Co by tu wesołego?

Co by tu powiedzieć wesołego? Takiego wesołego, żeby rozśmieszyć, a jeżeli nie rozśmieszyć, to chociaż pocieszyć, bo czuję wewnętrznie, że rozbawić nie dam rady.
Na przykład w ubiegłym tygodniu pewien górnik przyniósł do własnego domu zapalnik, który służy w jego kopalni do odpalania ładunków wybuchowych, i odpalił go we własnym kominie, powodując jego zanik, a przy okazji i ściany przyległej do komina. A na pytanie policji: – Dlaczego pan to zrobił? Odpowiedział: – Chciałem go przedmuchać!
Czuję jednak w podświadomości, że spowodowałem tą historyjką tylko niewielki uśmiech połączony z zadumą nad losem innego człowieka.
Może druga historyjka bardziej się państwu spodoba.
W okolicy Bielska-Białej samochód potrącił kobietę, a sprawca tego wypadku natychmiast zbiegł. Załoga karetki, która przypędziła na sygnale, reagując błyskawicznie na wezwanie, z rozpędu przejechała poszkodowaną i również zbiegła.
Niestety, ofiara zbiec już nie mogła.
Czuję, że nie ma iskry między nami.
To może to.
W kilku warszawskich państwowych szkołach nie wiadomo dlaczego odwołano w minionym tygodniu warsztaty o tolerancji… ale może to być związane ze Świętem Zmarłych, bo pedagodzy doszli do wniosku, że po śmierci wszyscy są równi. Nawet wzrostem.
Oj, nie ma uśmiechu na państwa obliczach.
No dobrze.
Mnie najbardziej rozbawił Józef Oleksy, który zwierzył się dziennikarzom, że głosował na Lecha Kaczyńskiego. Mój przyjaciel Tomek już chwilę po ogłoszeniu tej wiadomości zadzwonił do mnie i mówi:
– Mnie się wydaje, że on chce zostać marszałkiem Sejmu.
– To jest niemożliwe.
– Może dla kogo innego to jest niemożliwe, ale nie dla Józefa Oleksego, który w swoim życiu nie był tylko prymasem Polski.
– To jest niemożliwe.
– To jest możliwe – odpowiedział Tomek. – Jeżeli marszałkiem może być poseł z kilkuosobowej partii to może być i ktoś spoza układu, a Józef się na to idealnie nadaje.
– Niby jak?
– Bo obecnie jest niezależny i bezrobotny i mu się pomieszało we właściwą stronę.
W środę rano przez Internet założyliśmy się o flaszkę. Kropka i małpa jest tego świadkiem.

Wydanie: 44/2005

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy