Dlaczego lewica nie zyskuje na konflikcie PO-PiS?

Dlaczego lewica nie zyskuje na konflikcie PO-PiS?

Aleksander Kwaśniewski,
b. prezydent RP
Jest tak z dwóch powodów. Spór PO z PiS ogniskuje uwagę i wypycha innych ze sceny, a na mapie politycznej pozostają tylko dwie poważne siły i dwa ugrupowania. Poza tym brakuje sygnału jedności na lewicy, a w pojedynkę ugrupowania o takim charakterze nie mogą przekroczyć tych swoich 10%. Tymczasem one jakoś nie potrafią ze sobą współpracować. Ba, nawet nie potrafią ze sobą rozmawiać i dlatego ich wyniki w sondażach nie zmienią się.

Włodzimierz Cimoszewicz,
b. premier, senator niezależny
Niestety, lewica nie ma wiele do powiedzenia i w oczach większej części społeczeństwa nie odzyskała wiarygodności. Od lat lewica uprawia politykę doraźną i reaktywną. Sypie pomysłami, których często sama nie traktuje poważnie. Dlaczego więc ludzie mieliby je traktować inaczej? Zaufanie traci się łatwo i szybko, odzyskuje długo i z trudem. Lewica od lat marnuje czas, mając jedynie nadzieję, że kompromitacja prawicy sama przyczyni się do zmiany nastrojów politycznych. Jednak rozczarowani częściej trafiają do grupy niezdecydowanych niż zwolenników lewicy.

Krzysztof Gawkowski,
sekretarz generalny SLD
Nie zgadzam się z tą tezą, bo lewica właśnie teraz stabilizuje swoje poparcie na poziomie 12-13%. Jesteśmy trzecią siłą polityczną, a to dobry punkt wyjścia do odzyskiwania zaufania opinii społecznej. Mamy program polityczny i wiele wskazuje na to, że do końca tego roku albo na początku przyszłego nasze poparcie osiągnie 15%. Ten wzrost sprawi, że w roku wyborczym możemy się spodziewać wyniku 15+, czyli osiągniemy poparcie ok. 20% wyborców.

Prof. Jacek Wódz,
socjolog polityki, UŚ
Konflikt PO-PiS wszedł w nową fazę i dopiero za kilka tygodni zobaczymy, czy lewica coś na tym zyska. A może zyskać, jeśli przestanie atakować się wewnętrznie, bo niezależnie od tego, co mówią akademickie definicje lewicowości, ludzie postrzegają SLD i Ruch Palikota jako formacje odmienne, ale lewicowe. Zbliżenie i zaniechanie wzajemnej agresji bardzo podniosłoby notowania lewicy. Musi też nastąpić przeorientowanie celów – trzeba na nowo zdefiniować problemy społeczne różnych grup, bo społeczeństwo jest bardzo zróżnicowane i każda grupa ma inne problemy. Trzeba również postawić na upodmiotowienie regionów. W nich tkwi duży potencjał rozwojowy.

Prof. Łukasz Szymański,
wiceprzewodniczący Rady Naczelnej PPS
Jest tak z prostej przyczyny. Licencjonowana lewica, czyli SLD, jakby powiedziała sobie, że wspólnie z PO i z PiS będzie dążyć do stworzenia dwupartyjnego układu sił w Polsce, czyli iść za wzorem Stanów Zjednoczonych, gdzie realnie szansę na władzę mają tylko dwa ugrupowania. A w końcu PO i PiS nie różnią się między sobą, są tak samo bezideowe, skupiają tylko rodziny i znajomych. Czy któraś partia w Polsce ma wizję rozwoju kraju? Nie. Tylko PPS ma taką wizję. Rodzina jest dla nas ważna, ale wyłącznie w planie indywidualnym. Natomiast w planie społecznym te sprawy powinny być wyraźnie rozdzielone.

Michał Syska,
działacz SLD, dyrektor Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a
SLD mobilizował wyborców mających sentyment do przeszłości i opowiadających się za świeckim państwem oraz integracją europejską. W 2005 r. to PO zaczęła być postrzegana jako formacja spełniajaca drugi warunek, a sentyment do przeszłości stracił znaczenie ze względu na zmiany demograficzne. Efektem tego stała się marginalizacja SLD. Szansą na przełamanie hegemonii prawicy jest coraz większe znaczenie kwestii ekonomicznych. SLD powinien przedstawić wizję modernizacji i egalitarnego społeczeństwa opartego na solidarności. Lewica powinna adresować swój przekaz do klasy średniej oraz pracowników. Priorytetem powinna być obrona usług publicznych (edukacja, ochrona zdrowia) przed komercjalizacją i prywatyzacją. Wyborcy muszą też widzieć, że SLD ma zdolne do rządzenia kadry.
Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 43/2012

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy