Polskie dzieci najpóźniej w Europie rozpoczynają naukę. Dlaczego minister Giertych nie chce im pomóc?

Polskie dzieci najpóźniej w Europie rozpoczynają naukę. Dlaczego minister Giertych nie chce im pomóc?

Włodzimierz Paszyński, pedagog, publicysta, b. wiceminister edukacji
Chyba pan minister nie bardzo rozumie, co mówi, kiedy wspomina o prawie rodziców do decydowania o tym, czy posyłać pięcioletnie dzieci do zerówki, czy nie. Teraz nie ma warunków do skorzystania z tego prawa, bo pobyt w przedszkolach jest płatny. Rodzic to może zrobić, ale nie zawsze go na to stać. Prawo do decydowania o losach dziecka miałby wtedy, gdyby nauka dla pięciolatków była bezpłatna. Tymczasem niezależnie od możliwości finansowych rodziny szanse edukacyjne dzieci rozstrzygają się w znacznym stopniu między trzecim a piątym rokiem życia. Wiek rozpoczęcia nauki i fakt objęcia opieką przedszkolną jest więc niebywale istotny, a w przypadku dzieci z rejonów o strukturalnym bezrobociu, z zaniedbanych środowisk o niskim statusie ekonomiczno-społecznym, wręcz dominujący. Obecny system sprzyja pogłębianiu różnic, a nie wyrównywaniu szans.
Jarosław Czarnowski, wiceprezes ZNP
Chodzi chyba o nieznajomość faktów. Polskie dzieci rozpoczynają obowiązek szkolny najpóźniej w Europie i nie jest to nasze zmyślenie. Badania naukowe potwierdzają, że wyrównywanie szans i niwelowanie różnic należy zaczynać jak najwcześniej, stąd obowiązek uczęszczania do przedszkola już w wieku trzech lat. Są kraje, gdzie 85% dzieci w wieku przedszkolnym uczęszcza do przedszkoli, i my także powinniśmy korzystać z dobrych wzorców krajów, które to przerabiały. Nie należy ograniczać wychowania i kontaktów tylko do rodziny. Dom nie zastąpi współżycia w grupie. Osobiście jestem przeciwny trzymaniu dzieci pod kloszem. Rodzina jest nadal niezbędnym elementem wychowania dzieci, ale niewystarczającym. Rozwijający się świat przynosi nowe wyzwania i zmian także w Polsce nie unikniemy.

Dr Zuzanna TOEplitz, prodziekan Wydziału Psychologii UW
Nie wiem, dlaczego nie dojdzie do obniżenia wieku obowiązku szkolnego, bo poprzedni minister zapewniał, że pieniądze, 62 mln zł, były na to odłożone. W krajach, w których do szkoły chodzą dzieci w wieku pięciu lat, nie zauważono negatywnych skutków. Dziś trzeba uczyć się coraz więcej i to pochłania sporo czasu, zmiana więc wydawała się słuszna. Pierwsze lata edukacji w przedszkolach i szkołach muszą być dobrze prowadzone i zorganizowane. Wiek pięciu-sześciu lat to okres największej chłonności dzieci, więc te biedniejsze, które są odcięte od możliwości uczenia się, tracą bardzo dużo. To niestety nie sprzyja wyrównywaniu szans.

Prof. Maria Burtowy, pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna, Zakład Edukacji Dziecka, UAM
Trudno to oceniać jednoznacznie. Wszystko zależy od tego, z jakich rodzin pochodzą dzieci. Szkoda, jeśli nie może skorzystać z zerówki dziecko z zaniedbanego edukacyjnie rejonu wiejskiego. Jednak nie każdy pięciolatek nadaje się do podjęcia obowiązkowej nauki. A jeśli dziecko jest słabe fizycznie, to w określonej sytuacji matka może mu dać więcej w domu niż przedszkole czy szkoła.

Irena Dzierzgowska, b. wiceminister edukacji
Decyzja ministra Giertycha jest paskudna, oparta na ideologii, a nie wiedzy znanej w Europie. Mówienie, że mamusia lepiej się zajmie dzieckiem, jest bez sensu zarówno gdy chodzi o karierę kobiety, jak i dziecka. Rezygnacja z obniżenia wieku edukacji jest bardzo złą decyzją, która będzie miała daleko idące skutki dla uczenia, dla wyrównywania szans dzieci z różnych środowisk. Rozpoczynanie nauki w wieku siedmiu lat to zbyt późno. W krajach Unii Europejskiej dzieci zaczynają chodzić do szkoły w wieku sześciu, pięciu, a w Luksemburgu nawet czterech lat. Aby obniżyć wiek szkolny do sześciu lat, trzeba przygotować program przedszkolnej zerówki dla pięciolatków. Do uformowania szczególnie ważne są lata między drugim a piątym rokiem życia. Nie ma nad tym co dyskutować, zwłaszcza gdy chodzi o dzieci ze środowisk zaniedbanych, z rodzin rozbitych itd. Kilkuletni pobyt w przedszkolu jest tutaj konieczny, jeśli chce się uniknąć później porażek w szkole. Na każdym etapie trzeba niwelować bariery, ale najważniejszy jest etap początkowy. Znam masę przykładów, kiedy dziecko cztero-, pięcioletnie niemówiące, bo rodzina o to nie dbała, już po roku przedszkola robiło ogromny skok, stawało się samodzielne i odważne. Obecne przedszkola to już nie przechowalnie dzieci, ale instytucje wychowawczo-edukacyjne.

 

Wydanie: 23/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy