Pracownik z internetu

Pracownik z internetu

Jeśli nie można cię znaleźć w internecie, to nie istniejesz. Specjaliści od rekrutacji i szefowie firm coraz częściej szukają pracowników w sieci Internetowa sieć stała się jednym z głównych źródeł informacji o kandydatach dla firm rekrutacyjnych. Nic dziwnego, skoro badania przeprowadzone przez CBOS wiosną tego roku pokazują, że z internetu korzysta prawie 40% dorosłych Polaków. Wniosek? Nie ma cię w internecie, to znaczy, że dla wielu pracodawców w ogóle nie istniejesz. Headhunterzy przeszukiwanie sieci rozpoczynają zwykle od portali społecznościowych, jak GoldenLine czy działający od września ub.r. serwis Profeo. Oprócz danych podstawowych, takich jak imię i nazwisko, w każdym profilu zarejestrowanej osoby mogą znaleźć aktualne CV, co zmniejsza ryzyko nietrafnego kontaktu. – Aktualizowane na bieżąco dane o ludziach to dla specjalistów z HR podstawowa zaleta tego typu wirtualnych baz – mówi Katarzyna Szweda, konsultantka z firmy rekrutacyjnej Inwenta. – Pojawianie się naszego nazwiska w internecie jest swego rodzaju reklamą. Jednak pamiętajmy, że oprócz częstotliwości występowania nazwiska na stronach www ważne jest to, w jakim kontekście się ono pojawia, ponieważ to właśnie ów kontekst określa, jak postrzegają nas osoby poszukujące pracowników. Miłośnicy dobrej kuchni i filmów grozy Najpopularniejszym w Polsce serwisem społecznościowym jest GoldenLine, który wyrósł z portalu o charakterze rekrutacyjnym. Dziś gromadzi niemal 200 tys. osób. Prawie 70% z nich ma wyższe wykształcenie, a średnia wieku użytkowników to 29 lat. Założycielami GoldenLine byli Mariusz Gralewski, Jakub Skoczylas, Jacek Erd i Radosław Kobus. Niespełna rok później dołączył do nich Marcin Pytel, który wcześniej był m.in. dyrektorem sprzedaży w portalu Jobpilot Polska. Zainteresowanie biznesowymi portalami społecznościowymi jest ogromne, dlatego cały czas powstają kolejne. Działająca od września strona Profeo.pl w ciągu dwóch miesięcy zdołała zgromadzić kilkadziesiąt tysięcy użytkowników. Zasady działania takich serwisów są podobne. Użytkownik rejestruje się i tworzy swój profil zawodowy, najczęściej zamieszczając CV. Prezentacja jest bardziej oficjalna niż na portalach towarzyskich typu Grono. W GoldenLine czy Profeo nie ma nicków (czyli pseudonimów), są tylko prawdziwe nazwiska i zdjęcia. Użytkownicy dyskutują na wewnętrznych forach, gdzie każdy znajduje coś dla siebie. Spotkamy tu wielbicieli kuchni i warszawskiego Żoliborza, miłośników Rosji, zwolenników Saaba czy filmów grozy, ludzi zainteresowanych giełdą, filmem, rowerami, rozwojem osobistym itd. Grupy dyskusyjne odwiedzają nie tylko zainteresowani ich tematyką użytkownicy portalu, lecz także headhunterzy, którzy chcą dobrze poznać potencjalnych pracowników jeszcze przed spotkaniem w realu. – Takie monitorowanie ścieżki kariery kandydata jest dużym wsparciem w klasycznym procesie rekrutacji – mówi Katarzyna Szweda. – Przynależność do grona tematycznego może świadczyć o konkretnych zainteresowaniach. A jak wiadomo, im więcej informacji uda nam się zgromadzić, tym łatwiej będzie ocenić potencjalnego pracownika. Karolina Dulnik, specjalistka komunikacji wewnętrznej i PR, dzięki swoim szerokim zainteresowaniom wzbudza duże zainteresowanie headhunterów. Profile zawodowe założyła na GoldenLine i Profeo. Często rozmawia na forach tematycznych, a nawet sama stworzyła kilka grup dyskusyjnych na GL – m.in. „komunikację wewnętrzną” i „koncertowo”. Dzięki profesjonalnemu profilowi Karolinę trudno jest przegapić – dokładny opis zakresu obowiązków przy kolejnych stanowiskach, przebyte kursy, kilka języków obcych oraz interesujące hobby – przykuwają uwagę w CV młodej dziewczyny. Nic dziwnego, że często dostaje propozycje pracy na wewnętrzną pocztę GoldenLine. Tak właśnie zaczęła pracę w The Report, firmie organizującej targi i konferencje nieruchomości. – Nie potrafię podpowiedzieć, jak skupić na swoim profilu zainteresowanie pracodawców – mówi Karolina. – Działałam raczej intuicyjnie. Przygotowując swoje CV na serwisach GL i Profeo, nie trzymałam się żadnych specjalnych zasad prezentacji – dodaje. Dziś pracuje na samodzielnym stanowisku w IKEA. Jest zadowolona i nie planuje zmieniać pracy, jednak, jak sama mówi, kiedy przychodzą kolejne propozycje, czyta je i analizuje. – To dla mnie źródło ważnych informacji. Oferty, szczególnie te bezpośrednio kierowane do mnie, mówią mi, jaka jest moja wartość zawodowa – sumuje Karolina. Pytaj, sprawdzaj i dyskutuj Rynek pracy od dawna działa na zasadzie: ja mam

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 03/2008, 2008

Kategorie: Reportaż