Żegnaj… ziemniaku?

Wzrost temperatury powietrza wymusi zmianę uprawy roli w Polsce

Aż o 3 st. C może się podnieść średnia temperatura powietrza w Polsce w 2100 r. – wynika z symulacji dotyczących zmian klimatycznych. Za 45 lat ma być u nas o 1,3 st. C więcej niż obecnie. Będzie to miało niebagatelny wpływ na nasze rolnictwo.
Nasilające się w ostatnich latach anomalie pogodowe to pierwsze oznaki zmian klimatycznych. Globalne ocieplenie wywiera wpływ także na to, co się dzieje w naszym kraju. W Polsce przejawia się to przede wszystkim prawie całkowitym zanikiem śnieżnych zim. – Zmienia się także rozkład i natężenie opadów, szczególnie w okresie wiosennym i jesiennym, z długotrwałych opadów o niskim natężeniu na krótkotrwałe sztormowe opady o wyjątkowo silnym natężeniu, powodujące powodzie i gwałtowny spływ powierzchniowy, erodujący powierzchnię gruntu, a niezasilający warstw wodonośnych – przekonuje zastępca dyrektora Departamentu Polityki Ekologicznej Ministerstwa Środowiska, Beata Kłopotek.
W Polsce badania nad zmiennością klimatu prowadzi m.in. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wchodzący w skład Światowej Organizacji Meteorologicznej. W swych analizach IMGiW wykorzystuje ponadstuletnie dane pomiarowe. Pod uwagę brane są informacje dotyczące temperatury powietrza oraz – choć w mniejszym stopniu – opadów atmosferycznych, ciśnienia powietrza i siły wiatru.
Dane pochodzące z rodzimych stacji wskazują, że

robi się u nas coraz cieplej.

Szczególnie jest to widoczne na obszarach górskich. I tak na Śnieżce temperatura podniosła się aż o 0,6 st. C w ciągu ostatnich 100 lat. Z punktu widzenia turystyki bardziej może ucieszyć ocieplenie nad Bałtykiem, jakie zauważono w latach 1901-1990. Stacje w Koszalinie oraz w Gdańsku-Wrzeszczu i na Helu odnotowały skok temperatury odpowiednio o 0,7 st. C i 0,6 st. C. Przez 90 lat zmieniała się również temperatura w Warszawie – oczywiście i tu widoczna jest tendencja wzrostowa, o 0,6 st. C.
Warto także przyjrzeć się danym zaczerpniętym z rocznika statystycznego “Ochrona środowiska 2004”. Zastrzegając, że aż 14 lat z ostatnich 15 było cieplejszych niż średnia z okresu 1961-1990.

Ocieplanie się klimatu wpływa także na wielkość i intensywność opadów. Powoli powinnyśmy się przyzwyczajać do dłuższych okresów suszy, po których następują gwałtowne, lecz krótkotrwałe ulewy. Wprawdzie dane z ostatnich 30 lat pokazują, że liczba opadów zmniejszyła się, i to znacznie. Jednak zdaniem naukowców, którzy przeprowadzali symulację zmian klimatycznych w naszym regionie, czeka nas wzrost średniej sumy opadów. Do roku 2050 ma to być więcej o 2-2,4%. Natomiast do 2100 – o 5,9%.
Mimo że częściej będzie padać, miesiące letnie będziemy mieć bardziej suche niż obecnie. Na brak deszczu mogą narzekać zwłaszcza mieszkańcy zachodnich rejonów Polski.

Te, wydawałoby się niewielkie, zmiany zarówno jeśli chodzi o wysokość temperatury, jak i ilość opadów, będą jednak miały ogromne przełożenie na rolnictwo i zasoby wodne kraju. W 2001 r. Ministerstwo Środowiska przygotowało specjalny raport przedstawiony na Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych. Przewidywał on

dwa warianty przyszłego klimatu

Polski i wynikających z tego scenariuszy polityki rolnej. Dokument opracowano na podstawie modeli ogólnej cyrkulacji atmosfery, przy założeniu, że poziom dwutlenku węgla w atmosferze ulegnie podwojeniu (na co niestety wskazują światowe tendencje).
Wersja bardziej pomyślna zakłada, że ocieplenie klimatu przyczyni się do wydłużenia okresu klimatycznego o 30-40%. W praktyce będzie to oznaczać konieczność wcześniejszego o około trzy tygodnie siewu oraz żniw. Jeśli prognozy się sprawdzą, to rolnicy mogą zbierać plony np. buraka cukrowego o 3-10% większe niż obecnie. O jedną trzecią mogą się zwiększyć plony roślin ciepłolubnych, takich jak kukurydza, soja czy słonecznik. Dłużej można będzie też trzymać zwierzęta na pastwiskach.
Ale jest i ujemna strona umiarkowanego ocieplenia. Otóż według specjalistów, rolnicy będą zbierać mniej ziemniaków, i to nawet o 20-30%.
Trzeba też się liczyć z deficytem wody.
Jest jednak i drugi scenariusz – zgodnie z nim Polskę czekają bardziej gorące i suche lata niż w pierwszej wersji. Specjaliści szacują, że produkcja rolna może wówczas spaść nawet o jedną czwartą. Plony ziemniaka mogłyby zmaleć aż o 70%, zbóż ozimych o ok. 10%, a buraka cukrowego o 15%. Rolników czekałyby radykalne zmiany w sposobie uprawy ziemi. Musieliby hodować gatunki bardziej ciepłolubne i wymagające mniej wody.
Do tych zmian – jak radzą eksperci – powinniśmy przygotowywać się już teraz. W przeciwnym razie czekają nas poważne problemy. Przede wszystkim związane z wysokością produkcji rolnej i gospodarką wodną.
Co oznaczają zmiany klimatyczne

dla dzikich zwierząt

żyjących w Polsce? Zmiany klimatyczne dotyczące naszego kraju nie są jeszcze tak duże, aby już teraz prowadziły do zaniku niektórych gatunków. – Spośród roślin i zwierząt gatunków chronionych potencjalnie najbardziej zagrożone są te gatunki, które są uzależnione od siedlisk przyrodniczych występujących w naszej strefie klimatycznej – wyjaśnia dyrektor Departamentu Ochrony Przyrody w Ministerstwie Środowiska, Bożena Haczek. – Trudno wskazać konkretne gatunki oraz określić skalę zagrożenia. W zależności od tempa zmian klimatu można się spodziewać wycofywania się niektórych gatunków z terytorium Polski oraz ekspansji gatunków obcych – dodaje dyr. Haczek.
Na razie nie grozi nam więc zanikanie rodzimych gatunków zwierząt i roślin. Przynajmniej z powodu zmian klimatycznych.

 

Wydanie: 28/2005

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy