Powiedz mi, jak klniesz…

Powiedz mi, jak klniesz…

Całe dziedziny wiedzy przechodzą dziś jednak w Polsce na angielski. Marketing, ekonomia, IT…

– Rzeczywiście zdarza się, że ludzie reprezentujący niektóre dziedziny wiedzy przechodzą w rozmowie na język angielski, ponieważ nie potrafiliby wyrazić wszystkiego w swoim własnym języku. Na przykład terminologia informatyczna tworzona jest na bazie angielskiej, więc rozmawiając na ten temat, trzeba na zmianę używać wyrazów polskich i obcych. Doświadczyliśmy już tego wcześniej. W XIX w. Polacy studiujący filozofię na Uniwersytecie Warszawskim aż do I wojny światowej, rozmawiając o zagadnieniach z nią związanych, przechodzili często na język rosyjski, bo odbywali studia w tym języku. Pomimo że rzeczywiście istnieje kilka sfer, w których musimy posiłkować się innym językiem, nasza mowa jest stosunkowo bardzo „czysta” – w przeciwieństwie chociażby do perskiej.

Co pan ma na myśli?

– Zdecydowana większość wyrazów w podstawowym zasobie leksykalnym polszczyzny to rodzime wyrazy słowiańskie, które dzielimy z innymi językami indoeuropejskimi. Wynika to z faktu, że w Polsce nigdy nie było wstrząsów, które sprawiłyby, że przeszliśmy na inny język.

Niektóre kraje nie miały jednak takiego szczęścia.

– To prawda. Jest ich bardzo wiele. Warto wspomnieć choćby o Półwyspie Iberyjskim, na którym przy swoim pierwotnym języku do dziś pozostali tylko Baskowie, reszta przeszła dawno na łacinę, z której rozwinęły się języki hiszpański i portugalski. Francja była w starożytności (kraj ten zwano wówczas Galią) obszarem celtyckojęzycznym. W bliskiej Europie Turcji (Anatolii) ludność kilkakrotnie zmieniała język. W II tysiącleciu przed Chrystusem dominował tam język hetycki, potem przyszła greka, a mniej więcej tysiąc lat temu większość zhellenizowanych potomków Hetytów (Frygów i innych) przyjęła islam i zaczęła mówić po turecku. W dziejach było zresztą znacznie więcej takich przypadków.

Tytuł pochodzi od redakcji

Fragment książki Na końcu języka. Z orientalistą Andrzejem Pisowiczem rozmawiają Kornelia Mazurczyk i Zbigniew Rokita, Fundacja Sąsiedzi, Białystok 2015

Foto: archiwum prywatne

Strony: 1 2 3

Wydanie: 31/2015

Kategorie: Książki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy