Ordo donos

Ordo donos

Nie umilkły, a nawet nie ucichły jeszcze echa porywającej aferki obyczajowej w kierownictwie konserwatywnego komanda Ordo Iuris, a już dowiadujemy się o kolejnej ofensywie zamordystycznego wzmożenia. Co to za aferka? Pokrótce: żonaty, dzieciaty prezes, rycerz walki o zakaz rozwodów w Polsce, romansował z mężatą, dzieciatą prominentną działaczką tej formacji, takoż zwolenniczką zakazu wszelakich rozwodów. Mąż obił gębę kochankowi żony, z którą się rozwodzi, kochanek, niezależnie od obrażeń, też się rozwodzi. Niech się kochają, rozwód ludzka rzecz. Rządzi tym legendarne konserwatywne zaklęcie: „Drogowskaz nie musi podążać drogą, którą wskazuje”. Na dodatek jest to dość intratne, pieniądze płyną wartką strugą.

Najlepszą obroną jest atak, tak więc tym razem na specjalnym portalu Murem za Wielkimi Polakami Polki i Polacy otrzymują propozycję zinstytucjonalizowanych donosów w obronie czci wielkich autorytetów (w ichniej pisowni Autorytetów). Jest do wypełnienia specjalny formularz zgłoszeniowy „Masz informacje na temat naruszenia dobrego imienia wielkich Polaków? Zgłoś zniesławienie”. Można załączać zdjęcia, pliki, linki do doniesień medialnych (donos goni doniesienie). Kogóż to należy bronić donosami, które zostaną instytucjonalnie przetworzone w pozwy sądowe? „Duchowych przywódców narodu polskiego Papieża-Polaka oraz Prymasa Tysiąclecia”. A przed czym? Przed atakami lewicowo-liberalnych aktywistów, którzy chcieli zmian nazw ulic, placów, szkół im. Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego.

Papież, twierdzi Ordo Iuris, jest niesłusznie oskarżany o tuszowanie przestępstw seksualnych wobec dzieci, których sprawcami byli księża i biskupi, a inni hierarchowie o tuszowanie, ukrywanie, przemilczanie tych czynów. „Antykatolicka nagonka w Polsce wciąż nabiera rozpędu. Głównym celem przeciwników Kościoła w Polsce jest postać św. Jana Pawła II oraz bł. Kard. Stefana Wyszyńskiego. Nie możemy się biernie przyglądać, gdy atakuje się nasze wartości, musimy działać! Dlatego Instytut Ordo Iuris prosi o Państwa wsparcie. Jeśli znają Państwo jakiekolwiek przypadki pomówień i oskarżeń uderzających w dobre imię Papieża-Polaka lub Prymasa Tysiąclecia, to prosimy o taką informację. To pomoże nam jeszcze skuteczniej bronić reputacji wielkich Polaków”.

Nie można odmówić Ordo Iuris dobrego rozpoznania rozpowszechnionych w Polsce zachowań donosicielskich. Polacy, od kiedy nauczyli się pisać, a nawet wcześniej, chętnie donosili każdej władzy: carskiej, zaborczej, międzywojennej, hitlerowskiej, powojennej – i tej za czasów PRL, i z równą intensywnością tej w czasach potransformacyjnych. Przeczytajmy choćby książeczkę „Szanowny panie gistapo”. Ale czy te tzw. autorytety potrzebują wyroków sądowych, żeby dowodzić ich „powszechnie uznawanej narodowej wielkości”? Autorytet jest w obecnych czasach figurą dość przebrzmiałą, raczej nie sposób wskazać postaci, które opatrywane są bezwyjątkowo i bezkrytycznie takim tytułem. Równocześnie należy zauważyć, że podobne procedury („instytucjonalizacja obrony dobrego imienia polskich Autorytetów”) mają na celu blokadę, powstrzymanie krytyki działań takich person. Dobre imię nie potrzebuje wyroków sądowych, złe czyny – wołają o napiętnowanie.

W ostatnich latach z poważnych i dobrze udokumentowanych publikacji (mówię o Polsce, bo poza nią to była norma od dekad) dowiadujemy się coraz więcej o ogromie krzywd wyrządzonych dzieciom na całym świecie przez ludzi Kościoła. Bardzo dobrze poznaliśmy ujawnione mechanizmy systemowego ukrywania tych przestępstw, chronienie sprawców przed konsekwencjami, brak współpracy z państwowymi organami ścigania. Tej rzeki nie da się zawrócić kijkiem ordoiurisowych pozwów. Można jednak zastraszać i nękać żywych ludzi w imię wydumanego czczenia nie tylko nieżyjących postaci, lecz także ich pomników, upamiętnień. Tymczasem potrzebujemy raczej oczyszczającej rozmowy, a nie hagiograficznych elaboratów. Czas, żeby obrońcy „autorytetów” zmierzyli się z niewygodnymi faktami czy tłamszoną przez lata krytyką swoich Wspaniałych Narodowych Autorytetów. Do tego organizacja mieniąca się głosem katolickim w kraju, gdzie uprzywilejowanie tej formacji religijnej już dawno przekroczyło poziom alarmowy, gdzie ogrom wpływu Kościoła na ustawodawstwo jest na poziomie nieznanym w żadnym innym kraju europejskim, gdzie przywileje i majątek Kościoła rozrastają się w niesłychanym tempie – roztacza przed nami kompletnie oderwaną od rzeczywistości wizję Polski, gdzie katolicy są prześladowani… Opresant odgrywa ofiarę.

Lawiny sekularyzacyjnej nie zatrzyma w Polsce już nikt. Wzorcem osobowym nikt nie staje się na mocy wyroku sądowego. A tym bardziej nie poprzez donosy do Ordo Iuris. Bez bałwochwalstwa wobec JP II i kard. Wyszyńskiego – też sobie poradzimy.

r.kurkiewicz@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 9/2022

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy