Polscy migranci

Polscy migranci

Bardzo lubię tych lewicowych polityków i dziennikarzy, którzy sami wprawdzie są niewierzący, ale w bardzo namolny sposób apelują do chrześcijan, ich sumienia, miłosierdzia i innych cnót ewangelicznych. Przemilczają tylko drobiazg, że chrześcijanie ze wszystkimi swoimi cnotami przez tysiąc lat bronili Europy przed islamem. Co tu jest ważniejsze: nawarstwienia historyczne czy morałowe zaklęcia i frazesy? Powiedzcie Polakom i Węgrom, że ich „przedmurze chrześcijaństwa” było błędem politycznym, a Sobieski pod Wiedniem dopuścił się rasizmu na mahometanach i jeszcze ich obrabował. A oni tylko chcieli zamieszkać w Wiedniu. Tego rodzaju analogie historyczne nie są mniej przekonujące niżeli apelowanie liberalnej lewicy ateistycznej do chrześcijańskich sumień.

Temat imigracji pojawiał się w moich publikacjach w ciągu ponad 20 lat jako jeden z częściej wzmiankowanych. To nie brak tolerancji dla muzułmanów jest przeszkodą dla ich asymilacji w Europie – pisałem w 1998 r. – „tolerancja, otwartość, wielokulturowość i laickość są także przeszkodami w tym sensie, że muzułmanie tych zasad nie uznają. Można tolerować islam, ale co zrobić, aby być przez islam tolerowanym? Pierre Joxe [autor książki „Edykt nantejski. Historia na dziś”, wówczas minister spraw wewnętrznych Francji] obserwuje u muzułmanów francuskich wzrost tolerancji dla innych religii i sądzi, że Koran jest coraz liberalniej interpretowany. Liczy na »sfrancuzienie« islamu, a następnie na wpływ tej liberalnej i zlaicyzowanej odmiany na obszar islamu śródziemnomorskiego. Są to, naturalnie, nadzieje, które pozostają politykom po niepowodzeniach ich integracjonistycznej polityki.

Sięganie po analogię edyktu nantejskiego, zrównującego prawa katolików i hugonotów, świadczy, jak daleko sprawy zaszły (…). I jednocześnie zdradza gotowość polityków do ucieczki w pozorne rozwiązania” (cyt. z książki „Łagodny protest obywatelski”). Od tamtego czasu w rzeczywistości wiele się zmieniło (na bardzo gorsze), ale „paradygmat” klasy politycznej Zachodu zasadniczo pozostał ten sam.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 24/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 24/2017

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy