Co w Polsce powinno być bezpłatne?

Co w Polsce powinno być bezpłatne?

Co w Polsce powinno być bezpłatne?

Paulina Matysiak,
posłanka Lewicy Razem
Bezpłatne w Polsce powinny być żłobki i przedszkola. Obecnie bezpłatnych jest tylko kilka godzin w przedszkolu, za resztę rodzice muszą dopłacić. Państwo powinno gwarantować równy start wszystkim dzieciom – wiemy przecież, że dzieci, które chodzą przedszkoli, szybciej się rozwijają, szybciej zaczynają socjalizację i po prostu są lepiej przygotowane przed rozpoczęciem szkolnej edukacji. Niewątpliwie dużą zaletą takiego rozwiązania jest możliwość szybkiego powrotu do pracy ich opiekunów, powstają nowe miejsca pracy w budżetówce, dzieci są bezpieczne i otoczone opieką. Korzysta z takiego rozwiązania całe społeczeństwo. Takie usługi publiczne powinny być dostępne dla wszystkich dzieci i rodziców w kraju.

Dr Edward Karolczuk,
filozof, publicysta
Kapitalizm uczynił bezpłatnym to, co było celowe z punktu widzenia reprodukcji siły roboczej, ochrony własności prywatnej oraz interesów burżuazji jako klasy. Dlatego z czasem zaczęły funkcjonować: bezpłatne uzbrojenie dla żołnierzy, szkolnictwo i oświata, służba zdrowia, komunikacja miejska, żywienie i dożywianie dzieci w szkołach oraz bezrobotnych i bezdomnych, bezpłatne wczasy i sanatoria, bezpłatne podręczniki szkolne, zwiedzanie muzeów, szwedzki stół w restauracjach i sanatoriach itd. W Polsce bezpłatna komunikacja miejska istnieje w Żorach oraz 50 innych miastach. Za darmo i według racjonalnych potrzeb można korzystać ze spacerów w komunalnych parkach i lasach państwowych, z nabożeństw w kościołach, niektórych koncertów, kąpieli w niektórych miejscach rzek i jezior. Te przykłady podziału według potrzeb nie stały się wynikiem „komunistycznego spisku”, lecz są wyrazem pewnych konieczności ekonomicznych i przezwyciężania zaostrzonych sprzeczności społecznych na bazie gospodarki towarowo-pieniężnej. W dzisiejszych czasach, oprócz powyższych, osoby bezrobotne powinny mieć zapewnione pokrycie kosztów mieszkania i mediów oraz pożywienie. Bezpłatną pomoc w celu rozwiązania całości ich problemów powinny uzyskać narody Trzeciego Świata.

Dr Adam Ostolski,
socjolog, UW
Rozmawialiśmy kiedyś z Zygmuntem Baumanem i Olą Jasińską o tym, że dawniej były kartki na żywność. „Teraz też są kupony na żywność – powiedział Bauman. – Tylko nazywają się »banknoty«”. Był rok 2011, torysi rządzili w Anglii od niedawna i kolejki w bankach żywności nie osiągały jeszcze skali znanej z filmu Kena Loacha „Ja, Daniel Blake”. Ale obserwacja Baumana była celna i pozostaje aktualna. I nawet jeśli nie wyczerpuje tematu, to zaprasza do odwrócenia perspektywy. W Polsce kwestionowanie nierówności wciąż jest nietaktem, a utowarowienie podaje się jako wytrych do wszystkich problemów. Dlatego godzimy się, że płatność jest opcją domyślną, a bezpłatność trzeba specjalnie uzasadniać. Jeśli mamy być czymś więcej niż populacją jednostek uszeregowanych według portfela, powinno być dokładnie na odwrót. We wspólnocie obywatelek i obywateli, równych w prawach i obowiązkach, bezpłatnych powinno być bardzo wiele rzeczy, a na te płatne, służące zaspokojeniu ważnych potrzeb, powinno być nas stać.

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy