Rzeczpospolita strachu

Pan wicepremier Dorn ma rację, mamy w Polsce demokrację. Mamy też poznańską policję państwową, która działa wzorowo niczym zegarek szwajcarski. Bo przecież każdy w telewizjach widział, że to uczestnicy pokojowej demonstracji 19 listopada w Poznaniu sami na siebie napadli, sami targali się za włosy, sami rzucali się do policyjnych samochodów.
Symboliczne jest, że policjanci najpierw zaatakowali osoby układające z płonących zniczy pacyfę, czyli symbol ruchów pokojowych. Chronili za to faszystowskich bojówkarzy, którzy podsuwali im gotowe rozwiązania: “Pedały do gazu” i wzorce zachowań: “Zrobimy z wami to co Hitler z Żydami”.
Ustawa o policji z dnia 6 kwietnia 1990 r. zezwala na użycie środków przymusu bezpośredniego, ale “policjanci mogą stosować jedynie środki przymusu bezpośredniego odpowiadające potrzebom wynikającym z istniejącej sytuacji”. Pokojowi demonstranci zostali zaatakowani przez policję, kiedy zaczynali się rozchodzić.
Pan wicepremier, minister administracji i spraw wewnętrznych, Ludwik Dorn, zaprzeczał w Sejmie, że policja używała pałek. Z relacji uczestników demonstracji wynika, że pałki były użyte, podobnie jak tarcze. W czasie wciągania do policyjnych samochodów. Rzecz jasna policjanci nie przyznają się do nadużywania przemocy. Wicepremier Dorn wierzy im. Chociaż jako były działacz opozycji demokratycznej powinien zachować szczególną ostrożność. W PRL milicja i ZOMO nigdy nie chwaliły się pałowaniami, a osławione “ścieżki zdrowia” przez wiele lat ówczesne władze uważały za wymysł “zagranicznych ośrodków dywersji ideologicznej”. O tym, że w czasie akcji policyjnej nie udzielano pomocy medycznej kobietom, które zasłabły, też pan wicepremier nie chciał mówić mimo zadanego mu przeze mnie w Sejmie pytania. Widocznie to tylko kobieca histeria, bo przecież policja państwowa działała wzorowo. Wzór ten każdy w naszym kraju mógł zobaczyć na wielu telewizyjnych kanałach.
Pan wicepremier Dorn włada nie tylko policją jawną i tajną. Ma pod sobą administrację, wojewodów. Podlega mu na przykład wojewoda wielkopolski, Andrzej Nowakowski. Człowiek z nadania SLD. Kiedy w 2001 r. został wojewodą, miejscowa prasa pisała o “rekomunizacji”. Teraz pan wojewoda ustawił się ku zwycięzcom i lizusowsko podtrzymał wydany przez prezydenta miasta Poznania, Ryszarda Grobelnego (aktywistę PO), zakaz pokojowego Marszu Równości. Cóż z tego, że uczestnicy manifestacji mieli do tego prawo, gwarantowane art. 54 i 57 konstytucji RP. Cóż z tego, że policja, atakując demonstrantów, złamała art. 32, a pozostając prawie bierną wobec faszystowskich bojówek, załamała art. 13 konstytucji. Pan wicepremier Dorn jest z partii zwącej się Prawo i Sprawiedliwość, teraz ta partia ustanawia wykładnię prawa i standardy sprawiedliwości.
Partia wywołująca u urzędników nie tylko lizusowskie zachowania, ale przede wszystkim strach. Prowadzący do kuriozalnych sytuacji. W Ełku pan ksiądz i jego drużyna katechetów donieśli do prokuratury na uczniowski kabaret Normal z Zespołu Szkół im. Baczyńskiego, bo w spektaklu była postać “księdza Rydzyka”. A przecież każdy wie, że obecny rząd to rząd Radia Maryja Ojca Dyrektora Rydzyka. I żarty się skończyły. Przynajmniej z Ojca Dyrektora. Ojciec Rydzyk jest przecież przedmiotem kultu religijnego jak za czasów PRL-owskich towarzysz Stalin. Pan burmistrz warszawskiej Pragi Południe złożył w prokuraturze doniesienie, że pokazywany w klubie M25 spektakl grupy Suka Off jest pornograficzny. Burmistrz spektaklu nie widział, ale zna relacje z gazety “Fakt”. Bulwarówka opisująca przypadek piranii w Zalewie Zegrzyńskim czy wilkołaków na Pomorzu i polecająca wróżki jest dla pana burmistrza autorytetem recenzji teatralnych. Dla wyjaśnienia klub M25 to klub pedalski. No i wszystko jasne. Jeśli nie można zrobić tego, co Hitler z Żydami, to może wykończyć ich procesami?
Wicepremier Ludwik Dorn porównywany jest w mediach z Feliksem Dzierżyńskim. Bo obaj mieli wielką władzę, kontrolowali służby policyjne. I obaj pisali wiersze. I w tym przypadku Dzierżynski był twórcą poważnym.

Wydanie: 48/2005

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy