Polowanie na Streżyńską

Polowanie na Streżyńską

Potentaci telekomunikacyjni atakują szefową UKE. Jej usunięciem szczególnie zainteresowana jest TP SA

Jeszcze w 2008 r. szefowie TP SA, francuskiego monopolisty na naszym rynku telekomunikacyjnym, chwalili się, że nie płacą kar nakładanych przez regulatora rynku. Mieli powody do zadowolenia, bo łączna wysokość kar, wymierzonych Tepsie za nieuczciwe działania, przekroczyła 600 mln zł. Unikanie ich płacenia było dowodem prawdziwego mistrzostwa! Póty jednak dzban wodę nosi…
W tym roku Telekomunikacja Polska musiała zapłacić dwie kary, łącznie 23 mln zł, nałożone w 2006 r. przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (za zmuszanie osób korzystających z internetu do wykupywania usług telefonicznych oraz za nielegalną podwyżkę cen połączeń międzynarodowych). W czerwcu Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów odrzucił odwołanie Tepsy od kary 33 mln zł wymierzonej w 2007 r. przez Urząd Komunikacji Elektronicznej za odmowę zmiany warunków umów o dostępie do tzw. lokalnej pętli abonenckiej. W maju Sąd Apelacyjny wydał ostateczny wyrok nakazujący zapłacenie kary 1 mln zł, nałożonej w 2006 r. przez UKE za nieinformowanie o kosztach połączeń z numerami mającymi wyższe ceny. W listopadzie 2008 r. TP SA została zmuszona wyrokiem Sądu Najwyższego do zapłacenia 20 mln zł za uchylanie się od zawarcia umów z innymi operatorami.

Bez człowieka nie ma kłopotu

Czas bezkarności się kończy. W kolejce czeka już 100 mln zł nałożonych w 2006 r. przez UKE za wiązanie usługi neostrady z abonamentem. W 2007 r. sąd uchylił tę karę. Było to wtedy, gdy kwestionowano prawidłowość mianowania Anny Streżyńskiej. Sąd Najwyższy uznał jednak, że jest ona legalnym szefem UKE i wszystkie jej decyzje zostają w mocy. Sąd Apelacyjny uchylił natomiast wyrok anulujący stumilionową karę.
Streżyńska od 2006 r., gdy została prezesem UKE, walczy z monopolem TP SA. Wywołuje to zadowolenie Polaków, bo spadają ceny usług telekomunikacyjnych. Spadają jednak i zyski Tepsy: z 681 mln zł w I kwartale 2008 r. do 329 mln w I kw. tego roku. Dla francuskiego potentata Streżyńska może więc być wrogiem numer 1. Prezes UKE nie odstąpiła też od zamiaru podziału TP SA, co osłabiłoby monopolistyczną pozycję firmy. Podział mógłby się rozpocząć już w przyszłym roku.
Perspektywy Tepsy nie są zbyt świetlane. Wzmianki o podziale powodują spadki kursów akcji, z hipoteką zaś obciążoną wielkimi karami trudno udawać rzetelną firmę. Gdyby Streżyńska musiała odejść, UKE przestałby zapewne zakłócać interesy Tepsy. Groźba podziału, co jest autorskim, acz zdobywającym rosnącą popularność, pomysłem Streżyńskiej, przestałaby być realna, uniknięto by też pewnie stumilionowej kary.
Atak na Streżyńską rozpoczął się po rozstrzygnięciu w listopadzie 2008 r. przetargu na rezerwację częstotliwości dla telefonii komórkowej. Wygrały go spółki P4 (Play) oraz Aero2. Wywołało to niezadowolenie trójki Era, Plus, Orange, która do czasu pojawienia się Playa, zgodnie dzieliła między siebie rynek, zwiększając zyski. TP SA (operator sieci Orange) i bez tego miała na pieńku ze Streżyńską. TP SA opublikowała strategię rozwoju, z której wynika, że mogłaby zainwestować miliardy, ale nie zrobi tego, bo jest „ograniczona wymogami polityki regulacyjnej”. Należy to rozumieć tak, że gdyby szefem UKE był ktoś przychylniejszy TP SA, firma odwdzięczyłaby się inwestycjami. „Wymogi polityki regulacyjnej” jakoś nie przeszkadzają Tepsie w wypłacaniu francuskim właścicielom dywidend wynoszących po 3 mld zł rocznie (i tyle zaplanowano na ten rok).
W prasie pojawiły się zaś sugestie, iż przetarg został przeprowadzony nieuczciwie, a budżet stracił, bo nie wybrano najdroższej oferty. W istocie, przedstawiciele wielkiej trójki oferowali więcej niż 440 mln zł, za które sprzedano częstotliwości – choć brak informacji, o ile więcej. Przetarg miał jednak służyć wzrostowi konkurencyjności. Gdyby wygrał go ktoś z trzech największych operatorów, konkurencji na polskim rynku nadal by nie było. UKE wystąpił do CBA o skontrolowanie, czy przetarg przeprowadzono uczciwie. CBA nie stwierdziło nieprawidłowości.

Daleko od etyki

Niezwykłym przejawem insynuacji stał się artykuł o Streżyńskiej we „Wprost”. Brak niestety miejsca, by dokładniej odnieść się do jego treści – a niemal każde zdanie jest godne analizy, wykazującej, jak daleko mu do dziennikarskiej rzetelności. Gdyby jednak „Wprost” po koleżeńsku udostępniło nam swe łamy, uczynilibyśmy to z przyjemnością. Powiedzmy więc tylko, że inkryminowany tekst stanowi przykład tzw. dziennikarstwa śledczego, polegającego w Polsce na tym, że zainteresowana strona odwiedza dziennikarza z plikiem stosownych dokumentów, które ów opisuje w gazecie.
„Wprost”, chcąc uniknąć procesu, tezy artykułu przedstawia w formie pytań. Na przykład: „Czy ktoś taki jak Streżyńska mógł złamać art. 231 kodeksu karnego o przekroczeniu uprawnień bądź niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego? Czy taka osoba mogłaby podejmować decyzje korzystne praktycznie głównie dla klientów jej dobrego znajomego? Czy decyzje takiej osoby mogły skutkować tym, że do kasy państwa nie trafiły setki milionów złotych?”. Pozostając w tej poetyce, spytajmy, czy artykuł we „Wprost” mógł zostać opublikowany na innych zasadach niż za grubą kasę od zleceniodawców, którzy dyktowali, co należy pisać?
Do sprawy obszerniej odniosła się Rada Etyki Mediów. W kwietniowym oświadczeniu stwierdziła: „Rada wyraża dezaprobatę wobec publikacji niektórych mediów. W artykułach opublikowanych przez „Newsweek” i „Wprost” oraz w wywiadzie na łamach „Pulsu Biznesu” powtarzają się niemal dosłownie te same opinie sugerujące nieuczciwość przeprowadzonych ostatnio przez UKE przetargów. Autorzy nie podają argumentów, które by o tym świadczyły, ale formułują podejrzenia oparte na nader wątłych przesłankach. Asekurują się przy tym, stawiając zarzuty o prawdopodobnych korupcyjnych powiązaniach w formie pytań, na które prezes UKE odpowiada jednoznacznie, wyjaśniając powody swego postępowania. Zdaniem REM mamy do czynienia z chęcią zdezawuowania pracy UKE, a także z oczernianiem osoby A. Streżyńskiej. Stanowi to naruszenie zapisanych w Karcie Etycznej Mediów zasad: prawdy, uczciwości, szacunku i tolerancji”.
Nic dodać, nic ująć.

Wydanie: 26/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy