Pomóżmy uchodźcom naprawdę

Pomóżmy uchodźcom naprawdę

Rozmowa o imigrantach jest rozmową zastępczą. Odciąga naszą uwagę od rzeczywistych przyczyn tej sytuacji i sposobów jej poprawy

Dramat uchodźców z rejonu Bliskiego Wschodu i Afryki trwa nie od dziś. Bieda i terror, które zapanowały tam w następstwie – będącego skutkiem inżynierii kolonialnej – panowania dyktatorów i prześladowań religijnych, zmusiły miliony ludzi do ucieczki. Podobnie jak brutalne wojny i krwawe konflikty przetaczające się przez ten region od dziesięcioleci. Dotychczas wielu uchodźców z najbiedniejszych krajów Afryki znajdowało tymczasowe schronienie w bogatszych krajach regionu, np. w Libii, Jordanii czy Libanie. Jednak arabska wiosna 2011 r. spowodowała powiększenie się tej migracji o kolejne rzesze ludzi z Libii, Tunezji i Syrii. W Turcji, Libanie i Jordanii znajduje się obecnie największa ich liczba. Żaden kraj Zatoki Perskiej nie przyjął tej fali uchodźców. Arabia Saudyjska od kilku lat prowadzi konsekwentnie politykę deportacyjną, odsyłając ogromne grupy imigrantów (głównie za pracą) z Jemenu, Etiopii czy Nigerii i nie przyjmując nowych. Przy czym duża ich część nadal przebywa w tym kraju nielegalnie, padając często ofiarą współczesnego niewolnictwa. Podobna sytuacja ma miejsce w Katarze i Kuwejcie.

Wszyscy wiedzą lepiej

Egipt jako jedyny kraj arabski nie osiedla uchodźców w obozach, akceptując ich swobodę przemieszczania się, dostęp do mieszkań i działalność handlową. Żyje tu dziś oficjalnie ponad 200 tys. uchodźców (niektóre szacunki podają znacznie większą liczbę) z Syrii, Sudanu, Somalii, Iraku itd. Wizja upadku także tego państwa – do niedawna całkiem realna – i wylewającego się poza jego granice 90-milionowego oceanu ludzi może przerazić.

Palestyńczycy masowo opuszczali swoje domostwa w wyniku działań wojennych już od końca lat 40. Czystki i tragiczny los uchodźców, zwieńczony konaniem w ciężarówce (sic!), opisuje powieść „Mężczyźni w słońcu” z 1962 r., tłumaczonego także na język polski Ghassana Kanafaniego. W kolejnym dziesięcioleciu do Francji zaczęli napływać Algierczycy, włączani jednak przez byłych kolonizatorów w obręb społeczeństwa. Ta sama Algieria przetrzymuje dziś w swoich obozach ponad 100 tys. uchodźców z Sahary Zachodniej. Irakijczycy uciekają z ojczyzny przynajmniej od lat 70. i okresu wojny iracko-irańskiej na początku lat 80. Dramatyczne historie związane z nasiloną migracją, przemytem ludzi po wybuchu drugiej wojny w Zatoce Perskiej w 2003 r. oraz ich dalszym, docelowym przerzutem do krajów Europy Zachodniej przejmująco przedstawił Hasan Blasim. Jego napisana w 2007 r. „Ciężarówka do Berlina” z przetłumaczonego w 2013 r. na język polski zbioru opowiadań „Szaleniec z placu Wolności” jest kolejną wizjonerską i przerażającą relacją, która znalazła makabryczne potwierdzenie w wypadkach sprzed zaledwie kilku dni. Dziś jesteśmy świadkami mrożących krew w żyłach wydarzeń związanych z powstaniem i przestępczą działalnością jednego z najbrutalniejszych ugrupowań terrorystycznych – Państwa Islamskiego. Organizacja ta wniknęła w struktury państwa w rozkładzie, którego studium zawarł w głośnej trylogii o Iraku Sinan Antun.

Jeszcze w 2013 r. mer Lampedusy, Giuseppina Nicolini, ubolewała nad jednym z największych dramatów naszych czasów z udziałem uchodźców z Somalii i Erytrei, który rozgrywał się na tej wyspie po cichu, bez uwagi mediów, „pominąwszy paru blogerów pozbawionych czytelników”. Dziś z jakichś powodów jesteśmy zalewani wstrząsającymi scenami śmierci uchodźców, którzy podejmują przecież ryzyko z pełną świadomością jego konsekwencji. Sam ten fakt potwierdza stopień zagrożenia i dramatyzm sytuacji, która zaistniała w tych krajach. Nasi wrażliwi publicyści i politycy perorują o „moralnym obowiązku” przyjmowania uchodźców. Rozległy się też egoistyczne głosy „selekcjonistów” głoszących, że potrzebujemy chrześcijan. Ekonomiści podkreślają, w jaki wspaniałomyślny sposób moglibyśmy podratować nasze finanse, włączając imigrantów w tryby tutejszej gospodarki.

Strony: 1 2

Wydanie: 37/2015

Kategorie: Opinie

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy