Wojownik współczucia

W Polsce wszystko ma podłoże polityczne, nawet sadzenie drzew

Rozmowa z Jackiem Bożkiem, prezesem Klubu Gaja

O Jacku Bożku ekolodzy mówią, że jest wojownikiem współczucia. Jest prezesem i liderem Klubu Gaja, twórcą programu edukacji społecznej „Droga Wojownika Gai”, redaktorem książki i audycji radiowej pod tym samym tytułem. Jacek Bożek jest autorem fantastycznych spektakli i ważnych wydarzeń ekologicznych, takich jak „Prezentacja”, „Dzika rzeka w sercu Europy”, „Krótka historia o Pegazie, który był Aniołem”. Stypendysta i członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Innowatorów Społecznych „ASHOKA”. O jego pracy powstał film dokumentalny „Przestrzeń wolności”. 

– Obchody Dnia Ziemi w tym roku odbywały się pod hasłem „Europa przyjazna ludziom i środowisku”. Co według pana, zmieni w życiu zwykłego obywatela wejście Polski do Unii Europejskiej, zwłaszcza w kwestii ekologii?
– Wejście Polski do UE jest tak wielopłaszczyznową kwestią, że trudno oderwać temat ekologii od polityki czy też ekonomii. Akces naszego kraju do Unii jest konieczny m.in. dlatego, że jest to ratunek dla naszej tożsamości narodowej i kulturowej. W dzisiejszym świecie, aby bronić pewnych struktur tożsamościowych przed wyzwaniami globalizacji, potrzebne są struktury ponadnarodowe. I takim organizmem jest z pewnością Unia Europejska, w której nie tylko będziemy mogli być tym, kim jesteśmy, ale – co więcej – będziemy mogli chronić nasze wartości. Bez Unii zostaniemy całkowicie zmcdonaldyzowani. Podobną ochronę mają kraje obecnie stanowiące Piętnastkę. Pod względem ekologicznym nastąpi na pewno znacząca poprawa. Polska będzie zobowiązana do przestrzegania standardów unijnych, co dla każdego z nas przejawi się tym, że nasz kraj będzie czystszy. Natomiast dla organizacji takiej jak Klub Gaja rozszerzenie Unii może mieć dwa wymiary, korzystny i niekorzystny.
– Jakie organizacje ekologiczne mają szansę na rozwój w UE?
– W powiększonej Unii Europejskiej pozostaną tylko duże organizacje ekologiczne. Albo zdążymy przygotować Klub Gaja na tę zmianę, albo będziemy zajmować się drobnymi, lokalnymi sprawami. Co ważne dla stowarzyszeń podobnych do naszego, sądzę, że rozszerzenie UE sprawi, iż fundusze i struktury administracyjne będą pod lepszą kontrolą obywateli, a to przymusi nas do obrony sypiących się na naszych oczach struktur państwowych i ukróci pleniącą się w Polsce korupcję. Mam nadzieję, że Unia wymusi na nas tego typu zmiany, ponieważ nasz kraj znajduje się w ogromnym kryzysie.
– Co może zrobić zwykły obywatel dla środowiska naturalnego, jeżeli cały czas problemem w Polsce jest zorganizowanie segregacji śmieci? Jak możemy wpłynąć na państwo czy samorządy, aby wreszcie zaczęto coś robić na rzecz ekologii?
– To dobre pytanie, ale ma w sobie ten grzech pierworodny, że u nas obywatel niewiele może. Obywatel może najwyżej napisać list do urzędu miasta. Natomiast zorganizowana grupa ludzi ma znacznie większą siłę przebicia. Obywatele powinni się organizować w małe stowarzyszenia, które zajmują się ulicą, parkiem itp. Tak jest na całym świecie i powoli wchodzi tak również do nas. Dopiero wtedy nastąpi zmiana, dlatego że na lokalnych urzędników można wywierać presję. Niewątpliwie powinny zmienić się też partie polityczne. W programach naszych stronnictw tak naprawdę bardzo mało jest ekologii. Aby cokolwiek zmienić, trzeba się organizować i w ten sposób tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Bez tego pozostaniemy w miejscu. W kraju jest tyle problemów, że inaczej nie da się zmusić polityków do zajęcia się ochroną środowiska. Pewne rzeczy należy natomiast wprowadzać odgórnie. Ja sam mieszkam w wiosce w Beskidzie Małym, w której obowiązuje pełna segregacja śmieci. Chociaż ludzie wcale tego nie chcieli, na szczęście była dobra wola i chęci urzędników. Nasz kraj trzeba zmieniać, działając i odgórnie, i oddolnie.
– Czy jako organizacja pozarządowa uzyskujecie jakieś wsparcie ze strony państwa?
– Wszystko zależy od tego, co robimy. Jeżeli zajmujemy się edukacją, mamy szansę na dotacje i je otrzymujemy. Ale jeżeli wchodzimy w konflikt, w szczególności dotyczący dużych inwestycji, a co za tym idzie dużych pieniędzy, to pomocy oczywiście nie dostajemy. Nie istnieją jasne zasady przyznawania takich środków. W Polsce wszystko ma podłoże polityczne, nawet sadzenie drzew.
– Problemów dotyczących ekologii jest w Polsce wiele. Który z nich według pana, powinien być jak najszybciej rozwiązany i w którym może nam pomóc UE?
– Podstawowym problemem jest świadomość urzędników i ich wiedza. Na szczęście Unia przeznaczy spore środki na szkolenia naszej administracji. Aby nastąpiły jakiekolwiek zmiany, musi je ktoś zacząć. Badania statystyczne pokazujące, jak duży odsetek urzędników na poziomie samorządu nie ma zielonego pojęcia, co się dookoła dzieje, są przerażające. Można powiedzieć, że największy problem Polski to zanieczyszczenie wody, co z pewnością jest prawdą. Ale aby oczyścić małą rzeczkę, potrzebna jest decyzja samorządu, a niestety ci ludzie są po prostu niedouczeni. Żeby zmienić tę sytuację, potrzebne są decyzje o charakterze systemowym. Krajami, na których moglibyśmy się wzorować przy rozwiązywaniu tych kwestii, są z pewnością Niemcy i Austria i tam możemy szukać inspiracji.
– Podczas Dnia Ziemi zaprezentowaliście mieszkańcom Warszawy swój nowy projekt – Święto Drzewa.
– Jest to nowy pomysł Klubu Gaja realizowany wraz z Lasami Państwowymi i współfinansowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W kilkuset miejscach w całej Polsce wraz z młodzieżą szkolną będziemy zakładać parki i dosadzać drzewa w lasach. W którym miejscu będzie to wykonane, to już zależy od samej szkoły. My kontaktujemy szkołę z nadleśnictwem, dajemy materiały i pokazujemy, jak to robić. Następnie uczniowie i nadleśnictwo będą wspólnie opiekować się tym parkiem. To dosyć prosty pomysł dający młodym ludziom możliwość odczucia, czym jest ekologia.

 

Wydanie: 19/2003

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy