Postać!

Postać!

Adam Zieliński był rasowym prozaikiem swojej epoki. Trzy główne tematy opanowały tę prozę: Holokaust, totalitaryzm i wątek kresowy

26 czerwca w Wiedniu zmarł Adam Zieliński – biznesmen, podróżnik, pisarz, którego sylwetkę, dorobek i poglądy kilkakrotnie prezentowaliśmy na łamach „Przeglądu”.
Urodził się w 1929 r. w Drohobyczu, wychował w Stryju, cudem ocalał z rzeźni Holokaustu; po wojnie znalazł się w Krakowie i podjął pracę w radiu, kończąc studia dziennikarskie, także w Warszawie (potem jeszcze uzyskał doktorat w dziedzinie politologii na uniwersytecie filadelfijskim). W 1957 r. wraz z rodziną wyemigrował do Austrii, gdzie po kilku latach rozwinął działalność biznesową. Sprowadzał, głównie z Azji, towary na rynek europejski, w późniejszym okresie jego firma zadomowiła się także na Bałkanach. Na początku lat 90. chwycił za pióro – pisanie od dawna było jego marzeniem. I posypały się książki… Najważniejsze z nich to „Garbaty świat”, „Cichy Dunaj”, „Niedaleko Wiednia”, „Powrót”, „Kanalia”, „Nad Wisłą”, „Wiedeńczycy”. Szybko pojawiały się także na rynku polskim, były tłumaczone na niemiecki (niektóre z nich w tym języku powstawały), angielski, ukraiński oraz na kilka języków azjatyckich. Ukazywały się także wywiady książkowe z Adamem oraz monografie krytycznoliterackie mu poświęcone. Cały dorobek Zielińskiego to kilkanaście książek oraz niezliczona masa publikacji prasowych i wystąpień medialnych. W archiwach telewizji publicznej znajduje się kilka reportaży i filmów, których jest bohaterem.
Zieliński był rasowym prozaikiem swojej epoki. Trzy główne tematy opanowały tę prozę: Holokaust, totalitaryzm i wątek kresowy. Tak, Kresom poświęcił wiele swej pamięci i czułości. Pisał o nich jak o Atlantydzie, z traumą, lecz także z najpiękniejszymi emocjami i powidokami. Totalitaryzm analizował i ścigał w jego wersji stalinowskiej, faszystowskiej, bałkańskiej i azjatyckiej – miał, dzięki swoim podróżom, niezrównaną, autopsyjną wiedzę na temat historii XX w. i umiał z niej wysnuwać syntetyczne wnioski. Czasami w swoich opowiadaniach (był także świetnym nowelistą) tworzył majstersztyki prozy (np. opowiadanie „Hołobutów” lub „Jan, dawniej Jossele”) zaangażowanej w tzw. moralny osąd świata i historii. Z jego morałów i nauk najbardziej chyba emanuje wołanie o tolerancję.
Był królem życia – towarzyski, wesoły, dowcipny, przyjazny ludziom… Klasyczny typ hedonisty – jednak w odmianie intelektualnej – i liberała. Smakosz (i kolekcjoner) sztuki, meloman, astronom amator, biesiadnik, zagorzały dyskutant i… społecznik. Obywatel świata, kochający najbardziej Kraków i Wiedeń. Przyjaciel lub znajomy wielu wysoko postawionych osób. Energetyczny kolega wielu z nas, których inspirował swoimi pomysłami i zapałem. Wielu ludziom pomógł w ich trudnych sprawach; był hojnym donatorem na rzecz wielu instytucji, np. Uniwersytetu Jagiellońskiego. Tak, Adam Zieliński to była POSTAĆ!
Jego życie, zakorzenione w wojennej traumie, potoczyło się pogodnie i twórczo. Był człowiekiem sukcesu, który jednak nigdy nie zapomniał zbrodni, biedy, parszywości losu i świata. To czyniło go nietuzinkowym; kimś, komu udało się wygrać, także w sensie duchowym…
Miałem z Adamem kontakt niemal do ostatnich dni. Robiłem z nim kolejny wywiad rzekę, którego tytuł mówi sam za siebie: „Mój świat, moja Polska”. Książkę skończyliśmy; drzemie w moim komputerze. Mam nadzieję, że uda się ją wydać. Ostatnie pytanie, jakie mu zadałem, brzmiało: – Jak podsumowałbyś swoje życie? Odpowiedział: – Szalom! Szalom tym wszystkim, którzy nic złego nie życzą innym.

Wydanie: 27/2010

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy