Premier znika

Z GADZIEJ PERSPEKTYWY

Zanim prezydent nie posprząta, to nie ma prawa zabierania głosu w sprawach polsko-żydowskich, ogłosił pan Kazimierz Michał Ujazdowski. Gdyby pan Kazimierz Michał był zwykłym obywatelem RP albo przynajmniej zwykłym posłem Sejmu RP, można by nad takim głosem przejść do porządku dziennego. Każdy obywatel ma prawo do pouczania prezydenta RP, do własnej frustracji. Problem w tym, że pan Kazimierz Michał jest dodatkowo liderem jednego z odłamów AWS-u. Dodatkowo jest też ministrem w rządzie Jerzego Buzka. Co prawda, resortu drugorzędnego, bo kultury i dziedzictwa narodowego, ale zawsze to i członek Rady Ministrów.
Prezes tej Rady, premier Buzek, deklarował po wielokroć, iż w sprawie mordu w Jedwabnem, w kwestiach poprawy stosunków polsko-żydowskich wszystkie czołowe władze w RP i siły polityczne będą mówić jednym, zgodnym głosem. W jednym szeregu staną prezydent, premier, marszałkowie izb oraz prymas. Bo taka jest polska racja stanu. Ale “Gazeta Polska”, kontynuująca antyprezydencką kampanię ujawniła, iż trzej współpracownicy prezydenta Kwaśniewskiego uczestniczyli w antysemickich nagonkach w czasie walk frakcyjnych w PZPR. 32 lata temu. Minister Ujazdowski nie jest gapą, toteż wpisuje się w kampanię antyprezydencką, tworząc z niej swoją kampanię wyborczą. Żądając ubicia ministrów Majkowskiego i Cioska, chce wzmocnić swoją pozycję polityczną.
Podobną grę wznowił minister Pałubicki – koordynator służb specjalnych. Wykorzystując ministerialną wiedzę, oskarżył znów swego konkurenta politycznego z AWS-u, byłego wicepremiera Tomaszewskiego, o agenturalne powiązania. Do intryg ponownie przyłączył się minister sprawiedliwości, Lech Kaczyński, oskarżając koordynatora służb, ministra Pałubickiego, o werbowanie dziennikarzy i manipulowanie wolnymi mediami przez służby specjalne.
W czasie kiedy minister Ujazdowski zajęty jest lekturą “Gazety Polskiej”, jego resort śpi. Posłowie od miesięcy nie mogą się doczekać ministerialnych propozycji uregulowania ściągania abonamentu telewizyjnego, zmian w ustawie o radiofonii i telewizji, rządowego projektu ustaw o kinematografii itp. Po prostu Ujazdowski pobiera pensję ministra, a zajmuje się jedynie polityczną działalnością. Robi rządowymi środkami kampanię wyborczą swemu nowemu ugrupowaniu. Podobnie czynią wciągnięci w partyjne intrygi ministrowie Pałubicki i Kaczyński.
Rząd premiera Buzka ma mniejszościowy charakter. Istnieje siłą bałaganu politycznego. Istnieje, bo nie warto tworzyć nowego rządu pół roku przed wyborami parlamentarnymi. Taki rząd bez większości parlamentarnej powinien przede wszystkim administrować krajem, wykonywać podstawowe urzędowe obowiązki. Jak widać, część upolitycznionych ministrów porzuca służbę państwową na rzecz politycznej działalności. W takim przypadku premier powinien być konsekwentny i zdecydowany. Po co trzymać politycznego ministra-nieroba, skoro może go zastąpić niepolityczny wiceminister, który poprowadzi resort do jesieni? Po co trzymać zwalczających się ministrów Pałubickiego i Kaczyńskiego, skoro nad resortami mogą czuwać apolityczni urzędnicy?
Niestety, takie żądania wobec premiera padają w próżnię. Ostatnimi tygodniami premier znika, zaś jego funkcję coraz częściej pełni minister Kamińska. Ona reprezentuje rząd w mediach, ona podobno zarządza. Bo premier zajęty jest już kampanią wyborczą AWS-u.
Więcej Kamińskich do rządu, pani superminister Kamińska!

Wydanie: 15/2001

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy