Poirot – bohater popkultury

Poirot – bohater popkultury

PHOTO: EAST NEWS/REX FEATURES DAVID SUCHET. 'POIROT' JULY 1991

Pracę detektywa rozpoczął jako 60-latek, więc w ostatniej powieści umiera w wieku 135 lat „Nazywam się Hercules Poirot i jestem prawdopodobnie największym żyjącym detektywem” – te nieskromne słowa wypowiada bohater w „Zagadce Błękitnego Ekspresu” (1928). I ten sam człowiek, Hercules Poirot, powrócił kolejny raz do polskiej literatury, wskrzeszony przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Historie te pokazują, że kryminał nie potrzebuje wielu stron, wystarczą przemyślana kompozycja, gęsta akcja i wyobraźnia autorki. A o popularności Poirota świadczą nie tylko 2 mld egzemplarzy jego przygód sprzedane na całym świecie, ale i popkulturowe nawiązania. Od premiery pierwszej powieści o Poirocie minęło niedawno 100 lat. Bohatera spotykamy w „Tajemniczej historii w Styles” z 1920 r., gdzie prezentowany jest jako były oficer belgijskiej policji. Sam kryminał prowadzony jest z perspektywy skromnego kapitana Arthura Hastingsa, przyjaciela Herculesa, wzorowanego na doktorze Watsonie. Warto więc zaznaczyć, że Agatha Christie na początku czerpała z Conan Doyle’a. Nikt nie wierzy początkowo w niesamowite zdolności detektywa – autorka sygnalizuje, że lata świetności ma on już za sobą. Metody Poirota zresztą wydają się niekonwencjonalne – zebrane informacje często zachowuje dla siebie, uwielbia zadawać niespodziewane i niewygodne pytania, a jego osobliwa kultura osobista ma pejoratywny wydźwięk w Anglii. Brytyjczycy traktują belgijskiego detektywa jako „nieproszonego przebierańca”. Który w dodatku lubi się wtrącać w uczucia innych. Kiedy zauważał związek bliski rozpadu albo iskierki świadczące o rodzącej się relacji, pragnął „pomóc”. Natomiast do zbrodni podchodził bez rozczulania się. Uznawał, że dana sprawa została rozwiązana, dopiero kiedy nie widział w niej żadnego klocka niepasującego do układanki. Christie zawsze wyobrażała sobie swojego bohatera jako emerytowanego detektywa. Za każdym razem zwracała też uwagę na jego zadbany wąsik, jajowatą głowę czy obsesje związane z porządkiem i symetrią. Zapominamy jednak o istotnym czynniku, jakim jest wiek Poirota – czas nieustannie płynie, a on się nie starzeje. Angielski pisarz H.R.F. Keating wylicza, że nasz bohater pracę prywatnego detektywa rozpoczął jako 60-latek, w ostatniej powieści zatem umiera w wieku aż 135 lat! Kiedy na samym początku Hastings spotyka detektywa w „A.B.C.”, konstatuje ze szczerym zdziwieniem, że ten wydaje mu się niewiele starszy, jakby żwawszy, energiczny. Czy to kolejna zagadka czekająca na rozwiązanie? Hercules Poirot jest postacią dwuznaczną, kieruje się zasadami nie do końca przejrzystymi. Bo prawdę chce odkryć za wszelką cenę, czasem więc dopuszcza się kłamstwa i manipulacji, np. w „Śmierci na Nilu” z 1937 r. Rozwikłanie tajemnicy stawia sobie za cel honoru, traktuje to jak wyzwanie. Czy jest zatem uosobieniem praworządności, czy może też postacią sporadycznie wybierającą „rozwiązania” wykraczające poza powszechny system prawny? Jego delikatniejsze podejście do tragedii (związanej z uczuciowością młodych ludzi) i jej zrozumienie w „Śmierci na Nilu” wzbudza w nas podejrzenia co do jego intencji, ale to zakończenie „Morderstwa w Orient Expressie” (1934) ukazuje Poirota nie tylko jako bezdusznego detektywa wykonującego swój fach. Tytułowe morderstwo jest tu powiązane głównie ze stratą i rozpaczą, znajduje podłoże w psychice ludzkiej, w wypełnionej gniewem reakcji na prawne niesprawiedliwości. Hercules Poirot okazuje współczucie, choć przecież dochodzi do samosądu! Kiedy rozwiązuje sprawę, wpada w konsternację, walczy ze sobą, by wydać „wyrok”, który nie bardzo trzyma się detektywistycznej sprawiedliwości. Ta scena zostaje rozwinięta w nowej ekranizacji „Morderstwa…” z 2017 r. Sam Poirot jest stanowczym przeciwnikiem jakiejkolwiek zbrodni, o czym w posłowiach dla Wydawnictwa Dolnośląskiego wspomina Anna Gemra z Uniwersytetu Wrocławskiego, prawdopodobnie największa fanka Poirota w Polsce. Detektyw gardzi zabójstwem, ale dla niektórych osób potrafi znaleźć nieco miłosierdzia. Nie byłoby triumfów Poirota bez pomysłów Agathy Christie. Umiejscowienie morderstwa w pociągu okazało się strzałem w dziesiątkę, a zamykanie podejrzanych (wraz z detektywem) w kajucie, willi czy mieszkaniu jedynie zagęszczało akcję. Za każdym razem diabeł tkwi w szczegółach, które nawet uważny czytelnik przeoczy. Kluczowy jest też styl i sposób pisania Christie, przypominający ten, którym posługiwał się… sam Stendhal. Często przełomowe zdarzenia dzieją się w zaledwie paru zdaniach, reszta tekstu skupia się na przemyśleniach bohaterów. Drażnić może sytuowanie Poirota w miejscach potencjalnych „zbrodni stulecia”, u Christie bowiem każda sprawa jawi się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 03/2021, 2021

Kategorie: Kultura