wszystkich obywateli Europa jest dziś znowu bardzo potrzebna. Kto jak kto, ale Europejczycy przez minione 200 lat zdobyli, nierzadko w dramatycznych warunkach, trochę osiągnięć i praw na polu demokracji i równości. I nie wolno dziś tak łatwo tego oddawać. Nie ma na to zgody minionych, obecnych i przyszłych pokoleń!

Wydanie: 28/2011

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy