Porwani

Porwani

Nagłośnienie sprawy Olewnika ułatwi zdobycie środków na ściganie sprawców uprowadzeń

Najgorsze były chwile, gdy żona zapłaciła okup. Oni mieli już wszystko – i pieniądze, i mnie. I mogli zrobić, co chcieli – opowiadał nam jeden z biznesmenów, porwany kilka lat temu.
– I gdy powiedzieli mi: zabieraj się, to ugięły się pode mną nogi. Bo nie wiedziałem, gdzie idę. Czy do piachu, czy na wolność.
Wtedy osiwiał.
Wyszedł na wolność. Ale do dziś jest okaleczony. Nigdy nie jeździ sam samochodem, sprzedał dom. Jadąc do pracy, za każdym razem zmienia trasę, unika ludzi. Biznes, który prowadził z sukcesami, dynamicznie, dziś działa na pół gwizdka.
Inny przedsiębiorca swoje życie ustawił zgodnie z planem zajęć syna. Zawozi go do szkoły, odbiera, wozi na wszystkie zajęcia. Także do psychologa. Bo chłopak nosi w sobie głęboką traumę. Jest zalękniony, nie śmieje się, ma złe sny. Porywacze przetrzymywali go tydzień. I dla niego, i dla jego rodziców to były najstraszniejsze dni w życiu. Pamiętają lepki strach i bezradność policji.
Takie uczucie przeżyły setki osób. Czy jesteśmy skazani na podobne obrazki? Czy porwania dla okupu to polska norma?
Choć liczba uprowadzeń jest trudna do zweryfikowania,
a podawane dane się różnią, to wyraźnie widać, że liczba tego rodzaju przestępstw spada. Jak mówi Janusz Kaczmarek, były minister spraw wewnętrznych i administracji, jeden z najlepszych spoecjalistów od porwań w Polsce, na początku lat 90. ofiarą uprowadzenia padało 150-200 osób rocznie. Głównym motywem było odzyskanie długu. Dwa-trzy lata temu rocznie dokonywano 50-60 porwań, w tej chwili jest to skala rzędu 20 porwań w roku.
Komenda Główna Policji w statystykach za lata 1998-
-2008 liczbę uprowadzeń w kraju szacuje na około 180. Przy czym bierze tu pod uwagę czyny przestępcze spełniające to prawne przesłanki porwania (a więc uprowadzenie, przetrzymywanie osoby i żądanie okupu). Największe nasilenie procederu miało miejsce w latach 2001-2003.
Już za kilka-kilkanaście dni ruszą prace sejmowej komisji śledczej badającej sprawę porwania Krzysztofa Olewnika. Na razie posłowie zapoznają się z aktami, potem będą ustalać program przesłuchań. Będą to robić w porozumieniu z prokuraturą, tak żeby nie przeszkadzać w prowadzonym w Gdańsku śledztwie.
Nie miejmy złudzeń – posłowie niczego nie wykryją. Ale czy to znaczy, że ich przesłuchania to będzie tylko zwykłe bicie piany? Tak też nie można sądzić. Komisja sejmowa, reflektory na nią skierowane – odegrają ważną rolę. Bo z jednej strony, będziemy mieli popisy posłów, a może i festiwal przecieków, ale z drugiej… Ta druga strona będzie ważniejsza – otóż zainteresowanie opinii publicznej przyniesie wymierne korzyści. Po pierwsze, będzie dopingowało prokuraturę i organy ścigania do bardziej energicznych i odważniejszych działań. Jest więc szansa, że sprawa Krzysztofa Olewnika nie utknie gdzieś w szufladach… To ważne, bo rzeczywiście powinna być wyjaśniona do końca, a ewentualni mocodawcy porywaczy zidentyfikowani i ukarani. Po drugie, jakkolwiek by to zabrzmiało, nagłośnienie sprawy Olewnika to także zielone światło dla działań policji. W takiej sytuacji Komendzie Głównej łatwiej jest przeznaczać pieniądze na szkolenia policjantów, którzy sprawami porwań się zajmują, na sprzęt, na procedury. Bo wprawdzie, jak wynika ze statystyk, porwania dla okupu to przestępstwo stosunkowo w Polsce rzadkie, ale przecież nadzwyczaj dotkliwe. Okaleczające całe rodziny na długie lata. Komenda Główna Policji może więc się chwalić, że w ramach CBŚ ma specjalną komórkę zajmującą się sprawami porwań, że jej policjanci przechodzą specjalistyczne szkolenia, ostatnio z fachowcami ze Scotland Yardu, że rozbija kolejne grupy zorganizowanej przestępczości, zajmujące się porwaniami.
Fachowcy nie mają zresztą wątpliwości. Porwań dla okupu nie da się wyeliminować całkowicie, ale można w sposób zasadniczy je ograniczyć. Także rozbijając grupy tym procederem się trudniące. Także przygotowując coraz lepiej policjantów, wyposażając ich w coraz lepszy sprzęt.
I wyjaśniając do końca sprawy, które – wydawało się – nigdy nie będą wyjaśnione.

Wydanie: 12/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy