Polska obwiniana o Holokaust

Polska obwiniana o Holokaust

Po wojnie nie było na Zachodzie śladu oburzenia czy debaty nad nikczemną postawą aliantów wobec eksterminacji Żydów

Dlaczego zarzut współwiny w Holokauście stawia się akurat Polsce i – co bardziej zdumiewające – tylko Polsce? Przyjrzyjmy się faktom. Czy jakiś inny kraj chociaż jednym zdaniem głośno, publicznie przeprosił za te zbrodnie? Dźwigają one przecież nieporównanie większy ciężar winy niż Polska. W USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Szwecji, krajach wówczas bardzo bogatych, znano beznadziejną sytuację Żydów w III Rzeszy. Niemcy do końca 1941 r. wypuszczali Żydów mających wizy, bo chcieli się ich pozbyć. Wymienione kraje i inne o podobnym statusie zaoferowały jednak tylko symboliczną liczbę wiz. Tym samym spowodowały, że ci, którzy dostali decyzję odmowną, lądowali w obozach koncentracyjnych lub byli transportowani na Wschód i przeważnie padali ofiarą Zagłady. Jeżeli ktoś biernie przypatruje się zbrodni, nie podejmuje nawet próby przeciwstawienia się złu, i to bez ryzyka dla zdrowia czy życia obywateli, staje się pośrednio współuczestnikiem Holokaustu. Czy ktokolwiek z władz USA lub Wielkiej Brytanii po wojnie zastanawiał się publicznie nad współuczestnictwem własnego kraju w eksterminacji Żydów? Nie, nikt tam w piersi się nie bił i nie bije. Absolutna cisza. Również ocaleni z Zagłady i władze Izraela nie podnoszą głośno zarzutów wobec innych krajów niż Polska.

Ofiary Rumunów i Węgrów

Za morderstwami Żydów nie stała żadna władza polska, nawet gminna. Prawdziwy był natomiast bezpośredni czy pośredni udział w Holokauście władz centralnych, społeczności, jednostek zbrojnych i policyjnych państw okupowanych czy powiązanych z Rzeszą.

Po Polsce i ZSRR najwięcej Żydów europejskich zamieszkiwało Rumunię. W następstwie licznych pogromów z rąk rumuńskich zginęło szacunkowo 150 tys. Żydów. Czy poza grupą historyków – specjalistów od Holokaustu, ktoś na świecie, z Knesetem włącznie, kojarzy dziś Rumunów z krwawym antysemityzmem? W mordowaniu Żydów Niemcy wyręczali się również Ukraińcami czy Węgrami, wykorzystując policję i jednostki zbrojne krajów satelickich. Nie spotykali się tam ze sprzeciwem. Z rąk ukraińskich śmierć poniosło wiele tysięcy Żydów.

Węgry pierwszą antyżydowską ustawę ogłosiły już 24 maja 1938 r. Kolejne jeszcze bardziej ograniczały działalność gospodarczą czy publiczną tej społeczności. Na początku 1944 r. na Węgrzech żyło jeszcze 750 tys. Żydów. Mimo coraz bardziej skomplikowanej sytuacji wojennej Niemców, a nawet pewności ostatecznej przegranej, Adolf Eichmann potrafił w ciągu zaledwie kilku miesięcy przetransportować do obozów niemal pół miliona ofiar, tylko dzięki sprawnej i ochoczej pomocy samych Węgrów. Czy ktokolwiek słyszał po wojnie o nastrojach antywęgierskich w kontekście Holokaustu? Zanim 19 marca 1944 r. wkroczył na Węgry Wehrmacht, z rąk węgierskich zginęło ponad 60 tys. Żydów.

Francuscy policjanci, chorwaccy ustasze

Gehennę przeżywali Żydzi na Słowacji, sprzymierzonej z Niemcami. Dziesiątki tysięcy deportowanych stamtąd Żydów trafiło do obozów zagłady. W Chorwacji większość Żydów padła ofiarą bestialstwa ustaszów. W krajach nadbałtyckich jednostki policyjne bądź wojskowe, u boku Niemców lub samodzielnie, uczestniczyły w Zagładzie. Jeszcze zimą 1945 r., kiedy agonia III Rzeszy była już oczywista, litewscy ochotnicy Waffen SS zepchnęli do lodowatego Bałtyku w miejscowości Palmnicken w Prusach Wschodnich 5 tys. Żydów.

Jeden z łotewskich świadków powiada: „Dużo mówi się tutaj dzisiaj o okresie stalinowskim, kiedy deportowano wielu Łotyszów. O okresie, w którym Łotysze niszczyli Żydów, nie mówi nikt. Na pomnikach ofiar czytamy jedynie, że zamordowano obywateli radzieckich. Nigdzie nie piszą, że byli to Żydzi”.

Do martyrologii Żydów można było przykładać rękę w różny sposób. Czy nie robił tego np. francuski policjant, który doprowadzał Żyda na miejsce zbiórki do obozu koncentracyjnego? Według „Der Spiegel” (nr 49/2000) „w niemieckich obozach zagłady zginęło ponad 77 tys. francuskich Żydów”. Rząd Vichy, z własnej inicjatywy, bez nacisku Niemców, wydał ustawy antyżydowskie podobne do hitlerowskich. Warto zwrócić uwagę, że nawet faszystowskie Włochy na to się nie zdecydowały. Czy po wojnie oskarżano Francję o współudział w Holokauście? Może gdzieś w niskonakładowej książce? Beznadziejny pomysł PiS nowelizacji ustawy o IPN sprawił, że właśnie Polska i tylko Polska weszła do światowego obiegu z zarzutem współuczestnictwa w Zagładzie.

W Holandii, gdzie bez nacisku Niemców 9 lutego 1941 r. urządzono Żydom własną noc kryształową, ukrywało się ok. 160 tys. Żydów, w tym 25 tys. zbiegłych z Rzeszy. Przy walnej pomocy Holendrów do obozów deportowano ok. 100 tys. osób. Holenderska historyczka Nanda van der Zee cytuje wypowiedź Eichmanna: „Przyjemnie było patrzeć, jak sprawnie odprawiano w Holandii transporty z Żydami”. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” 14 października 1999 r. podsumowała tę kolaborację następująco: „Więcej Holendrów, bo prawie 30 tys., zgłosiło się ochotniczo do Waffen SS, niż uczestniczyło aktywnie w ruchu oporu. Jedna trzecia ukrywających się tam Żydów została zdradzona przez Holendrów za judaszowe 7,5 guldena od łebka. Tych zaś, którym udało się po wojnie wrócić do Holandii, powitano tam niesłychanie podle i równie nędzne przyznano im odszkodowania”.

Litera J

Litera J w dokumentach Żydów nie była pomysłem hitlerowców. Kiedy na skutek pogromów zapoczątkowanych nocą kryształową Żydzi zaczęli na większą skalę ratować się emigracją z Niemiec, Szwecja wspólnie ze Szwajcarią nakłoniły Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, by paszporty znakować w taki sposób. Miało to ułatwić blokowanie Żydom wjazdu, a także wykluczyć udzielanie wiz. Amerykański historyk Paul A. Levine w pracy „From Indifference to Activism, Swedish Diplomacy and The Holocaust 1938-1944” udowadnia, że szwedzkie MSZ już jesienią 1941 r. doskonale orientowało się w rozmiarach i rodzaju prześladowań Żydów. Jakie wyciągało z tego wnioski? Pod datą 18 grudnia 1942 r. Joseph Goebbels zanotował w osobistym dzienniku: „Zarówno w serwisach informacyjnych wroga, jak również państw neutralnych problem żydowski odgrywa nadzwyczajną rolę. Szwedzi oburzają się obłudnie na traktowanie przez nas polskich Żydów. W żadnym wypadku jednak nie chcą ich przyjąć do siebie. Miarodajne gazety sztokholmskie mocno się bronią już przed samą myślą wciśnięcia Szwedom Żydów z warszawskiego getta”.

Jak zauważył w rozmowie z „Der Spiegel” (3/1997) przewodniczący Jewish Agency Avraham Burg: „Szwajcaria zawracała na granicy żydowskich emigrantów podczas II wojny światowej i na rzecz nazistów spełniała usługi paserskie”. W szwajcarskich archiwach znaleziono niemal 25 tys. nazwisk osób odprawionych z granicy. Niezależna komisja ekspertów, powołana przez rząd szwajcarski dopiero w 1966 r., doszła do wniosku, że „Szwajcaria mogła uratować tysiące osób od ludobójstwa”. Tymczasem w 1942 r. granicę całkowicie zamknęła, zdając sobie sprawę, że wyłapani Żydzi trafią do obozu koncentracyjnego.

Odwołajmy się do „Der Spiegel” (nr 46/1999): „Obywatele i instytucje wielu państw europejskiego kontynentu czerpali z prześladowania Żydów korzyści. W Warszawie, Amsterdamie czy w Paryżu żydowskie mieszkania, sklepy i małe przedsiębiorstwa, obrazy, biżuteria, antyki stawały się za niemieckiej okupacji często własnością miejscowej ludności. Tylko z tego właśnie powodu np. Republika Czeska trzyma pod kluczem dokumentację aryzacji”.

O bierność oskarża się także Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Poza szwajcarskim historykiem Jeanem-Claude’em Favezem zarzuty formułuje urodzony w Polsce izraelski prawnik Arieh Ben-Tov, przez 18 miesięcy więzień Auschwitz (tam stracił rodziców). Utrzymuje on, że istniała szansa uratowania przez MCK choćby części przewidzianych do wywózki do Auschwitz-Birkenau Żydów węgierskich. Centrala MCK hamowała jednak swoich przedstawicieli w Budapeszcie, chcących nawiązać kontakt z hitlerowcami.

Już jesienią 1939 r. granice przed Żydami przymknęły USA, przekreślając tym samym największą szansę ratowania europejskich Żydów. Na Żydów przypadło tam zaledwie 10% kwot imigracyjnych, gdy jednocześnie wpuszczano wielokrotnie więcej Irlandczyków czy Brytyjczyków, którym nic nie zagrażało. Programowa niechęć przyjmowania prześladowanych była tu ewidentna.

Niemcy kilkakrotnie dawali do zrozumienia, że są gotowi sondować możliwości wymiany Żydów na złoto, dolary, żołnierzy wziętych do niewoli bądź szpiegów. Pytanie, czy dałoby się ubić interes, nie ma sensu. Liczy się niechęć Zachodu do podjęcia takiej próby, bo tak naprawdę nie chciano Żydom pomóc. Aliantom wygodnie było udawać, że w potworne wieści nie bardzo wierzą. Zwalniało ich to z moralnego obowiązku śpieszenia z pomocą.

Kiedy w styczniu 1942 r. doszło w Londynie do spotkania przedstawicieli dziewięciu rządów emigracyjnych ze środkowo-wschodniej i zachodniej Europy, podpisano rezolucję generalnie potępiającą terror hitlerowców. Zignorowano jednak prośbę organizacji żydowskich, by wpisać do niej Holokaust. Co więcej, Wielka Brytania, USA i ZSRR zdecydowały się złożyć podpis pod tym tekstem tylko w charakterze obserwatorów. Rząd brytyjski nie nalegał na kraje neutralne, takie jak Szwajcaria czy Szwecja, by przyznawały wizy wjazdowe prześladowanym Żydom bądź fałszywymi paszportami stwarzały im szansę przeżycia.

Tylko Żegota

Niechętnie reagowano na pomysł zrzucania podczas nalotów na Niemcy ulotek z tekstem o Holokauście. Nic nie wyszło również z wniosków, by za kontynuowanie Zagłady grozić intensyfikacją bombardowań miast Rzeszy. Niemiecki teolog Paul Tillich na emigracji w USA chciał 19 listopada 1942 r. ostrzec przez radio naród niemiecki, by nie współdziałał w prześladowaniu Żydów, bo zwycięzcy będą mieli prawo postąpić z Niemcami podobnie. Cenzorzy Office of War Information w Nowym Jorku zablokowali jednak emisję audycji. Także w serwisach niemieckich BBC zgodnie z odgórnymi zaleceniami unikano tematyki żydowskiej. BBC bardzo powściągliwie wykorzystywała w serwisach informacje o Zagładzie na Wschodzie. Tymczasem badania nasłuchów wykazywały, że BBC miała w Niemczech wielu słuchaczy.

Pisząc o grzechach zaniechania, nie sposób pominąć społeczności żydowskiej żyjącej przed wojną i po jej wybuchu z dala od Europy, korzystającej z wolności i dobrobytu. Potężna liczebnością i bogactwem nie podjęła żadnej głośnej próby wyciągnięcia ziomków z hitlerowskiej matni.

Czy w jakimkolwiek innym okupowanym bądź satelickim kraju ruch oporu wydawał, jak w Polsce, wyroki śmierci na osoby denuncjujące Żydów bądź na szmalcowników? Żegota istniała tylko w okupowanej Polsce, mimo że reżim był tu najsurowszy.

Na Zachodzie nie było po wojnie śladu oburzenia czy debaty nad nikczemną postawą aliantów wobec eksterminacji Żydów. A przecież nie było tam presji okupanta ani kary śmierci. Dzisiaj na plac niemieckiej hańby w kontekście Holokaustu wprowadza się dodatkowo tylko Polaków. Jest do tego najmniej powodów, bo spośród okupowanych i wolnych krajów Europy zachowaliśmy się jako naród najgodniej, i to w warunkach najtrudniejszych.

Skandalicznym paradoksem jest to, że kraj, który w czasie wojny poniósł tak ogromne straty materialne i ludzkie, który pierwszy przeciwstawił się zbrojnie Hitlerowi i rzucił do walki największą siłę bojową po ZSRR, USA i Wielkiej Brytanii, w którym nie było władzy kolaborującej z Hitlerem i który ma najwięcej wyróżnień Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, jest oskarżany o współudział w nazistowskim Holokauście.

Jeszcze pod koniec XX w. w literaturze historycznej i publicystyce Holokaust pozostawał wyłącznie niemiecki. Dostrzegano uczestnictwo w tragedii narodu żydowskiego niektórych krajów okupowanych bądź satelickich, a także takich jak Szwajcaria, Wielka Brytania czy USA, ale współudziałem w Holokauście tego nie nazywano. Przykładem naszego kraju wówczas w ogóle się nie posługiwano. Polska zaczęła się pojawiać w tym kontekście najpierw w debacie krajowej, a potem i za granicą, na początku XXI w., chyba po książkach Jana Tomasza Grossa, i to nagle całkiem osamotniona. Współodpowiedzialność innych krajów jako temat całkowicie zniknęła. Taki krzywdzący dla nas stan rzeczy utrzymuje się do dzisiaj. W rozpalonej obecnie dyskusji wywołanej nowelizacją ustawy o IPN wypada gwoli obiektywizmowi przypomnieć kraje, które kompletnie zniknęły z pola widzenia w kontekście współwiny za Holokaust.

Wydanie: 14/2018

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy