Plan czy propaganda?

Plan czy propaganda?

Szczepienie na covid? Na razie mamy chaos

Polaku, kiedy będziesz mógł się zaszczepić? Rząd opowiada, że szczepienia mają ruszyć lada dzień. Ale co to oznacza? Ponieważ minister zdrowia deklaruje, że miesięcznie będziemy w stanie podać szczepionkę przeciw covidowi 1 mln obywateli, wynika z tego, że młodsze roczniki zaszczepią się dopiero pod koniec 2023 r.!

15 grudnia ogłoszono ramy Narodowego Programu Szczepień. Rząd określił plan działań i podzielił go na cztery etapy. Na papierze wszystko wygląda pięknie. W realu cała operacja jest wielką niewiadomą.

Wciąż nie wiemy, ile dostaniemy szczepionek, od kogo i kiedy. Nie wiemy też, jak będzie wyglądała operacja szczepienia ani w jakim tempie będzie przebiegała. Nieufność budzą również sprzeczne deklaracje przedstawicieli rządu.

60 mln dawek od sześciu dostawców

Premier Morawiecki potwierdził, że Polska zakontraktowała 60 mln dawek w różnych firmach, z których pierwszą jest Pfizer/BioNTech. Jak twierdzi rząd, ma ona wysłać do Polski ok. 16 mln preparatów. Po 16 mln dawek dostarczyć mają AstraZeneca i Johnson&Johnson. Kolejne 5 mln będzie pochodzić od CureVac, a 6 mln ma przysłać Moderna.

To imponująca zapowiedź. W rzeczywistości jednak na razie możemy liczyć jedynie na szczepionki Pfizera. Żeby bowiem jakiekolwiek leki czy szczepionki mogły być stosowane, muszą być dopuszczone do obrotu. Europejska Agencja Leków w poniedziałek 21 grudnia rozpatrzyła dopuszczenie do obrotu preparatu Pfizera. O szczepionkach innych firm na razie nic nie słychać.

Sytuacja jest więc taka, że premier Morawiecki może liczyć na dostawy z jednej firmy. A na jaką liczbę dawek?

Zapytaliśmy biuro prasowe polskiego oddziału Pfizera, ile szczepionek są w stanie dostarczyć. „W zgodzie z naszym porozumieniem z Komisją Europejską, planujemy jak najszybsze dostarczenie dawek potencjalnej szczepionki do krajów Unii Europejskiej. Szczegóły tych umów, związane z terminem dostawy i wielkością dawek, są poufne – czytamy w odpowiedzi. – Połączona sieć zakładów produkcyjnych firm Pfizer i BioNTech jest w stanie dostarczyć do 50 mln dawek szczepionek do końca 2020 roku oraz do 1,3 mld dawek do końca 2021 roku”.

Odpowiedź wygląda świetnie. Ponad miliard szczepionek wystarczy, aby zaszczepić całą populację Europy. Ale… Po pierwsze, nie wiadomo, kiedy i z jaką częstotliwością preparaty będą dostarczane. Przypomnijmy, że Polska, według rządu, ma dostać od Pfizera 16 mln dawek. Pytanie o to, kiedy konkretnie, jest zasadne, bo, jak donosi „Spiegel”, do końca stycznia dla Niemiec będzie tylko 4 mln szczepionek od Pfizer/BioNTech.

Rządowy kalendarz kontra rzeczywistość

Oficjalnie Ministerstwo Zdrowia zakłada, że 31 mln Polek i Polaków, czyli wszystkie osoby dorosłe, uda się zaszczepić do początku 2023 r. Rząd określił wstępny kalendarz szczepień i liczy, że przy zwiększonych dostawach preparatów akcję uda się skończyć w połowie 2022 r.

Szczepienia podzielone zostały na cztery etapy. W pierwszej kolejności, w tzw. etapie 0, zaszczepieni zostaną pracownicy służby zdrowia. Faza pierwsza obejmie osoby powyżej 60. roku życia, służby mundurowe i nauczycieli. W drugim etapie szczepionki dostępne będą dla osób z chorobami przewlekłymi poniżej 60 lat i osób zapewniających podstawowe funkcjonowanie państwa. Dopiero w etapie trzecim dostęp do szczepień będą mieli pozostali.

Ministerstwo Zdrowia i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów deklarują, że w Polsce ma powstać 8 tys. punktów szczepień. Szef KPRM poinformował 21 grudnia, że zgłoszone do tego dnia punkty mogą obsłużyć ponad 93% populacji w ponad 80% gmin. Podmioty, które chcą dołączyć do programu, muszą potwierdzić możliwość zaszczepienia do 180 osób w ciągu tygodnia. Początkowo mówiono,  że taki system miał miesięcznie szczepić 5,6 mln osób. W ciągu tygodnia Michał Dworczyk zszedł jednak do 3,5 mln szczepień.

Minister zdrowia nie jest takim optymistą. Adam Niedzielski stwierdził, że realnie uda się zaszczepić ok. 1 mln Polaków miesięcznie. A to już zmienia perspektywę. Komu wierzyć? Czy szefowi KPRM, który mówi o 3,5 mln zaszczepionych miesięcznie, czy ministrowi zdrowia?

Według portalu Money.pl można oszacować, że dwa pierwsze etapy mają objąć ok. 15 mln osób. Przy założeniu 1 mln szczepionek na miesiąc w fazę trzecią wejdziemy po 15 miesiącach. Zostanie 16 mln osób, a to 16 miesięcy szczepień. Prosty rachunek pokazuje, że najmłodszych dorosłych skończymy szczepić za jakieś dwa i pół roku.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy jesteśmy w stanie szczepić 1 mln osób miesięcznie. Choć 1 mln szczepionek oznacza realnie 500 tys. zaszczepionych, ponieważ każda osoba ma dostać dwie dawki. Odstęp między przyjęciem preparatu a doszczepieniem wynosi trzy-cztery tygodnie. Dla każdego, kto przyjdzie się zaszczepić, trzeba będzie odłożyć drugą dawkę. W tym momencie nie mamy pewności, jak będzie wyglądała ciągłość dostaw od wszystkich zakontraktowanych firm. Na razie nie wiadomo nawet, czy preparaty od innych dostawców niż Pfizer zostaną dopuszczone przez Europejską Agencję Leków do obrotu.

Winni będą producenci

Przy tym wszystkim pojawia się jeszcze jedna niewiadoma. Otóż szczepienia będą dobrowolne. Ostatnie sondaże pokazują, że przeciw covidowi chce się zaszczepić mniej niż połowa Polek i Polaków. Z badań CBOS wynika, że chętnych jest 36% ankietowanych. Z kolei według sondażu „Rzeczpospolitej” gotowych się zaszczepić jest zaledwie 28,7% respondentów. Większość osób obawia się szczepionki, która powstała w tak krótkim czasie. Dlatego nie wiemy, jak w rzeczywistości będzie przebiegał program szczepień, jak długa będzie kolejka. Oczywiście przy dzisiejszym poziomie cyfryzacji nie jest to szczególnym problemem, w Wielkiej Brytanii każdy obywatel może już sprawdzić w sieci, kiedy byłby szczepiony, ale w Polsce na razie takiej platformy nie ma.

Ogłoszono więc plan i otrąbiono sukces, tylko że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Mamy podpisane umowy na dostawy niezatwierdzonych przez Europejską Agencję Leków szczepionek. Nie wiadomo, kto i kiedy nam je dostarczy. O szczepionce, która została zatwierdzona w Europie, wiadomo, że będzie trudno dostępna. Trudno też określić tempo szczepień. Politycy chwalą się, jak znakomity to będzie system. Szef KPRM opowiada rzeczy czysto teoretyczne, o ponad 5 mln szczepień miesięcznie, minister zdrowia zaś mówi, że jest realistą, ale zdaje się nie zauważać, że chwali się żółwim tempem działań.

Cały Narodowy Program Szczepień i retoryka wokół niego zaczyna niestety przypominać propagandę sukcesu. Wystarczy przytoczyć słowa szefa KPRM: „Musimy sobie to powiedzieć bardzo jasno, że do kolejnych faz szczepień, po tej fazie zerowej, będziemy przechodzić natychmiast, gdy producenci będą nam dostarczać szczepionki, bez jakiejkolwiek zwłoki”. To zdanie znaczy mniej więcej tyle, że jesteśmy świetni, a jak coś nie wyjdzie, mamy już winnego – producentów.

Fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER

Wydanie: 1/2021

Kategorie: Kraj