Obajtek wszystko może…

Obajtek wszystko może…

Media nie odpuszczają. Dowiadujemy się o kolejnych nieruchomościach prezesa Obajtka, które, gdyby wziąć pod uwagę zmieniających się właścicieli: od Obajtka, który „wszystko może”, do jego brata leśniczego, który może trochę mniej, ale też, jak się okazuje, dość dużo (w krótkim czasie z leśniczego awansować na dyrektora okręgowego Lasów Państwowych mało kto potrafi), i z powrotem do tegoż Obajtka, który może wszystko, wydają się nader ruchliwe. Wędrówki owych bardzo ruchliwych nieruchomości (Obajtek może nawet z nieruchomości zrobić w pewnym sensie ruchomość) miały to do siebie, że na swoich trasach rozmijały się z oświadczeniami majątkowymi. Jakieś ruiny, jakieś chatki przemieniające się w mało gustowne (ale kosztowne!) dwory, jakieś dziwne dotacje, zmieniające się fundacje, powiązania rodzinne, biznesowe i z władzą. A wszystko spowija „ostry cień mgły”, z którym – jak widać, nieskutecznie – walczy sam prezydent Duda. Nawiasem mówiąc, chyba nie gorszy raper niż prezydent. Wszystko to spełnia wszelkie podręcznikowe kryteria powiązań mafijnych. Jarosław Kaczyński i cała IV RP, którzy tak zapamiętale walczyli z tajemniczym „układem” (równie skutecznie zresztą jak prezydent z „ostrym cieniem mgły”), wyhodowali sobie układ nad układy!

I pomyśleć, że to wszystko potrafił zorganizować neurotyczny, cierpiący ewidentnie na ADHD wójt przysłowiowego Pcimia, absolwent szkoły wyższej z Radomia, której nazwy nie pomnę, ale która, jeśli się nie mylę, miała nawet filię w Zakopanem, aby tacy jak wójt mieli bliżej do dyplomu i nie musieli daleko się fatygować, no i jakiejś szkoły (podobno też wyższej) należącej do Orlenu, którego Obajtek zdążył zostać prezesem. Tu widzę niedociągnięcie: kończyć zaocznie jakąś „radomską Sorbonę”, a nie Oksford? Przecież dla człowieka, który „wszystko może”, nie powinien to być wielki problem.

Teraz prezes Kaczyński ma problem. A nawet dwa. Jeden to taki, że kolejno nagłaśniane fakty z życia i działalności Daniela Obajtka przemawiają do wyobraźni elektoratu jak mało co. Prawdziwy Polak wszystko wybaczy, ale nie wybaczy bogactwa, zwłaszcza zdobytego w niejasnych okolicznościach. Ci, co byli szczęśliwi, że PiS obdarzyło ich 500+, zobaczyli, że niektórych obdarzyło nieco większym majątkiem. Do tej pory PiS wszystko uchodziło. „Może kradną, ale przynajmniej się dzielą”, kwitował lud informacje o kolejnych przekrętach ludzi władzy. Wydawało się, że po PiS i Kaczyńskim wszystko spływa, nomen omen, jak po kaczce. A nieprawda. Spływając, zawsze trochę wsiąkało jak mocz niemowlaka w pieluchę. Ale pojemność pieluchy jest ograniczona. Wsiąka więc w nią do czasu. Aż się nasączy. Wtedy zaczyna przeciekać. Wiele wskazuje na to, że afery Obajtka pielucha już nie utrzyma. Sondaże PiS idą w dół, opozycji rośnie…

Myślę jednak, że prezes ma większy problem. Afera z Obajtkiem pojawiła się, gdy zaczęto mówić, że prezes chce zrobić z niego premiera. Czy tak było, czy nie było, nie wiadomo, ale takie wieści krążyły. Prezes jest podejrzliwy ponad wszelką miarę. Czy to przypadkowa koincydencja zdarzeń? Podejrzliwy prezes nie wierzy w takie koincydencje. Spisek! I to gdzieś blisko! Morawiecki pomógł mediom, by „uwalić” konkurenta? Prawdopodobne. Szczególnie że Obajtek to odkrycie Szydło, a teraz dodatkowo, zdaje się, pracodawca jej syna eksksiędza. A może to Ziobro porobił przecieki, aby osłabić prezesa, którego miejsce lidera na prawicy chce zająć? A może Gowin chce w ten sposób wkupić się w łaski opozycji? Też możliwe. Tym bardziej że mści się za nieudany pucz Bielana, za którym stał przecież prezes! Prezes czuje, że słabnie. Zjednoczona Prawica coraz mniej zjednoczona, przystawki raz po raz się buntują i pokazują prezesowi, że bez nich nic nie może.

Tymczasem na opozycji? Platforma plus Hołownia mają w sumie w ostatnich sondażach większe poparcie niż PiS. SLD jednoczy się z Wiosną. Tego ostatniego nie może przeżyć Leszek Miller i odchodzi z SLD. Startować do Sejmu z list Leppera mógł, wymyślić Ogórek na kandydata lewicy w wyborach prezydenckich też mógł. Ale, jak widać, Lepper i Ogórek bliżsi byli Millerowi niż Biedroń.

Szkoda. Leszek Miller to naprawdę doświadczony polityk. Jego zasługi najpierw w procesie polskiej transformacji, a później przy wprowadzeniu Polski do NATO są niepodważalne. Zaczynał w III RP chwalebnie. Dziś kończy tak, jak kończy, niepomny własnych słów, że „mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy”. A ja wolałbym zapamiętać go takim, jakim zaczynał.

Zjednoczenie SLD i Wiosny to ważny moment w dziejach polskiej lewicy. Oczywiście przez ostatnich 30 lat w SLD zaszła zmiana pokoleniowa. Teraz połączenie tych dwóch partii daje początek nowej lewicy, której już nikt nie będzie mógł zarzucić, że jest kontynuacją PZPR. Szkoda, że Leszek Miller ze swoim doświadczeniem i – co tu mówić – zasługami, chce pozostać z boku.

A wracając do Obajtka, który „wszystko może”, okazuje się, że może także ostatecznie pogrążyć PiS. Na coś ta jego wszechmoc wreszcie Polsce się przyda.

j.widacki@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 13/2021

Kategorie: Felietony, Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy