Adam Gomoła nie daje o sobie zapomnieć. Posłowanie w Polsce 2050 zaczął od afery. Było tak grubo, że Szymon Hołownia chciał go wyrzucić z partii i z Sejmu. Uległ jednak lamentom Gomoły. Że młody. Że naiwny. No i że się poprawi. Skończyło się na zawieszeniu. A jak Polska 2050 się posypała, to Gomoła wrócił. Z przytupem. Jako twarz partii chodzi po mediach. A jako aferzysta jeszcze bardziej ją dołuje. Czy Pełczyńska-Nałęcz nie ma u siebie nikogo bez zarzutów? Czym się różni dzisiejszy Gomoła od tego, który tak fatalnie wystartował? Na pewno nie stosunkiem do kasy. Lubił ją bardzo i nic się nie zmieniło. W 2025 r. wydał na kilometrówki 43 tys. zł i prawie drugie tyle na wynajem samochodu. Dostaje na to autko co miesiąc 3290 zł. Za tę kwotę można wynająć Mercedesa klasy C. Panie Gomoła, zniknij wreszcie. I wstydu oszczędź Opolszczyźnie.
Tagi:
Adam Gomoła








