Z czym do ludu?

Trzask, prask i niespodziewanie mamy nowego wicepremiera i nowego ministra finansów. Starego nie żałuję, bo – po pierwsze – nie chciał biegać po Polsce, a po drugie – mam przyjaciela, który chodził do pana profesora na wykłady i opowiadał, że profesor Kołodko zazwyczaj mówił o sobie w aspekcie ekonomii, udowadniając studentom, że bez niego tej dziedziny nauki by nie było, tak więc teraz my odpoczniemy, a za to młodzież będzie miała przechlapane, ponieważ przez cały rok wkuwać będzie teorię o zbawiennych skutkach reformy, do której niestety nie doszło. Ale trzeba przyznać, że miał wyjście smoka. Najpierw zrobił dziennikarzom godzinny wykład, potem na zakończenie sam siebie zwolnił, życząc z tego powodu słuchaczom wszystkiego najlepszego, co miało być jawną ironią, ponieważ wiadomo, że teraz będzie już tylko Hausner, czyli po prostu potop.
Nowy pan wicepremier też uważa, że podatek liniowy nie jest sprawiedliwy, w związku z tym nie jest również najlepszym wyjściem dla naszego kraju. Wszyscy ekonomiści uważają, że jest, wszyscy obywatele się na to godzą, więc myśli sobie, że musi być w tym jakiś podstęp, bo przecież znamy naturę Polaka – wszystko, byle nie zgoda, czego namacalnym dowodem jest Roman Giertych po ogłoszeniu wyników referendalnych. Człowiek pijący cytrynę z okazji otrzymania orderu uśmiechu to jest radosne ptaszę przy panu pośle. I już słyszałem nawet takie powiedzenie, że jeśli kiedyś pan Roman zobaczy siebie w lustrze bardziej pogodnego, to natychmiast zbije lustro.
Ale wracam na moment do naszych finansów. Wracam, żeby pomóc panu wicepremierowi i panu ministrowi finansów, który jeszcze nie dostał nominacji, a już otrzymał pseudonim „Księgowy”, otóż według skromnych wyliczeń, obroty w szarej strefie są rzędu dwustu miliardów złotych, na wieść o liniowym część z tych ludzi wyłoni się dla świętego spokoju z niebytu, ale zanim to nastąpi, radzę opodatkować dwie inne gałęzie naszej gospodarki, agencje towarzyskie i… co jest moim, uważam – mówiąc nieskromnie – cudownym pomysłem… o p o d a t k o w a ć K O R U P C J Ę.
Wtedy nikt nie będzie opowiadał już dowcipów w rodzaju:
– Dlaczego władza nie bawi się z ludem w chowanego?
– Bo się obawia, że nikt nie będzie jej szukał.

Wydanie: 25/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy